Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Najlepsza gra 2016 roku na Xbox One:

Społeczność





Gamescom 2009 - Relacja
Autor: Łukasz Baron   
31.08.2009.

Ponad 240 tysięcy odwiedzających, 458 wystawców z 31 krajów oraz cztery tysiące przedstawicieli mediów z 48 krajów. Premierowe targi gamescom 2009 w Kolonii przeszły już do historii, a wymienione wyniki zapewniły im miano największej tego typu imprezy. W czwartych co do wielkości halach targowych na świecie – Koelnmesse - można było sprawdzić mnóstwo nadchodzących tytułów. Goście chętnie testowali wielkie hity, jak również lubili spędzać czas przy wszechobecnych grach muzycznych oraz zabawach z ruchem przy konsoli Wii. Ja starałem się przetestować najgorętsze pozycje. Swoimi wrażeniami dzielę się w poniższej relacji. Zapraszam do lektury.


BATTLEFIELD: BAD COMPANY 2


W przypadku Battlefield: Bad Company 2 pograć można było jedynie na hali, ale za to za zamkniętymi drzwiami twórcy zdradzali szczegóły dotyczące rozgrywki wieloosobowej. Wiele mówiło się o przemyśleniu od nowa idei pojazdów, rangach i odznaczeniach oraz „destrukcji 2.0”.

Po krótkim wprowadzeniu mieliśmy okazję zobaczyć kilka filmów nakręconych podczas testów gry. Muszę przyznać, że wywarły na mnie spore wrażenie. Tryb Rush, gdy trzeba było przejąć cel (tym razem nie sztabki złota), wymagał od drużyny atakującej całkowitego zrównania z ziemią budynku przeciwników. Pokazuje to jakie nowe możliwości uzyskamy dzięki silnikowi Frostbite 2.0. Deweloperzy wspomnieli także o odznaczeniach, które będziemy otrzymywać wraz z progresem w trybie wieloosobowym. Przewidziano nawet nagrody za użytkowanie danej broni. Zobaczą je osoby, które właśnie pozbawiliśmy życia na wirtualnym polu bitwy. Wreszcie powróci do rozgrywki defibrylator - fani pamiętają go zapewne z doskonałej drugiej odsłony.


BORDERLANDS


Co byście powiedzieli na grę o klimacie Fallouta, grafice z Prince of Persia i czteroosobowej rozgrywce rodem z Left 4 Dead? Ludzie z Gearbox obiecują również niezliczone wręcz możliwości modernizowania broni i zabawę nastawioną na strzelanie z elementami RPG.

Akcja toczyć się będzie na planecie Pandora, na której podobno znajduje się jakiś cenny artefakt. Odnalezienie go ma stanowić nasz główny cel - misję wykonamy samotnie lub maksymalnie z trójką znajomych. Oprócz tego pojawią się różnego rodzaju zadania poboczne, które, jeśli tylko zechcemy, zajmą nam dużo więcej czasu niż zaliczenie samej kampanii (główny wątek to jedynie 30% całej gry). Do tego dochodzi możliwość korzystania z w pełni modyfikowalnych pojazdów oraz ciekawe mechanizmy, jak chociażby „Second Wind”. Polega na tym, iż nasza postać po otrzymaniu śmiertelnej dawki obrażeń ma szansę stanąć z powrotem na nogach, gdy tylko uda się nam ustrzelić jednego z przeciwników. Wszystko to sprawia, że Borderlands jest tytułem, na który zdecydowanie warto czekać. Premiera już 23 października!


BRUTAL LEGEND


Wizja starożytnej krainy rock and rolla Tima Schafera jest już na ukończeniu. Tryb gry jednoosobowej był dostępny dla wszystkich i przedstawiał wszystkie elementy składowe rozgrywki. Można było posiekać przeciwników toporem zwanym „Seperator”, odegrać solówkę na gitarze „Clementine”, czy pojeździć wehikułem „The Deuce”, zwanym świątynią na kółkach. Każde cacko możemy ulepszać w celu wydobycia z niego więcej mocy. Trzeba przyznać, że gra się w to naprawdę przyjemnie. Przerywniki filmowe to już klasa sama w sobie. Jack Black stanął na wysokości zadania, a teksty postaci niejednokrotnie sprawiały, że śmiałem się sam do siebie.

Przedstawiciele mediów z chęcią odwiedzali również zamknięty pokaz Brutal Legend, na którym Tim Schafer prezentował tryb wieloosobowy. Najłatwiej określić go mianem TPP-RTS. Ciągle posiadamy główną postać, którą kontrolujemy, jednak oprócz tego jest już typowo strategicznie. Startujemy ze sceną, robiącą tutaj za bazę, walutą są fani, a jako wojsko przywołujemy np. „moshpiterów”. Naturalnie jest kilka frakcji, którymi możemy sterować, każda z nich posiada unikalne umiejętności i jednostki. Pokaz trwał zaledwie 20 minut, a na ekranie wydarzyło się tyle, że po wyjściu jeszcze długo mówiło się o grze.


DANTE’S INFERNO


Moje spotkanie z Chrisem Brownem było zdecydowanie najdłuższym na targach. Głównie za sprawą tego, że grą jestem bardzo zainteresowany, a i ramy czasowe mnie nie dotyczyły, ponieważ produkcja była prezentowana tylko i wyłącznie prasie, lecz nie za zamkniętymi drzwiami.

Demo obejmowało wycinki z trzech kręgów piekła: otchłani, pożądania oraz obżarstwa. W Limbo znajdują się między innymi nienarodzone dzieci, które zniekształcone i odrażające atakują Dantego większymi grupkami. Droga ostatecznie doprowadza nas do króla Minosa, którego design to naprawdę ciekawa interpretacja poematu. Pokonanie go do trudnych nie należało, a brutalny finisz sprawił, że wszyscy oglądający aż się skrzywili. Sterowanie dla kogoś, kto wcześniej miał do czynienia z serią God Of War wyda się niezwykle proste.

Twórca obiecał, że w czasie wędrówki po kręgach na pewno spotkamy znane z "Boskiej komedii" stwory, jak Cerber czy Gerion. Przy czym gra nie będzie schematycznie ułożona. Jednego bossa spotkamy na początku, innego w środku, a jeszcze innego na końcu. Produkcja obfitowała w zaskakujące elementy, a walka w 60 klatkach na sekundę wyglądała fenomenalnie.


FIFA 10


W Kolonii bardzo wiele mówiło się o nowej odsłonie serii FIFA. Zaczęło się od konferencji EA. Producent David Rutter w krótkim wystąpieniu opowiedział o największych nowościach, których możemy się spodziewać. Następnego dnia (już na targach) dało się sprawdzić wersję demonstracyjną "dziesiątki". Był to ten sam kawałek kodu, który już 10 września trafi na Xbox Live oraz PlayStation Network. Do wyboru oddano sześć drużyn (Chelsea, Barcelona, Juventus, Bayern Monachium, Marsylia, Chicago Fire), co w zupełności wystarczyło, by przyjrzeć się bliżej FIFA 10. Ostatecznie udałem się jednak do strefy biznesowej EA, by spotkać się z Davidem Rutterem oko w oko.

Producent okazał się bardzo sympatycznym człowiekiem, przez co sama prezentacja przypominała raczej pogawędkę. Zaczęło się od tworzenia własnego zawodnika Virtual Pro. Korzystając z opcji "Game Face" w bardzo szybki sposób umieściliśmy podobiznę Davida w grze. U stworzonego przez nas gracza rozwinęliśmy głównie szybkość oraz umiejętności strzału. Wszystkie zdolności będą rosnąć wraz z rozgrywaniem kolejnych meczów. Warto tutaj wspomnieć, że zrobiony piłkarz może występować we wszystkich dostępnych trybach dla jednego gracza oraz w pewnym trybie sieciowym. EA SPORTS Football World Accomplishments to zestaw ponad 200 osiągnięć, dzięki którym zwiększymy atrybuty. Oprócz tych typowych, za strzelenie 10 goli czy wepchnięcie piłki z główki, znajdziemy tutaj także bardziej wymagające wyzwania, jak np. wybicie piłki z linii bramkowej lub dobitka odbitej od słupka. Odpowiedni rozwój zaowocuje odblokowaniem specyficznych cech, jak daleki wyrzut z autu lub silniejsza główka.

Jak wspomniałem wcześniej, naszego gracza będziemy mogli wykorzystać również w rozgrywce online. Stanie się to możliwe w Pro Club Championship. To futbolowy odpowiednik zeszłorocznego EA Sports Hockey League z NHL 09. Tutaj założymy własny klub lub dołączymy do jednego z już istniejących. Drużyna może składać się maksymalnie z piętnastu graczy, z których każdy to oczywiście całkowicie inny zawodnik stworzony dzięki Virtual Pro. Jako menadżer zobaczymy na jakim miejscu na świecie plasuje się nasz klub oraz przejrzymy listę zawodników nieskojarzonych z żadnym klubem, których możemy zaprosić do gry w naszych szeregach.

Pora zatem przejść do najważniejszego – rozgrywki. Tym razem już bez ograniczeń drużynowych, czasowych itd. Gra od pierwszych sekund pokazuje, że nie chodziło jedynie o zmianę cyferki przy tytule. FIFA 10 to naprawdę nowa jakość. Rozgrywkę najlepiej chyba charakteryzuje słowo "płynna". Wszystko wygląda jak prawdziwy futbolowy spektakl: pełno tutaj przepychanek, walki o piłkę. David od czasu do czasu przerywa naszą grę, by na powtórce jeszcze lepiej pokazać usprawnienia. Na pierwszy ogień poszedł drybling 360 stopni, czyli możliwość przemieszczania się z piłką pod każdym kątem. W FIFA 09 za każdym razem, gdy zmienialiśmy tor biegu piłka oraz nogi piłkarza musiały się do tej zmiany dostosować. Tym razem delikatna modyfikacja kierunku owocuje jedynie korektą ustawienia futbolówki. Nie muszę mówić jak wiele realizmu wnosi to do zabawy.

Kolejnym elementem wartym powtórki była walka o piłkę. Dwóch zawodników przepychało się między sobą, podczas gdy futbolówka pozostawała luźnym obiektem, nad którym to jeden, to drugi przejmował kontrolę. Czymś, na co od razu sam zwróciłem uwagę była poprawiona inteligencja kolegów z zespołu. Nie musiałem wciskać LB, by wypuścić piłkarza - praktycznie w każdej chwili było z kim zagrać piłkę i wyprowadzić groźną akcję. Agresywność obrońców również uległa poprawie. Częściej zdarza się, iż automatycznie próbują przeciąć podania przebiegające obok nich, a tym samym przerwać rozegranie rywala. Miałem także okazję obejrzeć jak bramkarz w bardzo krótkim odstępie czasu potrafił wykonać dwie bardzo ważne interwencje.

Pobawiliśmy się jeszcze na boisku treningowym, na którym teraz można grać z siedzącą obok nas osobą. Do tego dochodzi całkowita dowolność w doborze liczby graczy oraz, co bardzo istotne, możliwość projektowania własnych rzutów wolnych. Popytałem Davida o wykorzystanie własnych, stałych fragmentów gry w rozgrywce wieloosobowej. Odpowiedział, że w momencie wypuszczenia produkcji na rynek będziemy mogli używać tej opcji bez ograniczeń. Jeśli jednak okazałoby się, że gracze potrafią z nich stworzyć 100 % gole, wykorzystując jakieś błędy, wtedy własne pomysły na stałe fragmenty przetestujemy jedynie w trybach dla jednego gracza.


FORZA MOTORSPORT 3


Demo prezentowane na gamescom pozwalało przejechać się kilkoma samochodami na jednej z trzech tras. Na pierwszy ogień poszło Audi R8 na górzystej drodze. Warto tutaj nadmienić, że mogłem zagrać zarówno na standardowej kierownicy do Xboksa 360, jak i tej zaprojektowanej na wzór Porsche 911. Muszę przyznać, iż wrażenia z jazdy na tej drugiej są o wiele lepsze. Ale do rzeczy. Pierwsze co rzuca się w oczy, to znakomicie odwzorowane modele samochodów. Ilość detali, oświetlenie, kolory - to wszystko sprawia, że gra ociera się o barierę fotorealizmu.

Teraz przyszła pora na ściganie. Zmiana kamery na nowy widok z kokpitu, gaz do dechy i ruszamy. Po ujrzeniu deski rozdzielczej od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech, właśnie tego brakowało mi w Forza Motorsport 2. Nie było jednak czasu, by rozglądać się po kabinie. Od pierwszej chwili daje się odczuć, że w kwestii symulacji niewiele się zmieniło. Bo i po co? Turn 10 w poprzedniej odsłonie uzyskało idealną mieszankę symulacji ze zręcznościowym modelem jazdy. Tutaj wystarczyło jedynie dodać drobne szlify.

Kilka udanych manewrów wyprzedzania i byłem na drugiej pozycji. Przepychanka z liderem (Aston Martin DB9) sprawiła, że oba samochody wylądowały poza trasą. Gra szybko przypomniała mi, że po wciśnięciu przycisku BACK mogę cofnąć czas. Wyglądało na to, że opcja nie jest ograniczona ramami czasowymi i jeśli tylko bym chciał, mógłbym cofnąć się aż do samego początku wyścigu (istnieje jednak podział na sekcje). Spróbowałem jeszcze jednego ataku na lidera, ale i tym razem jego agresywne zajeżdżanie drogi spowodowało, że nad samochodem nie dało się zapanować i skończyłem kręcąc bączki na poboczu.

Ten krótki test przekonał mnie dobitnie, że Forza Motorsport 3 będzie głównym kandydatem do miana najlepszej gry wyścigowej tego roku.


HALO 3: ODST


Do premiery Halo 3: ODST pozostało już naprawdę niewiele czasu, tymczasem na gamescom dało się sprawdzić jak prezentuje się tryb Firefight. Czteroosobowe oddziały ODST mogły stanąć przeciwko nacierającym falom Gruntów i Brutów z całym ich arsenałem.

Jak się w to gra? Bardzo podobnie jak w Halo 3. Co prawda nie możemy już wysoko skakać i liczyć na odnawiające się tarcze Master Chiefa, ale rekompensują to inne przydatne umiejętności żołnierzy, jak wizjery. Znacznie ułatwiają one zlokalizowanie wroga, a tym samym skuteczną eliminację. Na ekranie wyświetlają się kolejne medale, to za podwójne zabójstwo, to za przyklejenie przeciwnikowi granatu. W lewym, górnym rogu mamy informację o naszych postępach. Paski reprezentują kolejne fale nadciągających wrogów. Po ukończeniu pięciu zapala się pierwsza z trzech kropek symbolizujących rundy i zostają uaktywnione czaszki modyfikujące nieco zasady gry. Po zakończonej rudzie możemy również liczyć na apteczki i amunicję do broni.

W Halo 3: ODST grało się bardzo fajnie i jestem przekonany, że gra spodoba się nie tylko fanom serii. Firefight będzie na pewno miłym urozmaiceniem, który wciągnie graczy na wiele godzin.


MAFIA II


Kontynuacja gry, którą jednym tchem wymieniam obok najlepszych tytułów w jakie miałem okazję zagrać w życiu. Wszystko wskazuje na to, że „dwójka” ma szansę być jeszcze lepsza od pierwowzoru.

Pokaz zdradzał jedną z misji. Nasz główny bohater – Vito Scaletta - spędza czas u swojego kumpla Joe, popijając piwko w towarzystwie kobiet. Miły wieczór przerywa telefon od Giuseppe, który prosi Vito o spotkanie. Bierzemy ciuchy z szafy, wsiadamy do wozu i ruszamy na spotkanie. Giuseppe dostarcza broń naszej mafijnej rodzinie. Tym razem ma dla nas zadanie polegające na zniszczeniu kilku samochodów. Bierzemy co trzeba (koktajle Mołotowa, rewolwer) i możemy ruszać. Po wyjściu z budynku realizację celu przerywa para bandziorów, którzy żądają pieniędzy. Krótki pokaz naszego nowego Colta skutecznie odstraszył napastników, jednak również zainteresował policję. Zatrzymani przez funkcjonariusza próbujemy ucieczki. Korzystając z bocznych alejek ostatecznie gubimy pościg i możemy wrócić do misji. Po drodze wchodzimy jeszcze do sklepu z odzieżą, gdzie kupujemy szykowny garnitur wraz z gangsterskim kapeluszem. Krótka mini-gra pozwala otworzyć zamek w pobliskim samochodzie, dzięki czemu w szybki sposób dostaniemy się na miejsce. Przejeżdżając obok pociągu nie sposób nie zachwycić się ilością szczegółów otoczenia, m.in. wydobywającą się parą.

Na miejscu wychodzi na jaw, że garaż z samochodami, które musimy zniszczyć, jest strzeżony przez policję. Na szczęście jeden ze strażników za potrzebą skręcił w ciemną uliczkę. Wykorzystujemy moment na pozbycie się delikwenta i ruszamy dalej. Tym razem trzeba będzie się namęczyć, bo czeka nas walka wręcz. Dobry timing i kontrowanie ciosów pozwala nam pokonać ostatniego ochroniarza. Po chwili podpalamy samochody i możemy podziwiać duży wpływ wybuchu na otoczenie. Przewracają się regały, spadają puszki, wybucha butla z gazem, która szaleje po pomieszczeniu. Na chwilę obecną trudno mi powiedzieć czy jest to sytuacja skryptowana, czy też nie, ale wyglądała naprawdę widowiskowo. Pojawiają się wozy policyjne i znów musimy uciekać. Po drodze wjeżdżamy do warsztatu samochodowego znajdującego się w chińskiej dzielnicy. Znajomy mechanik może bardzo szybko zmienić tablice rejestracyjne, przemalować samochód lub zmienić silnik – wszystko w dopuszczalnych, realistycznych granicach.

Chwilę później pokaz się kończy, a ja czuję się pokrzywdzony. Pokażą takie coś i każą tyle czekać. Po dojściu do siebie uprzejmie melduję, że Mafia II to murowany hit!


MASS EFFECT 2


Fragment kodu, który mogliśmy poznać na targach pokazywał, że po drugiej części przygód komandora Sheparda możemy spodziewać się jeszcze więcej walki i filmowego klimatu. Ray Muzyka wspominał o tym, że dokonania z poprzedniej odsłony wpłyną na rozwój wydarzeń w części drugiej, a te z kolei na akcję części trzeciej. Ostatni przerywnik filmowy dema wskazuje na to, że fabuła będzie równie zawiła i głęboka co w pierwowzorze. Zaprezentowano także nową postać – ochroniarza z rasy Krogan. Potwierdzono jednoczesną premierę tytułu na X360 i PC w pierwszym kwartale przyszłego roku.


MODERN WARFARE 2


Niestety, ale bez przepustki za zamknięte drzwi Activision byłem w stanie jedynie wskoczyć na pokaz trybu gry jednoosobowej. Na szczęściu etap znany z E3 – Cliffhanger  - został tutaj przedstawiony od początku do końca.

Wcieliliśmy się w Rocha, żółtodzioba, który towarzyszy weteranowi z Modern Warfare, Soapowi McTravishowi, w misji na terenie Kazachstanu. Naszym oczom ukazuje się ośnieżone górskie zbocze, a kapitan rozkazuje nam ruszać. Wspinaczka za pomocą czekanów odbywa się poprzez wciskanie naprzemiennie lewego i prawego spustu. Później czeka nas skok nad przepaścią. Sam rzut oka w dół przyprawia o dreszcze. Bierzemy rozpęd i… wisimy na jednym czekanie spoglądając śmierci w oczy. Na szczęście doświadczony McTravish wyciąga pomocną dłoń. W tym momencie możemy lepiej przyjrzeć się świetnie odwzorowanej twarzy towarzysza. Na jego brwiach i brodzie widać szron, co prezentuje się obłędnie.

Możemy ruszać dalej. Po cichu, wspólnie eliminujemy kolejnych napotkanych strażników. Dzięki czujnikowi bicia serca bez większych problemów poznajemy rozmieszczenie jednostek wroga. Detektor da się zamknąć i otworzyć w dowolnej chwili, gdyż jest on zamontowany z boku karabinu. Po wejściu do jednego z budynków McTravish rzuca się na osamotnionego przeciwnika, uderzając nim po drodze o szafki. Sytuacja, mimo że skryptowana, robi duże wrażenie. Bez zdradzania większych szczegółów powiem tylko, że McTravish wpada w zasadzkę, na którą jednak był przygotowany. Zgodnie z jego poleceniem robimy małą akcję dywersyjną, po której rozpętuje się piekło. Po ucieczce, powiązanej z wymianą ognia, przechwytujemy dwa skutery śnieżne i musimy dostać się do punktu, gdzie czekać będzie helikopter. Pędząc z zawrotną prędkością przeskakujemy nad ogromną przepaścią, kończąc tym samym misję i demo. Szkoda.


NEED FOR SPEED: SHIFT


Wygląda na to, że żarty z podtytułu najnowszej odsłony serii Need For Speed można sobie odpuścić. Shift zapowiada się bowiem na naprawdę mocny tytuł. 

Ostatnie części nie dawały nawet możliwości zobaczenia wozu zza kierownicy, tymczasem Shift nie tylko posiada opcję prowadzenia każdego dostępnego samochodu z takiego właśnie widoku, ale do tego dostarcza niezapomnianych wrażeń. To naprawdę trzeba sprawdzić na własnej skórze. W trakcie przyspieszenia kamera powoli oddala się, ekran rozmazuje, a uczucie pędu jest niepowtarzalne! Podczas hamowania kamera momentalnie wraca blisko deski rozdzielczej, a obraz znów robi się czysty. Do tego dochodzą ciekawe efekty podczas uderzenia o bandę, gdy obraz rozjaśnia się tak, że kierować możemy jedynie z pamięci, a jedyny dźwięk jaki słyszymy to pisk. Zupełnie jak w niektórych strzelankach, gdy zostaniemy ogłuszeni przez granat. Czyżby zapowiadało się wielkie wskrzeszenie serii? Szanse są ogromne.


PRO EVOLUTION SOCCER 2010


Seria, która jeszcze nie tak dawno stawiana była za wzór piłkarskich zmagań w wirtualnym świecie, teraz sama jest w kłopotach. Zmiany z roku na rok są niewielkie i sprawiają, że PES został daleko w tyle w stosunku do konkurencji. Twórcy obiecywali wysłuchać opinii graczy i powrócić na tron. Może być trudno. FIFA jest silna, a wersja PES 2010 pokazywana na targach znów wydawała się odgrzanym kotletem. Może poza oprawą graficzną, która jest wyśmienita, szczególnie na ujęciach poprzedzających mecz. Premiera 23 października.


RAGE


Tytuł, o którym jeszcze bardzo mało się mówi, a który po pokazie za zamkniętymi drzwiami zrobił na mnie spore wrażenie. Tim Willits z id Software postarał się omówić wszystkie najważniejsze aspekty rozgrywki w RAGE.

To, co zobaczyłem absolutnie wbiło mnie w fotel. Myślałem, że po grafice jaką prezentuje Uncharted 2 na PS3 nic mnie w tej kwestii na targach już nie zaskoczy. Pokaz odbywał się na Xboksie 360 i mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że jest to chyba najładniej wyglądająca produkcja na tej konsoli. Na początku obserwowaliśmy duże przestrzenie pustkowia, które rozciągały się na horyzoncie. Po chwili twórcy wsiedli do stojącego obok wozu typu buggy i ruszyli przed siebie.

Od razu padły pytania dotyczące otwartego świata. Tim z uśmiechem stwierdził, że w 90 % przypadków ktoś porusza tę kwestię w tym miejscu. Ich świat jest otwarty, lecz ukierunkowany, jak sami to ujmują. Będziemy więc mogli przemierzać go z pewną dozą dowolności, ale nakierowani na konkretne zadanie tak, że ze ścieżki również nie zboczymy.

Podczas naszej przeprawy przez pustkowia zostajemy zaatakowani przez innych „podróżników”. W tym momencie mogliśmy przyjrzeć się potyczkom samochodów w stylu Twisted Metal. Nasze działka automatycznie naprowadzały się na cel, a my w pełni skupiliśmy się na jeździe i pruciu z karabinu. Kilka udanych trafień spowodowało, że z samochodu oponenta spadła tylna osłona na silnik, przez co stał się łatwym do strącenia obiektem. Efektowny wybuch zakończył pojedynek, więc czas ruszać dalej.

Podstawowym celem było dotarcie do jednej z osad znajdujących się na pustkowiu. Twórca wspominał o interakcjach jakie zachodzą między mieszkańcami, a naszym przybyszem. Początkowo jesteśmy dla nich obcym, by w miarę upływu czasu inne postacie zaczęły nas rozpoznawać i wspominać nasze dokonania. Już po wejściu do miasta odczuwamy wielki klimat z niego bijący. Mimo że słońce ostro przygrzewa są tutaj także ciemne zaułki, bary, warsztaty itd.

Wszystkie miejsca mają znaczenie w grze i nie pojawiają się z przypadku. W warsztacie dla przykładu możemy zamontować dodatkowe bronie i wzmocnienia do wehikułu. Już po zrobieniu tego złożyliśmy wizytę tamtejszemu organizatorowi wyścigów i zgłosiliśmy swoją obecność. Krótko potem staliśmy już na linii startu i mieliśmy do czynienia z typową wyścigową rywalizacją, jednak z użyciem broni. Porozrzucane po planszy powerupy dodawały nieco zróżnicowania. Następnie twórcy zajęli się rozgrywką czysto strzelankową.

Przyjęliśmy misję od szeryfa dotyczącą likwidacji bandytów produkujących zdalnie sterowane bomby na kółkach. Na potrzeby prezentacji od razu przenieśliśmy się na miejsce. W tym wypadku mieliśmy do czynienia z typowym FPSem, z jakich słynie id Software. Eksterminacja przeciwników za pomocą pistoletów, karabinów, shotgunów itp., to tutaj chleb powszedni. Do dyspozycji gracza, w celu rozbudowania tej oklepanej już rozgrywki, oddano także różnego rodzaju gadżety - od śmiercionośnych bumerangów, przez działka, które możemy rozstawiać po pomieszczeniu, po mechaniczne pająki atakujące wroga. Wszystko to wykorzystamy wedle własnego uznania. Ostatecznie do zniszczenia fabryki posłużyła nam broń, którą produkowała – zdalnie sterowane bomby na kółkach. Dzięki takiemu cacku przedostaliśmy się przez ciasne korytarze i zniszczyliśmy urządzenie kontrolujące produkcję.

Na koniec zostawiono organizowane walki z mutantami, dające naszej postaci zastrzyk finansowy. Jesteśmy zamknięci na arenie, na którą co chwilę wpuszczane są kolejne chmary maszkar. Zadaniem było przetrwać za wszelką cenę. Mogliśmy przy tym korzystać z całego arsenału Na razie twórcy nie mogli ujawnić szczegółów dotyczących multiplayera.


TEKKEN 6


Najnowszy Tekken był mocno widoczny w Kolonii. Gracze mogli spróbować się przeciwko CPU, z żywym przeciwnikiem lub przyjrzeć się trybowi kooperacyjnemu „Scenario Campaign”. Ten ostatni pozwala nam sprawdzić co by było, gdyby Tekken 6 był "chodzoną" bijatyką. Póki co wszystko odbywa się tam nieco sztywnie, ale jako bonus jak najbardziej się nadaje. W kwestii rozgrywki niewiele się zmieniło względem poprzedniej odsłony. Graficznie wypada całkiem nieźle. Powalczymy już pod koniec tego roku.


TONY HAWK: RIDE


Wreszcie w Kolonii wszyscy mieli możliwość samodzielnego wypróbowania deski, o której tyle się mówi. Właściwie mało kto wspomina o RIDE w innych aspektach niż sterowanie. Sam muszę przyznać, że po krótkiej sesji na plastikowej deskorolce chciałem jeszcze troszkę pośmigać. Mimo że trochę się chwiałem i ogólnie większość rzeczy wychodziła z przypadku, to jestem zdania, że po odpowiednim opanowaniu nowy kontroler będzie nadawał się do wykonywania ewolucji równie wielkich, jak w poprzednich odsłonach serii. Zawodzi nieco oprawa graficzna, która poszła bardziej w kierunku kreskówek.


PLAYSTATION 3
Sony pokazało na targach swoją nową wersję PS3, która wzbudziła wiele dyskusji i spowodowała falę najróżniejszych komentarzy. Jak twierdzi sam producent - Slim jest 33% mniejsza, 36% lżejsza i pożera 34% mniej prądu niż poprzedniczka. Premiera 1 września. Cena 299 €.


GOD OF WAR 3


Trzecia odsłona przygód ducha Sparty – Kratosa. Tym razem fanów czeka skok generacyjny, gdyż seria po raz pierwszy zawita na PS3. Widać to zresztą od razu. Po głównym bohaterze spływa krew zabitych przeciwników, a scena odrywania głowy Heliosowi świadczy o tym, jakiej dozy brutalności możemy oczekiwać. Murowany hit na konsoli Sony. Czekam z niecierpliwością. Premiera na początku przyszłego roku.


HEAVY RAIN


Jedna z najciekawszych pozycji na stoisku Sony. Czwórka bohaterów na tropie zabójcy pozostawiającego w miejscach swoich morderstw jedynie tajemniczą figurkę orgiami. Miejscami rozgrywka może przypominać całą serię QuickTimeEvents i sprawiać wrażenie bardziej filmu niż gry, lecz jestem dobrej myśli. Do tego należy dołożyć niebanalną fabułę, świetną grafikę i spojrzeć na poprzednie dokonania Davida Cage’a. Premiera to bliżej niesprecyzowany koniec tego roku/początek przyszłego.


UNCHARTED 2: AMONG THIEVES


Druga cześć przygód Nathana Drake’a. Główny bohater odwiedzi przeróżne zakątki Ziemi w celu rozwikłania tajemnicy Marco Polo. Nie mam pojęcia czy twórcy ze studia Naughty Dog dostają tajne porady od Sony dotyczące ujarzmiania ich maszyny, ale ta gra wygląda po prostu fe-no-me-nal-nie! To trzeba zobaczyć. Premiera w październiku.



Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.