Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy planujesz w tym roku kupić Xbox One „Project Scorpio”?

Społeczność





Autor: Marcin Pawłowski   
14.10.2011.

The Gathering 2011


Europejski oddział Microsoftu po raz trzeci, po kilkuletniej przerwie, postanowił zorganizować imprezę dla przedstawicieli portalów społecznościowych z całej Europy, połączoną z pokazami nadchodzących produkcji na konsolę Xbox 360. W malowniczej miejscowości pod Londynem i hotelu przypominającym wiejską rezydencję mogliśmy przyjrzeć się tytułom opisanym poniżej. O wybranych grach możesz przeczytać dłuższe teksty - Max Payne 3, Call of Duty: Modern Warfare 3 oraz Tomb Raider.

Deus Ex: Human Revolution - The Missing Link


Deus Ex: Human Revolution to bez wątpienia jedna z najciekawszych tegorocznych produkcji, która zakończyła wyjątkowo słaby letni sezon ogórkowy. Square Enix i Eidos Montreal nie powiedzieli jednak ostatniego słowa i chcą ponownie zabrać nas w niedaleką przyszłość rozszerzeniem "The Missing Link".

W skrócie - torturowany przez agentów Belltower Adam traci swoje wszczepy i musi uciec ze statku, który podąża w nieznanym celu. W trakcie walki o przetrwanie i próbie ucieczki Jensen odkrywa zupełnie nowe wątki w spisku. Na swojej drodze spotka tajemniczych sprzymierzeńców i będzie walczył z bezwzględnymi przeciwnikami, aby dowiedzieć się co kryje się w cieniu głównych wydarzeń.

Po obejrzeniu rozszerzenia w akcji wiem jedno - to po prostu więcej tego samego. Przedstawiciel studia zapewniał, że DLC wystarczy na 4-6 godzin, a może nawet więcej, jeśli ktoś zdecyduje się czytać nowe e-maile czy e-booki, których również nie zabraknie. Nowością będzie m.in. wieżyczka bazująca na technologii "Tajfun". Niestety nowych wszczepów dla głównego bohatera nie przewidziano. Na pokazie przedstawiono dokładnie ten sam fragment co na poniższym filmiku, a że obraz jest wart więcej niż tysiąc słów, to zapraszam do oglądania... Szukajcie na Rynku Xbox Live od 18 października. Cena 1200 Microsoft Points. Deweloper nie chciał zdradzić czy pracują nad kolejnymi paczkami.




Batman: Arkham City


Batman: Arkham City to najbardziej wyczekiwana przeze mnie produkcja 2011 roku. To, czego dokonało mało znane Rocksteady dwa lata temu z Arkham Asylum uważam za majstersztyk. Zanosi się na to, że "dwójka" jeszcze wyżej podniesie poprzeczkę i zaskoczy niedowiarków.

Dużą zmianą jest to, że akcja przeniesie się do tytułowej dzielnicy Gotham. Od samego początku mamy mieć dostęp do praktycznie całego miasta, które w zamyśle twórców będzie osobnym bohaterem produkcji. Poruszanie się po nim ma być bardzo przyjemne dzięki łączeniu linki z hakiem i szybowaniu przy użyciu peleryny. Kolejne cele misji są oznaczane na niebie charakterystycznym reflektorem z symbolem Mrocznego Rycerza.

Inna modyfikacja względem pierwowzoru to inaczej działający tryb detektywistyczny. Koniec z widzeniem przez ściany i spędzaniem w "skanerze" 90% czasu gry. Nadal ma on ułatwiać rozgrywkę i pomagać w planowaniu akcji (podświetla np. przydatne miejsca, jak gargulce), ale bardziej go wyważono z resztą elementów.

Pokaz, w którym dane mi było uczestniczyć, skupił się jednak głównie na trybie wyzwań. Ponownie dostaniemy do dyspozycji kilka map i możliwość opanowania do perfekcji systemu walki oraz skradania się/cichej eliminacji. Co jednak najważniejsza, nie jesteśmy ograniczeni do postaci Batmana. Oprócz niego pojawi się Catwoman, a w przyszłości dojdzie Robin oraz Nightwing. Każdy z bohaterów ma swój własny wachlarz ciosów i gadżetów. Przykładowo Kobieta Kot jest dużo bardziej zwinna, może korzystać ze swojego bicza, ale nie ma tylu śmiercionośnych zabawek co wolniejszy, silniejszy Nietoperz. Challenge Mode ma zapewnić zabawę na długie godziny i stanowić świetne uzupełnienie kampanii dla szukających większej dawki wrażeń. 



Dragon's Dogma


Dragon's Dogma to podobno bardzo ważna dla koncernu Capcom nowa marka. Mnie jak na razie do siebie nie przekonała, ale do premiery pozostało jeszcze trochę czasu. Miałem okazję zagrać w dwa demka. W pierwszym na dużej polanie należało uporać się z gryfem, w drugim przemierzało się wąskie lochy, by na koniec stanąć do walki z olbrzymim lwem. Na design przeciwników i pomysł na pojedynki raczej nie można narzekać.

Co od razu rzuca się w oczy, to postawienie na zespołową walkę. Cały czas możemy liczyć na wsparcie towarzyszy, którzy całkiem nieźle wywiązują się ze swojej roli - rzucają zaklęcia, pomagają w starciach, uzupełniają nasze umiejętności. Inna rzecz, na którą zwróciłem uwagę, jest stamina. Po dłuższym biegu i wyczerpaniu odpowiedniego paska nasza postać naprawdę się zmęczy i chwilę potrwa zanim powróci do pełni sił. Dlatego należy wykorzystywać energię z rozwagą.

Graficznie szału nie ma, chociaż nie mam większych zarzutów do animacji postaci. Poza tym wersja wyglądała na ciągle dość wczesny kod, więc ciężko cokolwiek oceniać. Gry na pewno nie wypatruję na horyzoncie, ale ja nie jestem fanem takich klimatów i tego gatunku.



Ghost Recon: Future Soldier


Cieszy mnie bardzo fakt, że Ubisoft zdecydował się po dłuższej przerwie powrócić do serii Ghost Recon. Darzę ją olbrzymim sentymentem, bo świetnie się przy niej bawiłem jeszcze w czasach pierwszej konsoli Xbox. Do tego dobrych strzelanek z perspektywy trzeciej osoby nigdy za wiele! Po tytułach z cyklu Advanced Warfighter, francuski koncern postawił na coś innego.

Pokaz ograniczył się do prezentacji trybu Gunsmith. To w nim możemy bawić się bronią, dobierać do niej wszelkiej maści dodatki, rozebrać giwerę na czynniki pierwsze, a przede wszystkim wykorzystać sensor Kinect. Deweloperzy obiecują miliony możliwych kombinacji. Jak komuś nie chce się w tym grzebać, to może po prostu wypowiedzieć odpowiednią komendę, a gra zrobi za niego resztę - np. dobierze elementy pod walkę na dystans albo stworzy karabin z naciskiem na siłę rażenia. Potem da się zabrać gotowy zestaw na strzelnicę i wypróbować w akcji.

Osobiście mogłem sprawdzić tryb wieloosobowy, konkretnie Conflict Mode - mieszankę zwykłego deathmatcha z wykonywaniem dodatkowych zadań. Nadal najważniejsze jest wzajemne eliminowanie się członków obu drużyn, ale ponadto na mapie pojawiają się cele poboczne - np. upilnowanie punktu, przejęcie jakiegoś przedmiotu itd. Zaliczenie takiej "misji" przynosi zespołowi sporo punktów.

W multiplayerze gra się podobnie jak w poprzednie części, tzn. produkcja stawia na wolniejszą, taktyczną walkę. Do dyspozycji mamy drony, jakieś skanery i inne elektroniczne zabawki wojskowe. Do tego dochodzi przyklejanie się do ścian i dość szybko padający przeciwnicy. Dlatego nieostrożne wychylenie się zza osłony będzie raczej oznaczało szybką śmierć. Tryb wieloosobowy w serii Ghost Recon zawsze był dość specyficzny i Future Soldier najprawdopodobniej spodoba się fanom, bo rozgrywka wydaje się być podobna do tej z poprzednich odsłon.



Halo: Combat Evolved Anniversary


Wydawcy coraz chętniej sięgają do swoich pokaźnych zbiorów gier z poprzednich generacji i wydają je w odświeżonej formie. Do takich edycji można mieć różny stosunek. Z jednej strony to odgrzewane kotlety i niezły skok na kasę, bo tanim kosztem i bez wielkiego wysiłku można zarobić trochę dolarów. Ja jednak nie mam nic przeciwko temu, bo dzięki takiemu podejściu wydawców mogę sobie teraz nadrobić zaległości i przejść jakiegoś klasyka w wysokiej rozdzielczości.

Halo: Combat Evolved Anniversary wyróżnia się jednak na tle podobnych projektów. Edycja szykowana z myślą o dziesiątej rocznicy Halo nie jest zwykłym "rimejkiem". Studia współpracujące z 343 Industries nie ograniczyły swojej roli do podbicia rozdzielczości, ale zdecydowały się przygotować całkowicie nową oprawę graficzną. Różnica jest po prostu ogromna, co świetnie widać na przykładzie poziomu "Silent Cartographer". Tam gdzie wcześniej była po prostu zielona tekstura, teraz mamy piękną roślinność. Zmiany łatwo sprawdzamy dzięki możliwości przełączania się w locie pomiędzy starą i nową grafiką.

Sam gameplay pozostał bez zmian. Mimo upływu dekady w pierwsze Halo ciągle gra się bardzo przyjemnie. Rozgrywka przetrwała próbę czasu, a to nie zdarza się zbyt często. Wśród nowości warto jeszcze wymienić bardzo fajnie działający tryb stereoskopowego 3D, czteroosobową kooperację oraz wykorzystanie sensora Kinect. Naprawdę warto będzie w listopadzie sięgnąć po Halo: Combat Evolved Anniversary i bez znaczenia jest to czy się grało w oryginalną wersję, czy nie.



Hitman Absolution


Agent 47 powraca po kilku latach odpoczynku i robi to w wielkim stylu. Podjął się on najtrudniejszego zadania w swojej karierze. Zdradzony przez ludzi, którym ufał i poszukiwany przez policję próbuje odkryć prawdę o spisku. W skorumpowanym i zakręconym świecie nie będzie to łatwe.

Premiera planowana jest dopiero na bliżej nieokreślony termin w 2012 roku, ale produkcja IO Interactive już teraz prezentuje się super - zarówno pod względem rozgrywki, jak i graficznie. Demo prezentowane przez dewelopera zabierało nas do opuszczonej biblioteki w Chicago, gdzie płatny zabójca ukrył się przed policją. Nie brakowało skradania, jak i widowiskowej akcji, jak ucieczka przed helikopterem. Nowością w grze jest tzw. "instynkt", przypominający tryb detektywa z Batman: Arkham Asylum. Podświetla nam on przeciwników, pokazuje ich ścieżki, pozwala planować dalsze postępowanie itd. Trzeba jednak korzystać z niego z rozwagą, ponieważ czas działania jest ograniczony specjalnym paskiem. Nie zabraknie możliwości przebierania się, wtapiania w tłum, fajnych skryptów i mieszanki akcji ze stealth. Poniżej materiał wideo prezentujący szczegółowo tę misję.




Mass Effect 3


Komandora Sheparda chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. BioWare chce zakończyć trylogię jego przygód w marcu przyszłego roku. Jak trzecia odsłona prezentuje się w akcji? Podobnie jak "dwójka", co trudno uznać za zarzut, bo gra była świetna. Chociaż kilka zmian da się od razu wychwycić.

Demo, które mogłem przejść, koncentrowało się na pokazaniu walki. Akcja rozgrywała się na planecie Salarian, w jakimś zaatakowanym ośrodku badawczym. Znajduje się tam ostatnia przedstawicielka rasy Krogan, która może urodzić potomstwo i uratować ten gatunek, dlatego Shepard (wraz z Garrusem, Liarą oraz Mordinem) musi ją stąd wydostać w jednym kawałku. Domyślam się, że jest to niezbędne, by Wrex zechciał wesprzeć ze swoją armią ludzi i stanąć do walki przeciwko Żniwiarzom.

BioWare zdecydowało się poszerzyć zakres ruchów naszego dzielnego herosa. Przykładowo możemy wyciągać przeciwników zza osłon. Ponadto od teraz Shepard potrafi robić fikołki niczym Marcus Fenix z Gears of War. Zresztą wygląda to praktycznie tak samo. Niestety korzystanie z przewrotu nie jest już tak samo przyjemne, jak w serii Epic Games. Głównie przez to, że komandor zwykle przekoziołkuje się w inne miejsce niż byśmy tego chcieli (ograniczona liczba kierunków).

Inna nowość to tzw. Omni Blade - specjalne bioniczne ostrze, którym możemy położyć przeciwników z bliska jednym ciosem. Jego działanie będzie zależało od wybranej klasy postaci - np. inżynier porazi przy okazji prądem. Niestety detekcja trafień w demie nie była zbyt dobra i kilka razy Shepard nadział powietrze, a przeciwnik i tak padł. Fajnym dodatkiem jest możliwość modyfikowania broni przy specjalnych stolikach. Zwiększymy siłę rażenia karabinu, zmniejszymy odrzut itd. Wybrane modyfikacje wpłyną również na wygląd ekwipunku.

Zanim mogłem sam zagrać, wysłuchałem i obejrzałem prezentację gry omawiającą wszystkie najważniejsze cechy tej produkcji. Nie mam zamiaru tutaj przytaczać wszystkich informacji, bo większość z Was powinna je kojarzyć z newsów i wcześniejszych doniesień. Dowiedzieliśmy się jednak, że gra ukaże się na dwóch płytach (nie więcej) i jest już skończona - w tym sensie, że możliwe jest jej przejście od początku do końca. Teraz deweloperom zostaje wyeliminowanie wszystkich błędów i niedoróbek.

Mass Effect 3 będzie najprawdopodobniej usprawnioną "dwójką". Przynajmniej pod względem walki i strzelania. Demo było dość stare, bo chyba pamięta jeszcze tegoroczne E3, ale wątpię żeby dużo się zmieniło. Największą nowością okaże się zapewne tryb wieloosobowy, o którym niestety nie było mowy podczas The Gathering.



Resident Evil: Operation Raccoon City


Capcom chce nam dać nieco odpocząć - przynajmniej na dużych konsolach - od standardowych odsłon serii Resident Evil i wspólnie ze Slant Six Games szykuje Resident Evil: Operation Raccoon City. Będzie to drużynowa strzelanka dla maksymalnie czterech osób, która przeniesie nas do roku 1998, kiedy to zombie pojawiły się po raz pierwszy w tytułowym mieście. 

Wcielimy się w członków Umbrella Security Services i naszym zadaniem będzie zniszczenie wszelkich dowodów, które mogą obciążyć ich korporację. Dlatego też zabijać możemy nie tylko zombie, ale także ludzi, którzy uniknęli zarazy. Każda z dostępnych postaci ma posiadać różne obowiązki wewnątrz zespołu. Dostaniemy do wyboru m.in. snajpera, medyka, specjalistę od materiałów wybuchowych albo naukowca, który feromonami wciągnie nieumarłych prosto w zastawioną pułapkę.

Zombiaki mogą nas wykryć na podstawie dźwięku, zapachu i zwyczajnie zauważając. Zabijanie przeciwników będzie nagradzane punktami doświadczenia, które można wymieniać na nowe umiejętności i bronie. Przechodząc grę natkniemy się na znanych bohaterów serii. Twórcy dadzą nam możliwość zmiany historii Resident Evil, np. poprzez zabicie jakiejś ważnej postaci.

Co jest z pewnością największą rewolucją, to możliwość jednoczesnego chodzenia i strzelania. Koniec z tym strasznym archaizmem, który tak wielu osobom przeszkadzał w Resident Evil 5. Ba, jest nawet możliwość szybkiego korzystania z drugiej broni jednym przyciskiem, co przydaje się bardzo kiedy zostajemy otoczeni przez zombiaki. Gra również zgrabnie łączy zabawę bronią palną oraz eliminację przeciwników przy użyciu ciosów melee/widowiskowych egzekucji.

Tytuł dostaje ode mnie kredyt zaufania, bo grało się naprawdę przyjemnie. Zombiaków na ekranie nie brakowało, do tego ich krew ładnie rozbryzgiwała się na ekranie. Oprawa graficzna także trzymała poziom, więc może wyjść z tego bardzo przyjemna kooperacyjna strzelanka. Oby tylko deweloperzy fajnie urozmaicili rozgrywkę i zadbali o fabułę, bo masowe eliminowanie truposzy szybko się znudzi.
 

Galeria

  



Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.