Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy planujesz kupić Xbox One X?

Społeczność





Tydzień z Xbox One
Autor: Marcin Pawłowski   
03.12.2013.

Mija tydzień od momentu, gdy pod moim telewizorem rozgościło się kolejne czarne pudełko z elektroniką - Xbox One. Mimo że przed tą konsolą spędzam ostatnio prawie każdą wolną chwilę, to nadal mam wrażenie, że dopiero poznaję trzeci sprzęt do grania Microsoftu i dowiaduję się o nim czegoś nowego. Wydaje mi się, że jednak można się już pokusić o pewne podsumowanie tego, co zdążyłem zobaczyć i sprawdzić do tej pory.

KONSOLA


Powędrowała od razu na specjalnie przygotowane dla niej miejsce, gdzie idealnie się wpasowała. Prosty design bardzo mi się podoba, a jedyną rzucającą się w oczy rzeczą jest ładnie podświetlone logo Xboksa na przednim panelu, służące również za główny włącznik. Najważniejsze jest to, że Xbox One działa cicho. Spotkałem się z opiniami użytkowników konsoli mówiącymi o całkowicie bezszelestnej pracy i konieczności przykładania ucha, by ją w ogóle usłyszeć. Mój egzemplarz niestety aż takim ninja nie jest, bo przy wyłączonych głośnikach z bliska delikatny szum wiatraka daje o sobie znać.

Głośniej robi się jedynie podczas instalacji gry z płyty, kiedy rozkręca się napęd Blu-ray. Przez kilka pierwszych nocy drażnił mnie charakterystyczny dźwięk wydobywający się z zasilacza, gdy zostawimy Xbox One w stanie uśpienia, lecz chyba się już do niego powoli przyzwyczajam, jak do tykającego zegara.

Mam złą wiadomość dla chcących dogrzewać pokój konsolą. Po całym dniu Xbox One jest nadal chłodny, tak samo jak powietrze wokół niego. Dla porównania - Xbox 360 S, ustawiony w podobny sposób, zmienia się w mini grzejnik. Warto jeszcze wspomnieć, że ani ja, ani żaden z posiadających urządzenie znajomych nie zgłaszał do tej pory jakichkolwiek usterek.

KONTROLER

Kontroler od Xboksa 360 był dla wielu osób niemal idealny, więc tutaj żadna rewolucja nie była potrzebna. Microsoft doszedł do tych samych wniosków i jedynie usprawnił jego konstrukcję. Jeśli ktoś używał przez kilka lat tamtego pada, to od razu poczuje się jak w domu. Niektóre zmiany są dla mnie całkowicie obojętne (choćby krzyżak), inne odebrałem pozytywnie. Najbardziej do gustu przypadły mi przebudowane spusty, które nie są już luźne, stawiają pewien opór, a palce świetnie się na nich układają. Podczas grania w Forza Motorsport 5 wsadzone w nie silniczki aktywują się, ale akurat ta funkcja nie wywołała u mnie euforii. Na razie to miła ciekawostka, zobaczymy co będzie z nią dalej.

Przed premierą pojawiały się negatywne opinie o „bumperach”. Faktycznie, im bliżej środka pada, tym są sztywniejsze i trudniej je wcisnąć. Jeżeli ktoś, podobnie jak ja, zawsze naciskał je na zewnętrznych krawędziach, problemu mieć nie powinien. Pozostali będą musieli się przestawić i przyzwyczaić. Zauważalne jest także lekkie skrócenie gałek i lepsze wyprofilowanie ich grzybków, ale niespecjalnie wpłynęło to na mój odbiór. Reszta elementów albo zmieniła się w niewielkim stopniu, albo po prostu zrobiono to tak dobrze, że nie odczułem różnic w trakcie grania.  


Sama jakość wykonania i montażu stoi na wysokim poziomie - przynajmniej w przypadku dwóch padów, z którymi miałem do czynienia. W tym na zdjęciu powyżej przycisk View (dawny Back) jest trochę przekręcony, co irytuje, ale jakoś to przeżyję. Jestem ciekaw jak będzie z ich żywotnością. O tym jednak przekonamy się dopiero za jakiś czas. W drugim kontrolerze przy mocniejszym ściśnięciu dolnej obudowy, trzymającej się na zatrzaskach, krawędzie odginają się trochę i mam obawy czy z biegiem lat nie pojawią się większe luzy.

Czego mi brakuje? Tak wydawałoby się oczywistej rzeczy, jak sygnalizowanie o wyczerpującej się baterii. Akumulator z Play & Charge trzyma długo i ładuje się szybko, ale nie odnotowałem żadnego informowania o nieuchronnej konieczności wpięcia kabla mini USB. Na Xboksie 360 mieliśmy światełka kręcące się dookoła przycisku Guide i pierwsze ostrzegające wyłączenie. Tutaj migania nie zauważyłem, a jak bateria padnie, to całkowicie. Niespodziewane odcięcie w meczu online nie jest fajne... Aha, wtyk oficjalnego headsetu perfekcyjnie wpasowuje się w pada i trzyma się go mocno, więc o wypadaniu przy mocniejszym pociągnięciu nie ma mowy.

KINECT

Jestem w tej grupie, która była zadowolona z decyzji Microsoftu o dokładaniu Kinecta do każdego sprzedanego egzemplarza Xbox One. Pierwsza wersja sensora nie spełniła może pokładanych w niej oczekiwań, ale przyniosła ze sobą sporo interesujących rozwiązań, które teraz będą z pewnością rozwijane. Jeśli chodzi o najczęściej promowany przed premierą element, czyli sterowanie głosem, to działa on raczej bez zarzutów. Nie trzeba przekopywać się przez zakamarki interfejsu, by włączyć grę lub aplikację, której nie przypięliśmy sobie na ekranie głównym albo odrywać się od grania, by zapisać ostatnie 30 sekund z Game DVR. Należy jedynie pamiętać o tym, że Xbox One reaguje na bardzo konkretne komendy, wypowiadane w całości. Właściwa konfiguracja sprzętu w opcjach również jest kluczem do sukcesu. Z moim niezbyt idealnym angielskim Kinect 2.0 świetnie sobie radzi.



Co do sterowania ruchem, to niestety na razie zabrakło lepszych tytułów. Nie ma nigdzie kolejnego Dance Central, a Kinect Sports przesunięto na wiosnę. Jest jednak demko produkcji Rare, oferujące wyścigi skuterów wodnych. Dokładność przełożenia naszych poczynań robi wrażenie i faktycznie sprawdza się. Kinect błyskawicznie widzi, czy mamy otwartą, czy zamkniętą dłoń (gaz/hamulec), a manewrowanie pomiędzy przeszkodami odbywa się bez zakłóceń. Zaskoczony pozytywnie jestem implementacją Kinecta w Battlefield 4 - konkretniej wychylaniem się na boki zza przeszkód (jest również headtracking do niektórych pojazdów). Naprawdę tego używam. Jedynie zwiększyłem maksymalnie czułość, by wystarczało delikatne wygięcie się w prawo lub lewo.

INTERFEJS

Microsoft stawia dalej na styl Metro, który albo się lubi, albo nienawidzi. Jeśli ktoś narzekał na interfejs Xboksa 360, to ten też raczej nie przypadnie mu do gustu. Istotne jest jednak to, że działa szybko, chociaż teraz praktycznie każda opcja robi za osobną aplikację, co jest dziwne. Przy pierwszym włączeniu listy znajomych, osiągnięć, grupy i kilku innych rzeczy widzimy krótki ekran startowy, a dopiero potem przechodzimy do zawartości. Sposób jej prezentacji miejscami pozostawia wiele do życzenia. Prosty przykład - odblokowujemy osiągnięcie i chcemy od razu zobaczyć za co. Nie rozumiem po co musimy przejść kilka ekranów, a do tego oglądać animację napełniającego się do 100% paska, która niepotrzebnie wydłuża cały proces.


Z drugiej strony zastosowana formuła apek daje nadzieje na to, że nie będziemy już czekać na coroczne duże aktualizacje systemu. Skoro wszystko jest - przynajmniej w jakimś stopniu - niezależne od siebie, to teoretycznie chyba może być samodzielnie poprawiane na bieżąco. Niektóre wymagają natychmiastowej interwencji ze strony Microsoftu - przede wszystkim Grupy. Wydawać by się mogło, że nie da się zepsuć jednej z największych zalet Xboksa 360. Tymczasem MS przekombinował. Po pierwsze, po uruchomieniu Grup i zaproszeniu znajomych trzeba jeszcze aktywować chat. Czemu nie jest aktywny od razu? Nie znajduję dobrego powodu. Do tego bardzo często przy jego włączaniu wyskakuje błąd, mimo otwartych NATów i żadnych problemów z komunikacją z tymi osobami na Xboksie 360. Rozmowa może również być zerwana po jakimś czasie, o czym nie zostaniemy w żaden sposób poinformowani…

Będąc przy tym temacie, nie ma już komunikatów o zalogowaniu się znajomych do Xbox Live. To można zrozumieć - jak ktoś będzie miał 1000 graczy na liście, to oglądałby je non stop. Przydałaby się jednak opcja ustawienia wyskakujących notyfikacji dla dodanych do ulubionych lub konkretnych osób. Wchodzenie do Friends lub Activity Feed, nawet w Snapie, to dla mnie duża niewygoda. Sam Activity Feed, prezentujący ostatnią aktywność znajomych, to fajny bajer, ale musi wylecieć na drugi lub trzeci ekran Friends. W centralnym miejscu wolałbym widzieć kto jest aktualnie online.

Wracając jeszcze na moment do Grup. Są one teraz powiązane bezpośrednio z zapraszaniem do gry. Pomysł sam w sobie ciekawy, bo włączamy multiplayer i od razu lądujemy w meczu z kolegami. Gorzej jest niestety z jego zastosowaniem w tytułach startowych. W Ryse: Son of Rome w grupie mogą znajdować się tylko dwie osoby, w przeciwnym razie w ogóle nie wystartujemy wyszukiwarki meczu lub prywatnej sesji w trybie kooperacyjnym. Nie ma znaczenia, że trzeci i kolejny gracz będzie siedział w interfejsie albo innej produkcji - ma być dwóch i basta… Chore. W Dead Rising 3 podobnie, ale tu dochodzi kolejny „kwiatek”. Przypuśćmy, że gramy we dwójkę w swoich kampaniach samotnie. Nagle jeden z nas decyduje się na zaproszenie drugiego do siebie. Gra nawet nie zapyta, czy tego chcemy, bo od razu wrzuci nas do jego rozgrywki. Natomiast w Battlefield 4 nie mogłem dołączyć do meczu towarzyszy ręcznie, wchodząc do menu Multiplayera i wciskając nazwę serwera, mimo wolnych miejsc. Musiałem czekać na automatyczne zaproszenie od gry i je potwierdzić.


Jest wiele innych niedoróbek lub brakujących opcji. Gdzie są Recent Players? Microsoft tak chwalił się nowym systemem reputacji, a jakoś nie widzę, by na razie był z niego wielki pożytek. Dlaczego nie da się sprawdzić ile wolnego miejsca pozostało na dysku twardym? Czemu w My Games & Apps nie ma opcji sortowania? By znaleźć dema w Sklepie muszę odpalić wyszukiwarkę Bing? Wolne żarty. Gdzie automatyczne logowanie bez Kinecta? Awatary zakopano tak głęboko, jak tylko się dało i służą jedynie do robienia sobie Gamerpiców. Po co nam one w takim razie? Czemu Pins nie zawsze prawidłowo się załadują?

Game DVR/Upload/Upload Studio to świetne narzędzia, chyba najciekawsze z systemowych nowinek, ale im też trochę brakuje do doskonałości. Chciałbym mieć możliwość oceniania klipów znajomych, „polubienia ich”, zareagowania, że coś mi się podoba. Odnosi się to również do Activity Feed. Liczę, że w przyszłości otrzymam także możliwość robienia screenshotów. Czasem chce się jedynie zrzucić obrazek z zawartością ekranu - ładnym widokiem lub czymś interesującym, a nie nagrywać klip. Swoją drogą, Game DVR miewa chwilami humory - zamiast 30 sekund, po komendzie „Xbox Record That”, dwukrotnie potrafił zapisać jednosekundowe wideo.

Nie jest oczywiście tak, że system Xbox One to niesprawne, niedziałające dziadostwo. Od samego początku poruszam się po nim bez większych problemów - czy to przy użyciu głosu, czy kontrolera - za dodatkowym menu w Guide niespecjalnie tęsknię, a Snap, szybkie wznawianie pracy czy przeskakiwanie między grami są świetne. Po prostu ogromnym zaskoczeniem jest to, że tak wiele podstawowych rzeczy, które przez osiem lat dopieszczano na Xboksie 360, funkcjonuje teraz gorzej lub w ogóle ich nie ma. Wygląda to tak, jakby Microsoft nagle postanowił zacząć od zera, z czystą kartą, zapominając o zdobytych wcześniej doświadczeniach. Zawsze też stawiali mocno na funkcje społecznościowe, a na Xbox One zrobili krok w tył i wielu przypadkach utrudnili integrowanie się.


Rozumiem, że to dopiero premiera, a brak czasu oraz konieczność wydania stabilnej wersji zrobiły swoje i stopniowo będzie coraz lepiej, jednak słowo zawód w temacie interfejsu ciśnie się na usta. Xbox One to konsola z przyszłością i dobrymi tytułami startowymi, a po tygodniu wrażenia ogólne mam w większości pozytywne. Najgorsza wpadka to Grupy, resztę jestem w stanie wybaczyć.

GRY


  • Ryse: Son of Rome

Może kogoś to zaskoczy, ale Ryse to jedna z najbardziej wyczekiwanych przeze mnie pozycji startowych Xbox One, która w dużej mierze „sprzedała” mi tę konsolę na premierę. Jestem już po pierwszym przejściu kampanii i nie zawiodłem się. System walki nie jest specjalnie skomplikowany, ale dla mnie akurat to plus. Zabawa jest dzięki temu zbliżona do serii Batman Arkham i polega na utrzymaniu długiego kombo, robieniu kontr i widowiskowych egzekucji, a nie klepaniu odpowiednich kombinacji na padzie, co mnie nigdy nie bawiło.

Do tego dodajmy przepiękną oprawę graficzną oraz muzyczną, zróżnicowane lokacje, wciągającą historię z twistami (totalna fikcja, nie dla historyków) i mamy mocną produkcję. Kampania wcale taka krótka nie jest, jeśli zagląda się wszędzie w poszukiwaniu znajdziek. Zaznaczam, że jedyny słuszny poziom trudności to Centurion - najwyższy dostępny na początku. Granie na niższych mija się z celem i wtedy faktycznie rozgrywka może być tępym klepaniem przycisków.


Niespodzianką okazała się kooperacja. Nawet dla mnie, osoby napalonej na tę gierkę, na filmikach i prezentacjach wyglądało to słabo. O dziwo granie ze znajomymi daje dużo frajdy, a mieszane zadania i dynamiczne areny sprawiają, że nuda się na razie nie wkradła. Do tego walka jest tutaj urozmaicona o moce bogów i współpracę z towarzyszem.

Liczę, że Ryse: Son of Rome, mimo dość słabych recenzji, sprzeda się dobrze, bo krążące opinie grających są z reguły bardzo pozytywne. Oby nie zabrakło niezbędnej miłości ze strony decydentów z Microsoft Studios i życzyłbym sobie, by za jakiś czas zrodziła się z niej kontynuacja. Z urozmaiconym ekwipunkiem, dopieszczonym systemem walki i kolejnymi rodzajami przeciwników.

  • Dead Rising 3

Tutaj dopiero zaczynam swoją przygodę. Jedno jest jednak dla mnie jasne - osoby piszące o braku „next-genowości” chyba nie miały do czynienia z poprzednimi częściami. Przeskok jest ogromny, gra wygląda nieźle, a liczba zombiaków na ekranie powala. Do tego ich masowe rozjeżdżanie nie powodowało chrupnięć.

  • Battlefield 4

64 osoby, 60 klatek na sekundę, wielkie mapy, mnóstwo pojazdów - coś pięknego! Wreszcie na konsolach możemy cieszyć się prawdziwym Battlefieldem. Kiedy wszystko działa oczywiście. Niestety, jak na każdej z pozostałych platform, wywalanie z serwera lub bezpośrednio do interfejsu, lagi i inne problemy to codzienność. Niech lepiej DICE i Electronic Arts wreszcie zrobią z tym porządek, bo sami sobie wyrządzają krzywdę.

  • Forza Motorsport 5


W Forza Motorsport 5 za dużo jeszcze nie pograłem. Głównie z tego powodu, że odbiłem się od gry na samym początku. Miałem w kolekcji każdą odsłonę, przejechałem w nich łącznie tysiące kilometrów, a złapanie rytmu przyszło mi z trudem. Swoje zrobiły złe decyzje w doborze początkowych samochodów i długa przerwa od symulacyjnej jazdy. Powoli się jednak odnajduję i zaczynam czerpać przyjemność z rozgrywki. Na razie napiszę, że nowe, przygotowane od podstaw tory prezentują się ślicznie, a system Drivatarów wzmaga rywalizację. Więcej dowiecie się z naszej recenzji.

  • Powerstar Golf

O dziwo to gra, z którą do tej pory spędziłem najwięcej czasu na Xbox One. Niby wesoło i kolorowo, a wciąga jak bagno. Jeszcze jeden dołek, jeszcze jedne zawody i godziny lecą. Ponadto jest trudno, chwilami nawet bardzo. Mimo że to zręcznościówka, to trzeba pamiętać o wietrze, sile uderzenia, zróżnicowaniu terenu i jeszcze kilku innych czynnikach wpływających na to, gdzie ostatecznie upadnie piłka.

Miły dodatek stanowią specjalne umiejętności postaci, jak wzmocnione uderzenie, rozbicie piłki na kilka dodatkowych, przyciąganie jej do flagi albo modyfikacje toru lotu. Gra zdecydowanie nie jest dla nerwusów, bo można się naprawdę wkurzyć po zepsutej w końcowym momencie partii. Pozycja w sam raz dla miłośników masterowania, bo zdobywane kredyty wymieniamy na paczki z losowo przyznawanym ekwipunkiem, wpływającym na atrybuty, typu celność, siła, umiejętność podkręcania. Szkoda, że zabrakło zwykłego multiplayera, ale gra nadrabia to ciągłym prezentowaniem rezultatów znajomych i biciem ich rekordów. Polecam.


Komentarze

Dodane przez krzysiucd w dniu - 2013-12-03 20:46:32
Kolego Marcinie, pisz częsciej i więcej. Bardzo przyjemnie czyta się Twoje artykuły. Pozdrawiam.

Dodane przez yuSUZUKI w dniu - 2013-12-03 23:16:48
Zgadza się,ten artykuł utwierdził mnie w przekonaniu o wstrzymanie się narazie z zakupem One,dzięki Wrogu

Dodane przez kris w dniu - 2013-12-04 06:17:15
Ja też na razie się wstrzymam z zakupem bo jestem troszeczkę zniemaczony. 
MS jak i SONY ze swoimi nowymi zabaweczkami wystartowali jak by dopiero teraz zaczęli swoją przygadę z konsolami.Jest jeszcze sporo do poprawienia i może wtedy się kupi ale nie teraz.

Dodane przez Krzysiek92 w dniu - 2013-12-05 00:00:46
Czyli nie jest tak źle jak nam głupki pr
Dzięki za ciekawy artykuł, liczę na dłuższe ;) 
 
Potwierdza się, że nowa generacja to nowa jakośc w przeciwieństwie do fali hejterów którzy nigdy nie mieli żadnej konsoli i nie zamierzają mieć, a zalewają tylko internet swoimi głupimi komentarzami. 
 
W końcu Kinect w standardzie, tego brakowało do mega rozwoju tego innowacyjnego sprzętu. I nareszcie można odpalić konsolę bez szukania pada, poleceniem głosowym, tego mi na x360 brakuje. 
 
I z cenami gier widac też jest dobrze, w ostatnich promocjach premierówki już chodzą za ~160zł, czyli całkiem fajne ceny.

Dodane przez heintz@o2.pl w dniu - 2014-03-04 22:50:05
obox one live gold
Witam . od dzisiaj jestem posiadaczem xbox ona i za chiny ludowe nie wiem jak zrealizowac kod na xbox live gold. po 1- gdzie go wpisac po 2- czy to jest dalej kod 25 cyfrowy czy cos sie zmnienilo i trzeba kupic inny. prosze o odp pozdrawiam wszystkich

Dodane przez wrog w dniu - 2014-03-04 23:03:17
Powiedz „Xbox, use a code” albo przejdź do Sklepu i tam znajdziesz w którymś miejscu opcję „Use a Code”. Ewentualnie zaloguj się na Xbox.com i tam wykorzystaj kod: https://live.xbox.com/pl-PL/RedeemToken?xr=shellnav

Dodane przez heintz@o2.pl w dniu - 2014-03-05 10:31:13
obox one live gold
wielkie dzieki. wszystko smiga az miodzio 


Dodane przez wrog w dniu - 2014-03-05 10:37:38
Nie ma sprawy. Zapraszamy na forum, gdzie dużo wygodniej zadawać takie pytania: http://forum.onlinecenter.pl/

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.