Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy planujesz w tym roku kupić Xbox One „Project Scorpio”?

Społeczność





World Cyber Games 2007
Autor: Marcin Pawłowski   
02.09.2007.

Początek września zazwyczaj kojarzy się większości z niezbyt przyjemnym wydarzeniem - końcem wakacyjnego odpoczywania oraz całonocnego grania i początkiem roku szkolnego. Na 1 września zaplanowano polski finał tegorocznych rozgrywek w ramach prestiżowego światowego turnieju Word Cyber Games. Po raz pierwszy pojawiły się u nas również dwie gry konsolowe – Forza Motorsport 2 oraz Gears of War.

Gdy tylko słońce zagościło na dobre na niebie w sobotni poranek, pod centrum handlowym Blue City w Warszawie zaczęli gromadzić się tłumnie pierwsi uczestnicy. Obładowani torbami i sprzętem gracze (przynoszenie własnych akcesoriów to standard na takich imprezach wśród gier PC) rozpoczęli rejestrowanie się, a następnie odbierali niezbędne identyfikatory. W tym czasie organizatorzy dopinali ostatnie szczegóły, a administratorzy szykowali się do zarządzania rozgrywkami. Na tle stołów zagraconych komputerami wyróżniała się podświetlona na zielono strefa Xbox 360, z sofami, ładnymi telewizorami, a nawet sztucznymi drzewkami i oczywiście urodziwymi hostessami.

Forza Motorsport 2

Wyścigi w „Forzę” ruszyły jako pierwsze rozgrywki na całej imprezie – wśród PC trwało wtedy zażarte podłączanie myszek, klawiatur i ustawianie wszystkiego w konfiguracjach pod siebie. W eliminacjach online oraz offline zakwalifikowało się w sumie ośmiu zawodników i każdy z nich stawił się na finale: Rafiko, motorsportmanPL, OmerPL, Bubu PL, RezistPL, junajted, scalibur greg, Sebqa. Podzielono ich na dwie grupy. W ramach grup wszyscy jeździli sześć wyścigów, z całą czwórką na trasie, po trzy okrążenia na długich ich wersjach. Tak jak można się było spodziewać od razu na czoło swoich tabel wyszli dwaj faworyci – motorsportmanPL oraz scalibur greg, zwycięzcy dwóch pierwszych tur eliminacji online. Kroku dotrzymać im starali się mężnie Bubu PL oraz OmerPL, pozostali nie byli w stanie jakkolwiek konkurować. Bubu zdołał nawet w ostatnim przejeździe grupowym na Silverstone Grand Prix ograć motorsportmana, a zaważył o tym tylko jeden duży błąd popełniony przez tego drugiego. Może rozproszyła go stojąca obok, skąpo ubrana hostessa. Scalibur z kolei pozostawał niezwyciężony, do czasu. Wyłoniona czwórka graczy w drugiej turze jechała trzy wyścigi na popularnych trasach: Mugello, Suzuka oraz Sebring. Na dwóch pierwszych wygrał motorsportmanPL, nie dając przeciwnikom większych szans. Jednak końcówka pierwszego okrążenia Sebring była dosyć zaskakująca – kolega o wyścigowym Gamertagu uderzył w opony i spadł na ostatnią pozycję, pozwalając tym samym wyjść na prowadzenie scaliburowi, który w dwóch poprzednich przejazdach jechał za nim jak cień. Motorsportman odrobił ponad 300 metrów do trzeciego zawodnika, ale już nic więcej nie zdążył zdziałać. Końcowe wyniki tego etapu wyglądały przez to następująco:

II Runda:
1. scalibur greg - 7pkt AWANS
2. motorsportsmanPL - 6pkt AWANS
3. Bubu PL - 4pkt
4. OmerPL - 1pkt   

W rozegranym późnym wieczorem finale przewidziano morderczy maraton – trzy okrążenia na słynnym niemieckim torze Nurburgring. Od startu na długiej prostej motorsportman wyszedł na czoło i z każdym trudniejszym zakrętem zyskiwał kolejne metry przewagi. Scalibur popełnił przy okazji kilka mniejszych błędów i musiał pogodzić się z porażką. Zwycięstwo w dwudziestominutowym finale, tytuł mistrza polski oraz najciekawsze nagrody trafiły do osoby kryjącej się na Xbox Live za Gamertagiem motorsportmanPL. Niestety w finale światowym zamiast FM2 grane jest Project Gotham Racing 3 (brak go z kolei u nas), dlatego nie zobaczymy naszego czempiona kierownicy w Seattle.

Końcowe pozycje:
1. motorsportmanPL – Xbox 360 Elite, PGR4
2. scalibur greg – kierownica Microsoft, PGR4
3. Bubu PL – Fanatic Pack, PGR4

Gears of War

Po południu do stolików zostali zaproszeni gracze Gears of War. Tutaj z zakwalifikowanych ośmiu klanów zjawiło się tylko siedem. Zawodnikom ósmego, konkretnie Tej-City Team, kij w oko, ponieważ nie byli łaskaw wysłać oficjalnej rezygnacji, dzięki czemu któryś z pozostałych zespołów, by ich godnie zastąpił. Liderzy BVG.GoW (dawniej Polish Alpha Team), Polish Power Team, Extreme Team, La Dance Macabra, Bloody Comrades Clan, Redbulls oraz For The Fallen jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej części finału wylosowali dla swoich zespołów pozycję w schemacie turniejowym. Z powodu tego, że konsolami trzeba było się dzielić z FM2, brak większej ilości czasu zmusił do wprowadzenia rozgrywek systemem Single Elimination (przegrany żegna się od razu z turniejem). Dlatego też wylosowanie miejsca stanowiło dość istotną sprawę. Wszystko ułożyło się tak, że faworyci wylądowali na dwóch końcach drzewka i na ich ewentualną potyczkę trzeba było poczekać aż do końca.

Sporo osób jeszcze przed finałem prorokowało, że drużyny, które na finał zakwalifikowały się z LANów, opadną już na starcie. Ich szklane kule się nie pomyliły, wyniki pierwszej rundy wykazały znaczącą przewagę teamów z tur online. Chyba najbardziej zaskoczone tym jak potoczyły się już na starcie sprawy były osoby z Bloody Comrades Clan.

I Runda:
Bloody Comrades Clan 1:2 La Dance Macabra
Polish Power Team 0:2 Extreme Team
Redbulls 0:2 BVG.GoW

*For The Fallen wylosowało bezpośredni awans do kolejnej rundy*

W pierwszym półfinale spotkały się klany La Dance Macabra oraz Extreme Team. Swoją mapę (Fuel Depot) dość niespodziewanie zwyciężyli gracze z LDM, powoli stając się czarnym koniem rozgrywek (zakwalifikowali się jako ostatni). Jednak zespół Extreme Team podniósł się po tej porażce dość szybko i z ogromną przewagą wygrał drugą oraz trzecią potyczkę (Mansion, Mansion). Niestety drużyna przeciwna, a przynajmniej rodzice zawodników, nie była w stanie pogodzić z tą porażką. Najpierw próbowano wmówić administratorom, że jeden z graczy Extreme Team skorzystał celowo z „glitcha” (tak naprawdę chodziło o typowy dla GoW błąd animacji), a następnie wytoczono olbrzymie działa i atakowano z każdej strony czym tylko się da (od rzekomego obrażania graczy, po podpowiadanie i brak znajomości regulaminu przez prowadzących, a kończąc na groźbach o wytoczenie oficjalnej skargi, doh!). Rodzice nie ustępowali, w końcu wycieczka i nagrody warte walki do upadłego… Ale nie było to w stanie czegokolwiek zmienić i wpłynąć na dalsze losy zabawy.

La Dance Macabra 1:2 Extreme Team

W drugim półfinale do rozgrywek wkroczyli wreszcie zawodnicy z For The Fallen, którym przyszło zmierzyć się z BVG.GoW. FTF było w stanie ograć zwycięzców pierwszej tury eliminacji online na swojej mapie (Mansion), ale na dwóch Gridlockach musieli uznać wyższość BVG. Tutaj całość przebiegła w przyjaznej atmosferze i bez jakichkolwiek zakłóceń.

BVG.GoW 2:1 For The Fallen

Zanim dwa najlepsze zespoły zagrały o wyjazd do Seattle, rozstrzygnięto mecz o najniższy stopień podium. Panowie z La Dance Macabra pozbierali się po poprzedniej przegranej, dzięki czemu gładko ograli 5:1 przeciwników na Fuel Depot oraz dali radę wyjść zwycięsko z wyrównanej batalii na Mansion 5:3.

La Dance Macabra 2:0 For The Fallen

Gdy skończył się maraton na Nurburging w Forza Motorsport 2 do konsol usiedli nasi finaliści z BVG.GoW i Extreme Team, by rozgrzać się przed decydującym starciem dnia. Finał różnił się nieco od wcześniejszych meczów - grało się do trzech zwycięstw, a mapy i ich kolejność była z góry narzucona. Od samego początku rozgrywki klany starały się trzymać ustalonej wcześniej taktyki i pilnować się nawzajem. Po kilku remisowych rundach do zmasowanego ataku ruszyli chłopcy z ET. BVG zaczęło tracić seryjnie rundy i nie mogli znaleźć żadnego sposobu na wyjście z tej sytuacji. Nawet na swojej mapie, Gridlocku, nie byli w stanie przejąć inicjatywy i wyjść na prostą. Mimo bardzo dużej różnicy w punktach, mecze finałowe stały na bardzo dobrym i wyrównanym poziomie. Zazwyczaj wszystko kończyło się na pojedynkach 2vs2 lub 1vs1, a wtedy wyższość pokazywało Extreme Team. Finał Gears of War zgromadził, w odróżnieniu od FM2, sporo publiczności, która chętnie kibicowała i wspierała graczy. Atmosfera wokół strefy Xbox w tym momencie nie odbiegała znacząco od tej towarzyszącej zmaganiom gier pecetowych. Chłopakom z Extreme wypada pogratulować znaczącego zwycięstwa. W nagrodę otrzymali kilka gadżetów od Samsunga, Halo 3 Legendary i bilety na światowy finał w Seattle. Miejmy nadzieję, że godnie zaprezentują tam nasz kraj.

Finał: Extreme Team 3:0 BVG.GoW
Canals: 5:1
Gridlock: 5:1
Clocktower: 5:1  

Końcowe pozycje:
1. Extreme Team - w składzie: CichyBob PL, Ge4r PL, Toel PL, Metoda PL, Spliff PL - 4x Halo 3 Legendary, wyjazd do Seattle
2. BVG.GoW - w składzie: Armagedon123, Mar PL, Ekwador16, Johnny Bravo - 4x Halo 3 Limited
3. La Dance Macabra - w składzie: Evil Gaara PL, wk360a, xtroam, Stompek - 4x Halo 3

Wypada napisać choć jeden akapit o występach na scenach PC, w końcu konsole stanowiły tylko dodatek, a impreza jest typowo pecetowa. W najpopularniejszej grze, czyli Counter-Strike’u, nie było niespodzianek. Wygrali oczywiście aktualni mistrzowie świata z PGS.PokerStrategy, bijąc dość mocno zespół United 2:0. Pierwsza mapa w pewnym momencie była naprawdę wyrównana, ale ostatecznie nad emocjami i rękami położonymi na myszkach lepiej zapanowali panowie z PGS. Druga już niestety nie stanowiła takiego ciekawego widowiska, mistrzowie od samego początku zyskali sporą przewagę i nie dali sobie tego odebrać. Zobaczymy czy na początku października będą w stanie obronić swój tytuł. Największe emocje wieczoru dało się zobaczyć przy telebimie Starcrafta - w tej grze odnotowano olbrzymie niespodzianki. Zeszłoroczny zwycięzca Draco, zawodowy gracz pracujący w Korei, odpadł na początku turnieju. Drugi z faworytów również zawiódł i ostatecznie pierwsze miejsce powędrowało do mniej uznanego do tej pory zawodnika. W pozostałych tytułach nie odnotowano nic bardziej interesującego. W  Need For Speeda bezkonkurencyjny był Chris, prawdopodobnie przyszły mistrz świata.

Cały turniej, ogólnie rzecz biorąc, był naprawdę ciekawy. Oczywiście kilka rzeczy nie zagrało tak jak powinno. Widać też, że konsole były czymś nowym na tej imprezie. Strefa Xbox wylądowała na wylocie ogrodzonych wyraźnie stanowisk komputerowych. Sporo osób myślało, że to jakiś pokaz i można w każdej chwili sobie tamtędy przejść czy pograć. Jakiś przedstawiciel profesjonalnego serwisu o e-sporcie próbował w czasie finału przemknąć przed ekranem któregoś z graczy, bo spieszyło mu się na drugą stronę pomieszczenia. Po zatrzymaniu go zanim zdążył komukolwiek przeszkodzić, zrobił wielkie oczy i dziwił się, że ktoś coś od niego w ogóle chce. Śmiechu warte jest oddanie do dyspozycji dwóch gier ośmiu stanowisk z konsolami (kolejne osiem stało w centrum przy scenie dla dzieciaków). Wiadomo, że zwycięzcy Gears of War jadą do Seattle, dlatego rozgrywki powinny odbyć się w innym systemie, tak by wyłonić rzeczywiście najlepszy klan w Polsce. Do tego trzeba więcej czasu, a jego brakowało. Ludzie często przyjeżdżali przez pół Polski, by po jednym meczu odpaść z całych rozgrywek. Nie mówiąc już o tym, że z LANów (na przykład Poznań i Tej-City Team) kwalifikowały się jakieś przypadkowe zespoły, nie mające żadnych szans z jakimkolwiek teamem grającym na co dzień w GoWa. Smutno zrobiło się przy rozdawaniu nagród. Najlepsi gracze konsolowi nie mogli liczyć nawet na brawa od pececiarzy, zapadała kompletna cisza… Wypadałoby z szacunkiem odnieść się do przedstawicieli gry zespołowej, jedynej po CS, czy mistrzów Polski w lepiej ocenianą grę wyścigową niż kolejna część tasiemca od EA. To dopiero pierwsze WCG w Polsce, na której pojawiły konsole, dlatego przyszłość może być tylko lepsza. Wszyscy zapewne czekają na następną edycję, na której powinno pojawić się Halo 3. Tutaj najlepsi Polacy byliby w stanie pokazać klasę i powalczyć o czołowe lokaty na światowym finale. Miejmy nadzieję, że Microsoft, który od przyszłego roku będzie także głównym sponsorem w miejsce Samsunga, o tym dobrze wie i nie prześpi tematu. Z czasem konsole powinny stanąć na równi z komputerami, powoli nawet sponsorzy czy multi-klany chcą włączać do siebie nasze dywizje. Na finale nawet jako widz można było się dobrze bawić, a usłyszenie drących się na całe centrum handlowe graczy Counter-Strike'a ("najsss" itd.) pozostaje bezcennym doświadczeniem. Czuć było wszędzie klimat wielkiego growego święta.

   

Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.