Przyznam otwarcie, że liczyłem na to, iż nowy produkt Obsidian Entertainment - Alpha Protocol - będzie cichym hitem zeszłorocznego okresu świątecznego. Szpiegowskiego RPG akcji, osadzonego w naszych realiach chyba jeszcze nie mieliśmy (a przynajmniej ja nie grałem w takowy), więc tym bardziej zapowiadało się smakowicie. Tytuł jednak zaliczył kolejną obsuwę i ukazał się pod koniec maja bieżącego roku. Decyzja to słuszna, bo aż strach pomyśleć jak produkt wyglądał pierwotnie.
Protokół Alfa to tajny projekt rządu Stanów Zjednoczonych, mający na celu szkolenie agentów specjalnych, często spisanych na straty i oficjalnie nieistniejących. Jednym z nich jest główny bohater Michael Thorton, który po zbrojnym ataku terrorystycznym na cywilny samolot, przeprowadzonym przez frakcję Al-Samad, zostaje wysłany w celu wyeliminowania przywódcy grupy, Shaheeda. Ten jednak zdradza agentowi, że powinien przyjrzeć się bardziej swojej organizacji oraz kompanii zbrojeniowej Halbech, niż jemu. Po chwili na miejsce akcji spadają bomby…
Historia opowiadana w formie flashbacków nawet trzyma poziom, jednak ciężko się w niej nie pogubić. Zewsząd atakują nas fikcyjne nazwy - czy to komórek terrorystycznych, czy samych postaci, przeplatając się w dość szybki sposób. Do tego dochodzą interaktywne dialogi na podobieństwo Mass Effect, z tym, że tutaj mamy niewiele czasu na podejmowanie decyzji. Z tego powodu często nawet nie mamy możliwości wysłuchania rozmowy do końca, gdyż już skupiamy się nad tym, jak nasz bohater zachowa się wobec zaistniałej sytuacji. Gra daje nam z grubsza trzy opcje: być czarującym i obierającym grzeczne słowa niczym Bond, profesjonalnym jak Jason Bourne, bądź furiatem „nie mającym na to czasu”, jak Jack Bauer. Postacie różnie reagują na nasze podejście, dlatego trzeba szybko odczytać jaki mają charakter. Od tego zależy czy nas polubią, czy nie, czy wesprą nasze działania jako renegat i jako sojusznik dadzą nam dostęp do lepszego ekwipunku, bądź perków przydatnych podczas misji, czy też odwrócą się od nas. Wybór należy do Ciebie. Gorzej z samą reakcją NPC na nasze podejście, ciężko odczytać jak skwitują nasz dialog, dzięki czemu tracimy w ich oczach.
Jakkolwiek ciekawie system dialogów by nie brzmiał i wciągał, to często i gęsto zbugowana rozgrywka psuje efekt końcowy. Ambicja twórców była pokaźnych rozmiarów: zrobić RPG akcji z widoku TPP, z systemem osłon i elementem skradankowym. Problem w tym, że nic tu nie działa jak powinno, wręcz wszystko równo kuleje. Strzelanka to kiepska, gdyż o parametrach broni decydują niezbyt rozbudowane czynniki RPG, przez co ciężko tu o dobry, jak to Cliffy B. nazywa, "gunplay". Prowadzenie ognia odbywa się chaotycznie i w zasadzie całość ratują strzały krytyczne, polegające na dłuższym przymierzeniu w przeciwnika, celem - na przykład - skutecznego strzału w głowę (normalnie z tym może być ciężko). Osłony zaś nie zawsze chronią nas przed ogniem przeciwnika, a samo poruszanie się między nimi sprawia kłopoty. Ponadto nie do każdej przeszkody, nawet z pozoru wskazanej, przylgniemy. Skradanie natomiast bez odpowiednich power-upów może doprowadzić do białej gorączki. Główna zasada to nie wstawać z pozycji kucającej (coś vide Fallout 3), gdyż zaraz narobimy hałasu czy zostaniemy dostrzeżeni. Szkopuł w tym, że jeśli chcemy przemieścić się w szybkim tempie od przeszkody do przeszkody, nasz bohater automatycznie wstaje…
Zaplanowanie fajnej, cichej akcji psuje głównie fakt, iż nie znamy zakresu widzenia przeciwnika. Możemy odblokować jedynie skill na pokazanie oponentów na mapie wraz z kierunkiem ich patrzenia. Pomijając już to, SI zwyczajnie oszukuje. Dostrzeże nas za przeszkodą, w zupełnie niespodziewanej sytuacji, a gdy uciekniemy, to zazwyczaj wie gdzie nas szukać. Ponadto jest to chyba najgłupsza i najbardziej nieprzewidywalna sztuczna inteligencja z wszystkich tegorocznych gier. Przeciwnik potrafi wchodzić-schodzić z drabiny w nieskończoność, gapić się na nas nie podejmując żadnej akcji, bądź biec wprost pod naszą lufę.
Elementów RPG nie ma tu zbyt wiele. Levelowanie postaci polega na przyznawaniu przez nas punktów akcji do konkretnej specjalizacji i nic więcej. Po Mass Effect chyba już naszła taka moda na minimalizm i nie powiem, by mi to specjalnie przeszkadzało, jednak dziwi, że nie dostajemy żadnych punktów za eliminację przeciwnika. Przynajmniej w ten sposób moglibyśmy być nagradzani za ciche akcje.
Poziom produkcji skutecznie podsumowuje grafika. Mimo silnika Unreala gra prezentuje się bardzo miernie i nie przykuwa uwagi niczym. No, może poza okropnie słabą animacją postaci. Szczególnie śmieszni są szarżujący na nas przeciwnicy, którzy próbując omijać nasze strzały, wyglądają jak Paweł Zygmunt na lodzie. Trochę lepiej wypada muzyka. Tu w większości nie można mieć zastrzeżeń, gdyż jest poprawnie dopasowana do szpiegowskich klimatów, jednak zdarzają się też gorsze nuty. Mało jest także sampli w efektach dźwiękowych.
Do gry można podejść na dwa sposoby: po połowie godziny wyłączyć i zapomnieć, za co nikt by Cię nie obwinił, bądź dać jej szansę. Ja polecam drugi wariant, bo mimo wszystko jest to nieoszlifowany diament, z którym warto się zapoznać jeśli kocha się szpiegowskie klimaty. Wyraźnie jednak zabrakło forsy i zaangażowania, bo ambicje były zacne.
Dodane przez Jaskier w dniu - 2010-07-06 07:12:30 Rzetelna recenzja, ale mam jedną uwagę- za eliminację przeciwników dostaje się XP, ale nie jest to pokazane w trakcie gry (tylko na ekranie podsumowania po misji) i w dodatku są to relatywnie bardzo małe ilości, ale jednak.
Dodane przez Hosen w dniu - 2010-07-07 09:01:13 Zatem mój błąd . Trochę to dziwne, bo po otwarciu zamka itd pojawia się info, a tu nic. pozdrawiam
Dodane przez Jaskier w dniu - 2010-07-07 10:02:09 Ja się zorientowałem dopiero pod koniec drugiego playthrough kiedy to dostałem "level up" ni z tego ni z owego (żadnych informacji na ekranie o zdobytym XP), ale było to chwilę po skasowaniu jakiegoś typa. Później zwróciłem uwagę na ekran podsumowania i jest tam wartość "XP for defeated enemies", ale tak jak pisałem- są to "grosze". Też pozdrawiam.
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.