Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Apache: Air Assault
Autor: Łukasz Baron   
12.01.2011.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Fani zasiadania za sterami maszyn latających nie mają ostatnio zbyt wielu powodów do radości. Gatunek, który niegdyś był jednym z wiodących na komputerach PC, teraz zwyczajnie zanika. O „prawdziwych” symulatorach, w których nawet poderwanie maszyny z ziemi wymagało dużych umiejętności, wszyscy już dawno zapomnieli. Tytuły z biegiem czasu stawały się coraz prostsze, coraz bardziej zręcznościowe. W końcu latanie przeistoczyło się w dodatek, pojedynczą misję w innych grach. Na szczęście są jeszcze twórcy, którzy dbają o miłośników podbijania przestworzy. Gaijin Entertainment stworzyło grę, która nie tylko świetnie wpisuje się w dawne kanony gatunku symulatorów, ale robi to w taki sposób, że nawet na tle obecnych trendów potrafi obronić się sama.



Jak nie trudno się domyślić, w grze wcielamy się w rolę pilota najpopularniejszego śmigłowca szturmowego armii USA – Apache AH-64. Rzec by nawet można, że wspomniana maszyna jest głównym bohaterem gry, bo tych na próżno szukać w osobach nim sterujących. Stało się tak między innymi przez słabą fabułę i postaci bez szerzej zarysowanej osobowości. O ile to ostatnie można jeszcze wybaczyć, o tyle sam wątek fabularny mógł zostać poprowadzony o niebo lepiej. Ostatecznie mamy coś o gangach narkotykowych i formacjach terrorystycznych im sprzyjających, co samo w sobie jest interesujące, jednak luki nie dają nam możliwości pełnego „wsiąknięcia” w świat gry.

Od początku grubą linią rozgraniczono dwa poziomy trudności, na których możemy przechodzić grę. Pierwszy z nich, zwany Trening, przeznaczony został dla graczy nie mających doświadczenia z symulatorami. Maszyną steruje się bardzo prosto, przez co możemy bez problemu skupić się na eliminowaniu kolejnych celów. Drugi – Realistic - to już wyższa półka. Grając na tym poziomie największym problemem będzie samo okiełznanie śmigłowca, bowiem wszelkie wspomagacze są wyłączone, a prawa fizyki nie wybaczają błędów. Można zatem zapomnieć o szybkich nawrotach i swobodnym lataniu między wąskimi szczelinami górskimi. Jednak to wszystko działa również w drugą stronę, ponieważ asysty w dużym stopniu ograniczały możliwości Apache'a. Teraz nic nie stoi na przeszkodzie by wykonać w powietrzu pętlę, skorzystać z szybkiego wznoszenia czy błyskawicznie uchylić się od nadlatującej rakiety. Istotne, szczególnie na Realistic, jest wybieranie celów. Działka oraz wrogowie uzbrojeni w RPG stanowią priorytet w celach naziemnych.  

Całe założenie poziomów trudności psuje niestety fakt złego wyważenia niektórych misji. W rezultacie zaliczenie części zadań, nawet na najłatwiejszym poziomie, będzie dla przeciętnego gracza niezwykle frustrujące. Możliwe, że pomógłby system zapisu stanu podczas misji, lecz twórcy poszli w nieco innym kierunku. Każda z nich podzielona została na kilka segmentów. W trakcie ich przechodzenia możemy stracić maksymalnie cztery helikoptery, później musimy powtórzyć misję. Takie rozwiązanie ma swoje wady i zalety, ale patrząc na niektóre cele stawiane przez grę wydaje się być niewystarczające. Misje, które przyjdzie nam wykonać, oprócz rzecz jasna eliminacji celów, często wymagają eskorty jednostek naziemnych lub utrzymywania pozycji przez określony czas.


Do naszej dyspozycji oddano podstawowe uzbrojenie Apache'a. Mamy więc dostęp do działka 30 mm, rakiet Hydra, Hellfire oraz Stinger. Dodatkowo mamy również możliwość skorzystania z kamery zwanej FLIR, dzięki której dostrzeżemy nawet pojedynczego piechura. To wszystko w zupełności wystarcza, by siać zniszczenie na wielką skale.

Zaliczenie 13 misji na szczęście nie oznacza końca przygody z grą. Twórcy dorzucili opcję kooperacji, dzięki czemu można przejść kampanię oraz wypełnić kilka zadań z dodatkowego Trybu Misji wraz z partnerem siedzącym obok. Jeden z graczy zasiada wtedy za sterami śmigłowca, a drugi bawi się w strzelca. Zabawa jest jeszcze lepsza z powodu ograniczeń jakie posiadają obie strony. Helikopter trzeba dobrze ustawić, rakiety muszą się przeładować – przy odrobinie chęci można naprawdę wczuć się w skórę strzelca i siedzącego za nim pilota. Twórcy zaimplementowali także tryb rozgrywki wieloosobowej, niestety nie cieszy się on popularnością przez co nie byłem w stanie go przetestować.

Oprawa graficzna Apache'a ma swoje mocne i złe strony. Do tych pierwszych z pewnością należy zaliczyć wykonane z wielką dbałością o szczegóły modele śmigłowców. Do tych drugich chyba największą bolączkę symulatorów lotniczych, czyli tekstury ziemi. Nie jest może najgorzej, ale niektóre miejsca mogłyby wyglądać znacznie lepiej. Strona dźwiękowa stoi na bardzo dobrym poziomie. Wypuszczenie rakiet, wybuchy czy prujące działko – wszystko brzmi bardzo przekonująco. W tle towarzyszy nam naprawdę dobrze dobrany soundtrack dostosowujący się do akcji. Osiągnięcia to wyzwanie raczej dla wytrwalszych graczy. Na szczęście twórcy świadomi poziomu trudności stwierdzili, że najlepszym rozwiązaniem będzie rozlokowanie znacznej większości Achievementów pomiędzy zwykłym zaliczaniem gry, a kooperacją.


Apache: Air Assault to solidna pozycja, którą z pewnością warto polecić wszystkim fanom wirtualnego latania. Pozostali, chcący po prostu pobawić się fajnym helikopterem, odnajdą coś dla siebie raczej tylko na najłatwiejszym poziomie trudności, a i tak ich cierpliwość zostanie wystawiona na próbę. Szkoda, że gra skupiła się tylko na jednym śmigłowcu bojowym. Jest przecież jeszcze fenomenalny i popularny KA-50 czy szturmowo-rozpozawczy RAH-66 Comanche. Ostatecznie trzeba jednak docenić fakt podjęcia próby stworzenia czegoś nowego w gatunku, który na konsolach obecnej generacji praktycznie nie istniał, tym bardziej przy tak niskim budżecie.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.