Ankieta

Odpowiedź Microsoftu w sprawie Xbox Live jest:






Zwiastuny:
Loading...




Assassin's Creed II
Napisał: syriusz.b   
03.12.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Pierwsza część Assassin’s Creed rozgrzała wszystkie fora o grach do czerwoności. Jedni zachwycali się wirtualną Jerozolimą, inni narzekali, że to beznadziejny, przereklamowany tytuł. Gra miała trochę niedoróbek, ale niektórych (w tym mnie) wciągnęła samym klimatem i historią. Na drugą odsłonę czekała zarówno pierwsza, jak i druga grupa. Wszyscy chcieli „więcej i lepiej”, a przy okazji byli ogromnie ciekawi czy twórcom udało się wreszcie stworzyć przystępny produkt. Po napisach końcowych nikt nie powinien być zawiedziony.

Ponownie w nasze ręce zostaje oddany Desmond Miles, czyli Podmiot #17. Główny bohater (o ile można tak powiedzieć o postaci, w którą wcielamy się w przerwach między misjami) na początku gry dalej jest więziony w budynku Abstergo – czyli współczesnej wersji Zakonu Templariuszy. Jednak nie jest to już ta sama osoba. Z gościa, który z całą sprawą, a szczególnie z asasynami, nie chciał mieć nic wspólnego, stał się człowiekiem, który za cel obrał sobie powstrzymanie złej korporacji. Z pomocą przychodzi mu Lucy. Zdecydowanie historia jest jedną z największych zalet produkcji ekipy z Ubisoft Montreal i lepiej nie psuć przyjemności z jej poznawania.


Trzeba jednak wspomnieć, że teraz Desmond „przeżywa” historię Ezio Auditore – przodka, któremu dane było żyć we Włoszech, w XV wieku. Przygodę zaczynamy w momencie, gdy nasz renesansowy chłopak jest jeszcze młodym zawadiaką, mającym w głowie przede wszystkim piękne kobiety. Młody Włoch został zdradzony, więc przywdziewa szatę asasyna i rozpoczyna osobistą krucjatę. Swój udział w tym zadaniu będą miały takie historyczne persony, jak Leonardo Da Vinci, Lorenzo Medyceusz czy Katarzyna Sforza. Przez cały czas towarzyszy nam klimat spisków, konspiracji i tajemnicy. Cała fabuła rozgrywa się w przeciągu dekady, a po drodze będzie nam dane zwiedzić Florencję, Wenecję, toskańską wieś i kilka innych równie ciekawych miejsc.

Już początek gry pokazuje, że rozgrywkę w Assassin’s Creed II zbudowano od podstaw. Schemat: podsłuchaj, pobij, ukradnij i na końcu zabij, dobrze znany wszystkim, którzy grali w jedynkę, odszedł w zapomnienie. Twórcy wzięli sobie do serca zastrzeżenia graczy mówiące, iż przygody Altaira były nudne, więc zaserwowali prawdziwą mieszankę zadań związanych z wątkiem głównym z różnymi dodatkowymi misjami. Uciekanie powozem z Leonardo po górskim szlaku, unikając przy tym płonących strzał, obicie gęby niewiernemu małżonkowi, dostarczenie przesyłki, organizowanie najemników, którzy odciągną uwagę straży od naszego celu, czy też słynne latanie prototypem lotni – to tylko kilka przykładów. Wszystkie misje dają mnóstwo frajdy i aż chce się je wypełniać. Nic nie wydaje się zrobione na siłę. Przyznam się, że perypetie Ezio wciągnęły mnie od razu na kilka długich godzin i gdybym tylko mógł, to grałbym pewnie całą noc.

Twórcy poszli za ciosem i zamiast flag mamy sporo innych celów. Są przykładowo karty Kodeksu do zbierania – fragmenty notatek pozostawionych dawno temu przez jednego asasyna (zgadnijcie kogo), które razem dają ważną wskazówkę dotyczącą historii, a ponadto zawierają plany konstrukcyjne gadżetów (z przyjemnością rozszyfrowuje je Leonardo Da Vinci). Dostajemy także krypty do eksploracji, które wydają się być hołdem dla serii Prince of Persia. Mnóstwo w nich skakania, wspinania się, a momentami nawet główkowania. Na końcu drogi znajdujemy zawsze kamienne tabliczki, będące symbolami zabójców z różnych okresów. Po zebraniu wszystkich zyskujemy zbroję samego Altaira.


Zmiany i nowości zawitały także do systemu walki. Między innymi pojawili się nowi przeciwnicy - jedni odporni są na kontry, inni nie dają się złapać, a są także tacy, których trudno w ogóle uderzyć. Dodatkowo otrzymujemy nowe bronie, które w każdej chwili możemy „pożyczyć” od oponentów. Miecze, topory, włócznie – do wyboru do koloru, nie mówiąc już o dwóch ostrzach, które zawdzięczamy wesołemu Leonardo. Rewolucji jednak niech nikt się nie spodziewa. Zabawa nadal opiera się głównie na kontrach, chociaż prezentuje się dużo bardziej widowiskowo. Cios z pięści, połączony z obrotem i zakończony wbiciem ostrza w brzuch przewróconego oponenta, to normalka.

Gdy chcemy uniknąć walki, to wystarczy zatrudnić jedną z grup społecznych (np. panie, które wykonują najstarszy zawód świata) i wysłać ją w stronę strażników. Najemnicy odciągną uwagę strażników, oczyszczając nam przejście. Naturalnie nie jest to jedyny sposób na skuteczne zrealizowanie zadania. Pomogą nam: trucizna, która powoduje, że żołnierz miota bronią jak oszalały, a następnie umiera; renesansowy granat dymny czy, w późniejszym etapie gry, pistolet. Gadżety znacznie ułatwiają życie i dodatkowo sprawiają, że możemy za każdym razem korzystać z różnych rozwiązań.

Pierwsza część Assassin's Creed niby posiadała otwarty świat, lecz przez liczne schematy zatracała klimat typowego „sandboksa”. Osobiście obawiałem się, że twórcy tym razem przechylą szalę za mocno w drugą stronę i dostaniemy coś w stylu GTA: San Andreas, gdzie chodzenie na siłownię było chwilami fajniejsze od niektórych misji. Na szczęście studio Ubisoft pozytywnie mnie zaskoczyło, ponieważ wszystko wyważono idealnie, przy okazji dodając różne drobiazgi. W miastach dostępne są teraz sklepy, w których zdobędziemy nowe zaopatrzenie, uzbrojenie i ulepszenia. Da się także zainwestować zarobione pieniądze w sztukę, kupując słynne renesansowe dzieła, albo odnawiać rodzinną willę, przynoszącą zyski.

Oprawa graficzna została nieco podrasowana. Ogromne tereny, które podziwiamy z punktów widokowych, może już nie robią takiego wrażenia, a modele niektórych postaci (przykładowo twarz Lucy) mogłyby być lepsze, ale mimo to gra prezentuje się wyśmienicie. Na plus warto zaliczyć ładniejsze tekstury, świetnie zrobionego Ezio i oczywiście animacje głównego bohatera.


Jeśli chodzi o dźwięk, to po raz kolejny Jesper Kyd odwalił kawał dobrej roboty. Muzyczne motywy niekoniecznie sprawiają wrażenie skomplikowanych dzieł sztuki, ale nadrabiają tym, że są idealnie wpasowane w dany moment gry. Wkurzać może wrzucony w nadmiarze język włoski. Zrozumiałbym jedno słowo na ileś tam dialogów lub proste zwroty, w stylu „witam”. Fakt, dodaje to klimatu, jednak gdy ktoś nie gra z napisami, to niektórych dialogów nawet nie zrozumie. Osiągnięcia nie są trudne i w większości wpadają za samo granie. „Calak” jest w zasięgu każdego.

Assassin’s Creed II to świetny tytuł, który naprawił wszystkie błędy części pierwszej. Teraz nawet najwięksi krytycy i malkontenci powinni docenić pracę Ubisoft Montreal. Mnóstwo godzin zróżnicowanej rozgrywki, połączonej ze ciekawą fabułą, daje nam grę niemal idealną. Przyczepić można się do kilku mniej ważnych elementów i do braku możliwości wyboru poziomu trudności. Dlaczego nie maksymalna nota? Zostawiam ją dla części trzeciej, która, jeśli tendencja się utrzyma, będzie po prostu genialna.




Komentarze
Dodane przez zarzykrulezzz w dniu - 2009-12-03 21:30:42
Na świeta must have
Trzebą będzie pozbyc sie MW2 i zabrać za AC2.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.