Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Bakugan Battle Brawlers: Defenders of the Core
Autor: Michał Bartczak   
09.02.2011.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Nieco ponad rok temu recenzowałem szmirę na podstawie serialu rysunkowego dla dzieci o tytule Bakugan. Niestety gra niezbyt przypadła do moich niewygórowanych wymogów, więc ucieszyłem się w momencie kiedy dostałem możliwość zrecenzowania kolejnej części. Bakugan: Defenders of the Core prezentuje całkowicie inne podejście do rozgrywki. O ile produkcja nadal sprawia wrażenie, że powinno się ją dodawać za darmo do chipsów, tak widać poprawę względem poprzedniej odsłony.



Gdybym miał na szybko podsumować założenia gry, powiedziałbym Armored Core dla dzieci. Już nie musisz rzucać dziwnymi piłeczkami, wybierać jakichś śmiesznych kart i brodzić w nużącej rozgrywce. Tłuczenie się Bakuganami nabrało nowego wymiaru, wyszła z tego pozornie przyjemna, dynamiczna klepanka. Nie będę tłumaczył zawiłości systemu walki, gdyż jest prosty jak konstrukcja cepa. Kilka podstawowych ataków na krzyż i możliwość rozłożenia na arenie wieżyczek wspierających Twojego zwierzaczka to prawie wszystko, o czym powinieneś pamiętać. Jedyne na co trzeba uważać, to żywioły Bakuganów - ogień zwalcza wodę i takie tam tradycyjne zależności, które często decydują o wyniku końcowym walki.

Oczywiście w tego typu grze musi być wątek fabularny. Tym razem nasi śmiałkowie pomagają ruchowi oporu na alternatywnej Ziemi, ich celem jest pokonanie Vexosa, przywrócenie ładu na planecie i powrót do domu. Nic z tego nie rozumiesz? Nie martw się, nie jesteś osamotniony. W trybie Story oprócz walk przeplatanych scenkami, będziesz musiał przekradać się przez miasta pełne niebezpiecznych patroli. Ponadto czeka Cię zbieranie specjalnej energii, dzięki której ulepszysz swojego Bakugana. Możliwości podbijania statystyk nie ma zbyt wiele, ot standard - ilość zdrowia, moc ataków, defensywa...

Zadbano o graczy lubiących pograć z kumplami przy soku jabłkowym i chrupkach. Multiplayer na podzielonym ekranie oferuje tyle samo, co tryb dla pojedynczego gracza - wzajemne tłuczenie się Bakuganami. Nie jest to tak miodne jak partyjka w Street Fightera czy inną grę z wyższej półki, ale koniec końców deweloperzy musieli wcisnąć tę możliwość. Szału nie ma, choć lepszy rydz niż nic. Jeśli masz w domu młodszego brata czy własną latorośl, która lubi takie klimaty, będziesz miał pretekst do wspólnego spędzenia czasu przed konsolą.

Graficznie nie zmieniło się zbyt wiele. Kolejny raz postawiono na sprawdzony cel-shading, dzięki czemu gra wygląda jak kreskówka. Nie ma się do czego doczepić, ale z drugiej strony śmierdzi malizną. Ot typowy, budżetowy poziom średni. Udźwiękowienie typowe dla japońskich dziwadeł o robotach i dzieciakach ratujących świat - gitarki grają, a aktorzy odpowiedzialni za voice acting są tragiczni. Zawsze gdy słyszę coś takiego, przed oczami jawi mi się obraz pryszczatego, wychudzonego amerykańskiego nastolatka, lubującego się w mandze i anime. Choć dla niektórych 'wychudzony amerykański nastolatek' to oksymoron, nie mogę wyrzucić tego obrazu z głowy.


Dla kogo w końcu jest ta gra? Albo dla achievement hunterów z gatunku "gotowi na wszystko", albo dla fanów Bakugan. Nie wiem czy marka jest rozpoznawalna w naszym kraju, gdyż nie mam telewizji. Jednego jestem pewien - dorosły gracz wynudzi się przy gierce. Wprawdzie nie jest ona długa, bo masochista przebrnie przez nią w ciągu jednego dnia, ale będzie to ciężka przeprawa - poczuj się jak Dante z "Boskiej komedii", przebrnij przez kilka kręgów growego piekła. Co prawda nagrodą nie będzie fajna panienka, a łatwy calak. Czy warto? Oceń to sam. Jest lepiej niż w zeszłym roku, ale wciąż słabiutko.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.