|
Napisał: ping182
|
|
06.12.2009. |
Recenzja Zapowiedź Poradnik Galeria Lista Osiągnięć Wywiad XCN | Do Bakugan: Battle Brawlers zbierałem się już długi czas. Gra po włączeniu nie była w stanie przyciągnąć mnie na dłuższą chwilę do konsoli, po kilkunastu minutach znużenie brało górę na korzyść ciekawszych gier, których wysyp mamy już sobą. Poszło gładko dopiero gdy odkryłem, że granie i jednoczesne przeglądanie sieci przy użycia laptopa leżącego na kolanach nie koliduje ze sobą. I nawet można sobie wtedy w Bakuganie całkiem nieźle radzić.
Z czym to się je? To proste. Dzieciaki na zachodnim rynku oszalały na punkcie Bakugan, nowej bajeczki korzystającej z szablonu wykorzystanego przy pokemonach czy innych digimonach. Młodzież przedstawiona w tym jakże ambitnym tworze walczy ze sobą na rozmaitych arenach przy użyciu Bakuganów, czegoś w rodzaju poke-transformersa – rzucasz kulką, która potem rozkłada się na waleczne żyjątko. Oczywista jest więc czynność jaką będziesz wykonywał w grze drogi graczu. Zaczynasz od stworzenia postaci, która odgrywa główną rolę. Twój cel to pięcie się do góry w rankingach najlepszych Bakuganowych wojowników – turnieje, zawody, walki jeden na jeden w drodze do ogromnej sławy!
Zasady walki są proste. Na arenie jest rozłożonych kilka kart. Twoje zadanie to rzut swoim Bakuganem pod postacią kuli tak, by wylądował na którejś z kart. Wtedy stworek się rozkłada i następuje ruch przeciwnika. Gdy przeciwnik wrzuci swojego Bakugana na kartę zajętą przez Ciebie, następuje walka. Każdy Bakugan opisany jest kilkoma parametrami, jednak najważniejsza jest siła. Osoba, której Bakugan ma więcej siły wygrywa potyczkę, a co za tym idzie karta, na której stoicie, wędruje do kieszeni. Jeżeli żyjątko przeciwnika ma nieznacznie więcej mocy, masz szansę na zwiększenie energii za pomocą specjalnej karty lub mini gierki, którą obrazowana jest walka. Jest jeszcze inna ewentualność – jeśli przeciwnik zajmie inną kartę, nastąpi Twoja tura i rzucisz drugiego Bakugana na kartę zajętą przez Ciebie wcześniej, możesz ją bez problemu ściągnąć z planszy.
Trzy zebrane karty oznaczają wygraną bitwę. Żeby gracze nie narzekali na brak urozmaicenia, twórcy zdecydowali się rozmieścić na arenie masę dopalaczy. Nie miało by to sensu, gdyby nie dało się sterować lecącą kulką. Na zbiory czekają dodatkowe karty czy dopalacze zwiększające siłę Bakugana. Oczywiście trzeba uważać na to, by kulka się nie zatrzymała - wtedy tracisz turę i całą pracę szlag trafia. Niestety to praktycznie wszystko, co gra ma do zaoferowania. Możesz jeszcze kupować nowe stworki w miejscowym sklepiku, czy za opłatą podnosić statystyki już posiadanych Bakuganów. Tak jak możesz wywnioskować ze wstępu, gra jest nużąca. Nie potrafiłbym skupić na niej całej swojej uwagi.
Cel-shadingowa grafika to poziom pierwszego Xboksa, o dźwięku nawet nie będę pisał – wyłączyłem po pierwszej godzinie. Nie mówiąc już o dubbingu, przez który jeżył mi się włos na głowie. Nawet achievement hunterzy nie zostali przyciągnięci za sprawą łatwych Osiągnięć. Według portalu Mygamercard.net ilość osób, które grały w grę nie przekroczyła tysiąca. Być może fani serialu animowanego znajdą tutaj coś dla siebie, bo w końcu to do nich jest skierowana ta gra. Ja niestety odpadam.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|
|
|