Duet Banjo i Kazooie dawno już nie gościł na ekranach naszych telewizorów - ostatni raz w 2000 roku, jeszcze za czasów Nintendo 64. Popularne i posiadające wiernych fanów studio Rare postanowiło przypomnieć wszystkim o tej serii, tworząc odłonę zatytułowaną Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts. Jak przyznają twórcy, początkowo chcieli podobno zrobić klasyczną platformówkę, Banjo w starym stylu, podciągniętego do rozdzielczości HD. Później zmodyfikowali te plany, w efekcie otrzymaliśmy coś całkowicie nowego, gdyż główną rolę odgrywają tutaj… Pojazdy!
Misio i jego przyjaciółka nie mieli od dłuższego czasu ciekawego zajęcia. Od siedzenia w domu i zajadania się pizzą Banjo przybrał znacząco na wadze. Nagle powraca jednak odwieczny rywal naszych bohaterów – wiedźma Gruntilda, a dokładniej jej głowa. Na domiar złego pojawia się jeszcze H.G.W., czyli Hrabia Gier Wszelakich, który zdradza, że jest twórcą wszystkich gier (Kazooie nie przepuszcza okazji do skomentowania tego faktu). Oznajmia on zgromadzonemu towarzystwu, iż kolejny pojedynek o władzę nad bajeczną krainą odbędzie się na jego zasadach. Przy okazji uzgodniono kilka warunków, co owocuje powrotem Banjo do formy sprzed lat oraz wręczeniem Grunci „ciała” i kotka. Po chwili trafiamy do Rozgrywkowa – miasta, z którego będziemy wyruszać do kolejnych światów.
Gdzie tu miejsce dla pojazdów? Otóż H.G.W. zabiera umiejętności Kazooie, dając jej w zamian klucz francuski i marny wózek, który od tej pory będzie naszym głównym środkiem lokomocji. Zaznaczyć trzeba, że gra jest pełna humoru, o czym daje znać już od pierwszych minut rozgrywki. Świetne komentarze, jeszcze lepsze dialogi, na dodatek ciekawie napisane porady w trakcie doczytywania danych – przy Nuts & Bolts można się często zaśmiać. Na dodatek gra została przetłumaczona na nasz język, a osoba pracująca nad polską wersją podjęła się śmiałej próby stworzenia równie zabawnej edycji. Generalnie wyszło to całkiem dobrze. Mogłoby się wydawać, że ktoś przyłożył się do roboty, lecz niestety czasami widać, że przedobrzono i chciano być dowcipnym na siłę. Do tego chyba ktoś zapomniał, że zgryźliwa Kazooie jest płci żeńskiej. Za wadę samej gry można też uznać brak mówionych dialogów. Słyszymy tylko głos lektora, który swoją drogą często się nie odzywa - pozostałe rozmowy widzimy w postaci tekstów, a postacie jedynie wydają z siebie jakiś odgłos. Mnie osobiście takie coś nie przeszkadzało, lecz jeśli chcieliście kupić Banjo jako prezent dla młodszego rodzeństwa lub dziecka, to raczej ten aspekt będzie dużą barierą. W ogóle Rare miewa ostatnio straszne problemy z trafieniem w konkretną grupę wiekową, ponieważ Nuts & Bolts i Viva Pinata od razu wyglądają na grę dla dzieci, a w ogóle takimi tytułami nie są.
Przechodząc do rozgrywki, startujemy w mieście i powoli odblokowujemy przejścia do poszczególnych światów, niczym w Mario 64 czy starym Banjo. Nad każdymi drzwiami podany jest numerek, mówiący ile puzzli musimy zebrać, by dane wejście otworzyć. Gdy już nam się to uda ruszamy do danego wymiaru, gdzie czeka na nas kilka zadań do wykonania przy użyciu pojazdów. Jeśli ktoś liczył, że samochody, samoloty, helikoptery, czy łodzie będą tylko dodatkiem, to niestety muszę go zawieść – misje opierają się tylko na tym. Z drugiej strony myślałem, iż będzie gorzej – w samym Rozgrywkowie jest mnóstwo nutek do wyszukania i bynajmniej naszym dużym wózkiem trudno będzie tam wjechać, dlatego Banjo wspina się po drabinkach, latarniach, skacze, przechodzi po linach. Miasteczko jest na tyle duże, że można w nim spędzić kilka godzin bez wchodzenia do którejś z krain Hrabiego. Ponadto jest przecież warsztat, siłownia Bogusia, czy siedziba H.G.W. Nuty się przydają, bo da się kupić za nie cenne rzeczy, jak przykładowo puzzle sprzedawane w nie do końca legalny sposób. Również w wielu miejscach leżą pudła, w których znajdziemy części do pojazdów. Na samym początku wybór jest dość niewielki i dopiero przywożąc nowe paczki do warsztatu poszerzamy asortyment.
Jak jest z misjami? Rare chciało dużego zróżnicowania – to widać. Mamy wyścigi, bawienie się w szofera, wariacje na temat gier sportowych i wiele innych. Zadania zwykle wydają się proste, ale do tego dochodzi fakt, że robimy to na czas. Zmieszczenie się w pierwszym przedziale daje wszystkie nagrody, czyli nutki, jednego puzzla i trofeum, a każdy kolejny „próg” to jeden bonus mniej. Jeśli komuś zależy na zrobieniu 100%, to musi się postarać przy konstruowaniu swojego wehikułu. Twórcy postawili na kreatywność graczy i ich pomysły, ponieważ z odpowiednimi częściami można stworzyć naprawdę świetne maszyny.
A buduje się niezwykle łatwo. W warsztacie mamy dość ogólny podział elementów na kategorie i ich różne rodzaje – koła normalne lub trochę cięższe, ale z lepszą przyczepnością; działo, które potrzebuje amunicji lub pięść na sprężynie do walki z bliska itd. Musimy też pamiętać o kilku podstawowych zasadach - np. gdy korzystamy z silnika, to potrzeba do niego paliwa. Oczywiście są ograniczenia, gdyż do naszej dyspozycji zostaje oddane pole 19x19x19 jednostek i maksymalna liczba 250 części. Jest to wystarczający obszar do stworzenia machin większych o kilkanaście razy od Banjo. Niestety w pewnym momencie wkrada się nuda. Fakt, jest zróżnicowanie jeśli chodzi o misje, w Rozgrywkowie znajdziemy mnóstwo fajnych rzeczy do odkrycia, ale jednak monotonia zaczyna przeszkadzać - każde zadanie to jakaś wariacja na temat jednego, podstawowego schematu.
Graficznie Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts prezentuje się bardzo ładnie. Świetnie wygląda postać Banjo oraz jego animacja, na dodatek światy są pełne szczegółów i wyglądają naprawdę fajnie - przykładowo jeden z nich to wnętrze konsoli, uderzenie w kartę graficzną kończy się rozmazaniem obrazu i chwilowym brakiem kolorów. Szkoda, że gra potrafi mocno zwolnić kiedy za dużo dzieje się na ekranie. Pod względem dźwięku jest poprawnie i nic poza tym.
Rare postawiło mocno na multiplayer i ogólnie aspekt sieciowy. Możemy wymieniać się projektami pojazdów, nagrywać filmy z gry, robić fotki, wysyłać je na stronę Banjo-Kazooie.com i stamtąd pobierać. Efekty tej opcji możecie podziwiać w postaci obrazków do tej recenzji. Rozgrywka wieloosobowa dostępna jest zarówno na kanapie poprzez podzielony ekran, jak i z ludźmi z całego świata. W różnych gierkach sprawdzi się maksymalnie ośmiu graczy. Są wyścigi, spychanie piłek na swoje pole i inne wariacje na temat dyscyplin sportowych. Niestety przy trybie dla jednego gracza multi wypada jak zwykły, drobny dodatek, a ponadto wielu chętnych do gry przez sieć nie znalazłem.
Banjo-Kazooie: Nuts & Bolts trochę niestety zawodzi, jednak nie można tego tytułu uznać za porażkę Rare. Bardzo fajne jest tworzenie pojazdów, dostaliśmy trochę elementów platformowych i mamy dużo rzeczy do znalezienia. Natomiast nudna na dłuższą metę rozgrywka nie pozwala polecić nowych przygód Banjo każdemu i stwierdzić, iż otrzymaliśmy w pełni udany produkt. Jeśli ktoś zastanawia się nad zakupem to polecam sprawdzić demo, dość dobrze oddaje zarys całości. Gdybyś szukał starego klimatu perypetii tytułowej dwójki bohaterów, to lepiej zainwestuj w odświeżoną wersję klasyka z Xbox Live Arcade.