Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Batman: Arkham City
Autor: Łukasz Baron   
11.11.2011.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

W 2009 roku Batman: Arkham Asylum odniósł zaskakujący sukces, otrzymując masę pochlebnych opinii ze strony krytyków i graczy. Nieznanemu szerzej Rocksteady udało się zawrzeć w grze całą esencję Mrocznego Rycerza, pozwalając graczom wczuć się w jego rolę jak nigdy przedtem. Wreszcie pelerynę z ręcznika oraz maskę z bloku rysunkowego można było odłożyć w kąt i zająć się przestępcami, którzy nękają Gotham. Twórcom udało się również znaleźć złoty środek pomiędzy walką, skradaniem i łamigłówkami, co w połączeniu ze świetną warstwą fabularną i znanymi postaciami dawało nam jedną z najlepszych produkcji 2009 roku. Sequel był rzeczą oczywistą. Teraz, po dwóch latach, wreszcie przyszedł czas odwiedzić Arkham City.


No właśnie, jak wskazuje sam tytuł, tym razem miejscem akcji nie będzie zamknięte więzienie dla najgorszych przestępców, ale odgrodzona dzielnica położona na obrzeżach Gotham City. Zwiększenie swobody i ilości terenów otwartych było jednym z głównych założeń, jakie twórcy wyznaczyli sobie podczas tworzenia kontynuacji. Arkham City, mimo że pod względem wielkości nie należy do dużych, to już pod względem urozmaiceń znalazłoby się w ścisłej czołówce. O nudzie i jakiejkolwiek formie monotonii nie ma tutaj absolutnie mowy. Jest to duży krok w kierunku (chyba nieuniknionym) przeniesienia na ekrany telewizorów całego Gotham City.

Dlaczego Arkham City? Otóż po wydarzeniach przedstawionych w pierwowzorze Quincy Sharp (były naczelnik Arkham Asylum, a obecnie burmistrz Gotham) postanowił udostępnić więźniom tę biedną i nieco zapomnianą część miasta. Spotkało się to ze sprzeciwem ze strony społeczeństwa. Głos w tej sprawie zabrał nawet Bruce Wayne, który krótko potem sam trafił do Arkham City. W jego przypadku był to jednak zamierzony ruch, bowiem nie trzeba być Batmanem, by wiedzieć, że sprawy wewnątrz wymykają się spod kontroli. Wkrótce okazuje się jednak, że to dopiero początek problemów Bruce Wayne'a, a jednym z największych jest z pewnością odkrycie prawdziwej tożsamości Batmana przez Hugo Strange'a, sprawującego nadzór nad obszarem Arkhman City. Jakby tego było mało, tajemniczy Protokół 10, o którym Strange informuje przez megafony, zwiastuje, że dla Batmana będzie to długa noc.

Za fabułę w Arkham City ponownie odpowiedzialny jest Paul Dini, który jak mało kto zna się na wszystkim co dotyczy Batmana. Paul swego czasu był zaangażowany w scenariusz do komiksów i seriali animowanych, takich jak: Batman Beyond, Justice League Unlimited, Harley Quinn czy Batman: The Animated Series. Ostatnio jak widać zajął się współpracą z Rocksteady, która póki co układa się wyśmienicie. Podobnie jak w części poprzedniej, tak i tu wątek fabularny układa się tak, by na naszej drodze co rusz pojawiały się znane postacie ze świata Gotham. Tym razem oprócz urzekającego i znanego już duetu Joker – Harley Quinn oraz wspomnianego Hugo Strange'a, będziemy mieli okazję spotkać m.in.: Oswalda Cabblepota (popularnego Pingwina), Mr Freeze, Two-Face'a czy Victora Zsasza. Gratką dla fanów będzie również umieszczenie w grze mniej popularnych oprychów, o których Rocksteady jednak nie zapomniało. Pojawiają się m.in. Salomon Grundy, Clayface, Mad Hatter czy Deadshot.


Sam wątek główny to jednak nie wszystko. Arkham City na każdym kroku ma dla nas ciekawe zadania i misje poboczne, które zabiorą nam sporo czasu i są na tyle wciągające, że podejmujemy się ich z przyjemnością. Niektóre z nich są szybkie i proste, jak np. uratowanie nieszczęśnika zaatakowanego w ciemnej alejce. Inne to dłuższe, kilkopoziomowe zadania wymagające wykazania się wieloma zdolnościami. Wyśledzenie zabójcy po trajektorii lotu pocisku czy namierzenie telefonicznego rozmówcy, które sprawdzi naszą szybkość poruszania się po mieście i umiejętność śledzenia przemieszczającego się sygnału na mini-mapie – to tylko niektóre przykłady. Nie mogło naturalnie zabraknąć Edwarda Nigmy (Człowiek Zagadka), który znów przygotował dla Batmana całą masę łamigłówek.

Istotnym elementem gry jest naturalnie walka wręcz. FreeFlow Combat wprowadzony przy okazji Arkham Asylum został tutaj rozbudowany do wersji 2.0 i to ciągle najbardziej efektowny system walki, jakiego można doświadczyć w grach. Wszystko dzieje się niezwykle szybko, ale dzięki płynności animacji odnosimy wrażenie oglądania scen walki żywcem wyjętych z filmu. Ponownie najistotniejsze w okiełznaniu FreeFlow Combat jest rozważne korzystanie z przycisku ataku i kontry. Dopiero okiełznanie podstaw pozwoli nam wejść z walką na wyższy poziom i wykonywać ataki krytyczne, ciosy specjalne czy korzystać z gadżetów. Przy recenzji pierwszej części zwróciłem uwagę na brak wykorzystania otoczenia podczas walki, co podniosłoby ich, już i tak wysoką widowiskowość. Tak się stało w Arkham City. Teraz, gdy to możliwe, Batman ciska swoimi przeciwnikami o ściany czy balustrady. Z nieco odświeżonego wachlarza ruchów warto wspomnieć o możliwości kontrowania dwóch atakujących wrogów naraz. Kapitalnie prezentuje się akcja, w której Batman chwyta pięści oprychów jednocześnie i jednym ruchem sprowadza ich do parteru.

W pewnych momentach, gdy przeciwnicy będą uzbrojeni po zęby, przyjdzie nam jednak zastosować cichą metodę eliminacji. Wtedy z pomocą przychodzi tryb detektywistyczny. Dzięki niemu odnajdziemy miejsca, które możemy wykorzystać, by uzyskać przewagę nad niebezpiecznym towarzystwem. Każdy ruch warto wtedy jednak przemyśleć, gdyż chwila nieuwagi i seria z karabinu zrobi z nas sito. Gargulce, kratki wentylacyjne czy kruche ściany to elementy, od wykorzystania których będzie zależeć nasz sukces. Przeciwnicy nie są naiwni, wspomagani przez informacje od swoich „pracodawców” świadomie niszczą zawieszone wysoko gargulce, by utrudnić nam możliwości działania i wystrzegają się miejsc, w których wyeliminowano ich kompanów.

Czymże jednak byłby Batman, gdyby nie różnorakie gadżety, którymi dysponuje. W Arkham City powraca ekwipunek znany z pierwowzoru oraz kilka nowości, jak np. zdalny impuls elektryczny czy bomby dymne. Dodatkowo w trakcie gry za wszystko co robimy otrzymujemy punkty doświadczenia, które możemy spożytkować m.in. na zwiększenie możliwości danego gadżetu. Taki Line Launcher (który już na starcie pozwala nam wystrzelić drugą linę w czasie poruszania się po pierwszej) po usprawnieniu będzie mógł na stałe połączyć dwa punkty, dając nam możliwość dotarcia w trudne miejsca. Przydaje się to szczególnie przy rozgryzaniu zagadek Riddlera.


Batman: Arkham City, mimo iż nie posiada trybu gry wieloosobowej, nie pozwoli nam oderwać się od ekranu jeszcze długo po tym, jak ujrzymy napisy końcowe. Mowa tu nie tylko o wspomnianych już w tekście zadaniach pobocznych i łamigłówkach, ale i podobnie jak w Asylum mamy wyzwania dotyczące walki. Eliminując kolejne fale przeciwników staramy się uzyskać jak największy mnożnik i zdobyć jak największą liczbę punktów. Później swoje wyniki możemy porównać ze znajomymi lub graczami z całego globu. Są także wyzwania predatora, w których wykonujemy określone zadania oraz tzw. kampanie, dorzucające modyfikatory (pozytywne i negatywne). Pod względem dodatkowej zawartości i żywotności tytułu nie można mieć żadnych zastrzeżeń.

Podobnie jak poprzednią część, Arkham City oparto na silniku Unreal Engine 3. Grafika nadal trzyma bardzo wysoki poziom. Osadzenie akcji w mieście sprawiło, że otoczenie na zewnątrz jest teraz znacznie bardziej zróżnicowane. Wszystko zostało utrzymane w mrocznym i brudnym klimacie, którego mogliśmy już zakosztować w Asylum. Ponownie warto pochwalić twórców za ilość, różnorodność i płynność animacji towarzyszącym walkom. Nie można zapomnieć o kapitalnych modelach postaci opartych na ich komiksowych odpowiednikach. Nie chodzi tu jednak jedynie o ich statyczny obraz, ale dostosowanie ruchów i zachowań do ich osobowości. Patrząc z czysto technicznej strony, czasem zdarzy się, że tekstura doczyta się na naszych oczach, ale w żaden sposób nie psuje to naszego odbioru całości. Miłym akcentem są szczegóły, jak płatki śniegu opadające na pelerynę naszego bohatera czy kostium, na którym z biegiem czasu pojawiają się rozdarcia odkrywające rany.

Kapitalnie wypada oprawa audio produkcji. Poczynając od efektów dźwiękowych, przez klimatyczną muzykę, po mistrzowsko podłożone głosy postaci. Mark Hamill w roli Jokera zasługuje na jakiegoś Oscara, czy coś, bo wręcz nie można wyjść z zachwytu. To samo tyczy się Kevina Conroya, który po raz kolejny w swojej karierze wciela się w rolę Batmana. Pochwalić należy również m.in. Tarę Strong, która miała trudne zadanie zastąpienia Arleen Sorkin w roli Harley Quinn i wywiązała się z niego wzorcowo. Nie ma co się rozpisywać, to trzeba usłyszeć!


Batman: Arkham City jest czymś więcej niż tylko tym, co chcieliby zobaczyć fani. To absolutny wzór dla gier gatunku action-adventure i jeden z najbardziej udanych sequelów w dziejach. Jest tutaj wszystko: porywająca fabuła, interesujące postacie i zróżnicowana rozgrywka, w której każdy element dopieszczony jest w najmniejszych detalach. Jeśli dodamy do tego pomysłowe  i nowatorskie rozwiązania, solidną oprawę graficzną i udźwiękowienie, którego nie powstydziłyby się największe hollywoodzkie produkcje, to otrzymamy tytuł niemal idealny. Ciekawe czy tym razem graczom uda się odnaleźć jakiś trop wskazujący miejsce akcji kolejnej odsłony Batmana. Dla przypomnienia, w Arkham Asylum Rocksteady umieściło pomieszczenie z planami Arkham City, o którym ostatecznie sami musieli poinformować graczy. Być może wskazówkę daje jeden z oprychów, który głośno myśląc pyta: „Co dalej? Państwo Arkham? Stan Arkham... Świat Arkham?”. Jedno jest pewne - cokolwiek będzie dalej, ja już dziś nie mogę się doczekać. Rocksteady na prezydenta!

Co dwie głowy, to nie jedna...

Po niespodziewanie genialnym Batman: Arkham Asylum każdy, mniejszy czy większy, fan przygód Człowieka Nietoperza na kontynuację czekał z wywieszonym jęzorem. Wliczając mnie. Sequel dostarcza to, do czego przyzwyczaiły nas dzisiejsze standardy - wszystkiego jest więcej, lepiej i z większym rozmachem. Spory (jak na możliwości Unreal Engine), szczegółowo wykonany teren, po którym możemy się swobodnie poruszać, nowe gadżety, animacje walk, szersze spektrum wrogich postaci, bardziej zróżnicowane zagadki do rozwiązania - można by jeszcze trochę wymieniać.

Nowością są także dodatkowi grywalni bohaterowie, jak Catwoman, mająca swój pełnoprawny fabularny wątek w ramach kampanii. W tym miejscu muszę przyznać, że lepszego DLC dawno nie widziałem. Kobieta Kot wyraźnie różni się siłą, wytrzymałością i zwinnością od Batmana, jednak sterowanie nią jest na tyle intuicyjne i podobne do Nietoperza, że każdy opanuje je w kilka sekund. Dodajcie do tego osobne wyzwania Człowieka Zagadki, własny zestaw gadżetów oraz dosyć istotne, przewijające się z główną historią, wątki fabularne, a przekonacie się, że przygody Catwoman są warte uwagi. Zwłaszcza, że zapewniają dodatkowe kilka godzin spędzone w niesamowitym Arkham City. 

OCENA: 9
-qb3k




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.