Ankieta

Odpowiedź Microsoftu w sprawie Xbox Live jest:






Zwiastuny:
Loading...




Bayonetta
Napisał: mefp   
09.02.2010.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Mówiąc „wiedźma” myślimy przeważnie o starej, pomarszczonej babie, która lata na miotle i  gotuje w kotle mikstury ze skrzydeł nietoperza. Może wspomnimy również te „prawdziwe” wiedźmy, które posądzone o korzystanie z czarnej magii kończyły ostatecznie na stosie. Rzecz jednak ma się zgoła inaczej, gdy do głosu dochodzi Hideki Kamiya. Człowiek, który dziewięć lat temu podarował światu Devil May Cry, rewolucjonizując tym samym gatunek trójwymiarowych gier akcji, zamierza zmienić nasze wiedźmowe stereotypy dzięki grze Bayonetta.

U podstaw Bayonetty leży fabuła opisująca oklepany schemat z balansem pomiędzy światłem i ciemnością. Rzecz dotyczy dwóch klanów: Lumen Sages oraz Umbra Witches. Ci pierwsi służą światłu i bogowi Paradiso, a drudzy opowiadają się po stronie ciemności służąc demonom z Inferno. Oba klany darzyły się wielkim szacunkiem, aż do pewnego tragicznego wydarzenia, które skończyło się wojną pomiędzy nimi. Ostatnim żyjącym przedstawicielem Umbra Witches jest Bayonetta. Problem w tym, że nasza bohaterka nie pamięta swojej przeszłości. Trzeba przyznać, że świat przedstawiony w grze jest naprawdę przemyślany i trzyma się kupy. Fabuła sama w sobie jest nieco zagmatwana i nieuporządkowana. Sprawa nieco się rozjaśnia po skończeniu gry, jednak nadal można się w tym pogubić.


Nasza główna bohaterka – Bayonetta - to prawdziwa perełka tego tytułu. Wielu może powiedzieć, że została stworzona jedynie by cieszyć męską część graczy. Faktycznie, jej walory podkreślane są na każdym kroku: nierealnie długie nogi, krągłe, idealne pośladki i piękne piersi. Bayonetta wręcz ocieka seksem. Dawno jednak nie widziałem tak dobrze nakreślonej bohaterki płci pięknej. Pełna spokoju i pewności siebie świadomie wykorzystuje swoje piękno. Nie boi się rzucić mięsem, jednak czyni to tylko w stosownych momentach i z należytą gracją – prawdziwa dama. Naprawdę warto poznać ją bliżej niż tylko przez obrazek przedstawiający zestaw jej cech zewnętrznych.

Przejdźmy zatem do rozgrywki. Bayonetta to typowa gra akcji, prezentująca styl podobny do tego z serii Devil May Cry. Innymi słowy, jeśli ponad wszystko uwielbiacie realizm i nie jesteście w stanie pozwolić sobie na odrobinę absurdu i ironii, to ta gra zdecydowanie nie jest dla Was. Inną sprawą jest to, że przegapicie przez to jedną z najlepszych gier akcji. System walki jest niezwykle prosty w opanowaniu, lecz na tyle rozbudowany, że jego tajniki przyjdzie nam długo zgłębiać. Wystarczy wspomnieć, że naszej bohaterce możemy przypisać rodzaj broni trzymanej w rękach, jak i tej przymocowanej do obcasa. Różne wariacje dadzą odmienne efekty i zaowocują nowymi zestawami kombinacji. W naszym arsenale mamy broń palną, jak pistolety i obrzyny, katanę, szpony, a nawet… łyżwy.
 
Eksterminować będziemy naturalnie stwory Paradiso: anioły o wyglądzie ptaków, olbrzymy z twarzą cherubina czy inne totalnie abstrakcyjne wizje wysłanników niebios. Bestiariusz jest naprawdę obszerny i różnorodny. Jednym z najważniejszych elementów rozgrywki, pozwalającym na łatwiejszą eliminację, jest tzw. Witch Time. Aktywowany za pomocą prawego spustu, tuż przed atakiem przeciwnika, sprawia, że wrogowie praktycznie zastygają w bezruchu, a my mamy możliwość wyprowadzenia swojej najlepszej, mocarnej kombinacji. Owocuje to nie tylko wielkimi obrażeniami czy ładnymi efektami, ale także pozwala na odrobinę wytchnienia i rozeznania się w skomplikowanej sytuacji.


Bayonetta posiada jeszcze jedną ważna cechę wyróżniającą ją na tle wiedźm, jakie znaliśmy dotychczas – włosy. I wcale nie chodzi o to, że inne wiedźmy ich nie miały, a o to w jaki sposób nasza bohaterka z nich korzysta. Nie tylko służą jej jako odzież wierzchnia, ale są także jej największą bronią. Podczas gdy część kombinacji możemy zakończyć efektownym nastąpieniem na przeciwnika wielkim obcasem utworzonym z włosów, istnieje jeszcze coś bardziej absurdalnego. Po odpowiednim złagodzeniu oponenta mamy możliwość odpalenia tzw. Climaxu. Wtedy Bayonetta pozbywa się na chwilę swojego nietypowego wdzianka na rzecz przywołania różnego rodzaju demonów, które w krwawy sposób pozbywają się wrogów.

Gdy wiedźma ma dobry dzień, ucieka się do łagodniejszych sposobów na udowodnienie swojej wyższości: to przełoży przez kolano i da klapsa w pupę, to przywoła gilotynę i skróci delikwenta o głowę, to znów zamknie w żelaznej dziewicy (trumna z kolcami). Uwierzcie, to naprawdę są łagodniejsze sposoby. Momenty te charakteryzują się tym, że wymagają od nas jak najszybszego uderzania konkretnego przycisku. Im szybciej, tym więcej pierścieni zarobimy. Pierścienie są tutejszą walutą. Znajomy naszej bohaterki – Rodin, to demoniczny dealer broni oraz barman w lokalu zwanym „Gates of Hell”. Dostarczy nam wszystkiego czego dusza zapragnie. Lizaki (przysmak Bayonetty) odnawiające życie, magię lub chroniące przed atakami różnego rodzaju przedmioty, dzięki którym bohaterka zyska nowe zdolności lub dodatkowe kombinacje, które jeszcze efektowniej i efektywniej odeślą wysłanników niebios gdzie ich miejsce.

Od strony wizualnej gra prezentuje bardzo wysoki poziom. O samych projektach postaci można by się długo rozpisywać, bo są po prostu fenomenalne. Krajobrazy również prezentują się wyśmienicie. Animacja sporadycznie potrafi zwolnić przy większych walkach, ale nie jest to uciążliwe. Ciekawie wykorzystany ekran ładowania sprawia, że nawet nie myślimy o tym ile czasu pochłania. Przerywniki podane są w dwóch formach: wykonane na silniku gry wyglądają przepięknie, są dynamiczne i przemyślane; drugie natomiast również korzystają z silnika gry, lecz przedstawiają jedynie zatrzymane w bezruchu modele postaci, przeważnie rozmawiające ze sobą. Ta część jest opatrzona efektem taśmy filmowej oraz filtrem sepii, co wygląda stylowo, jednak wypada blado w zestawieniu z „żywymi” przerywnikami.


Od strony dźwiękowej wszystko brzmi przekonująco. Głos głównej bohaterki został idealnie dobrany, a aktorka świetnie się spisała. Problemem dla niektórych może być oprawa muzyczna. Momentami klasyka przeplata się tutaj z j-popem, co może odstraszyć. W końcu wszystko postawione jest na głowie, a przesada i ironia to tutaj największe wartości.

Bayonetta to tytuł z najwyższej półki. Jego piękno, styl i oryginalność sprawiają, że mogę go wymienić obok Devil May Cry, Ninja Gaiden czy God of War. Team Little Angles pokazuje, że na całe szczęście talent znaczy ciągle dużo więcej niż budżet. Hideki Kamiya nie starał się na siłę zmienić wszystkich elementów rozgrywki, które doskonale już znamy, a tylko dopieścił je swoją mistrzowską ręką. I chwała mu za to.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.