Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

BlazBlue: Calamity Trigger
Autor: Łukasz Baron   
24.04.2010.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Arc System Works to studio znane głównie dzięki wyśmienitej serii dwuwymiarowych mordobić – Guilty Gear. To także odważni, ale i pewni siebie ludzie, gdyż tym razem zaryzykowali i porzucili swą markę na rzecz całkowicie nowego projektu. BlazBlue: Calamity Trigger to nie tylko duchowy spadkobierca Gulity Gear, ale i ewolucyjny krok naprzód. Wydawać by się mogło, że gatunek bijatyk 2D to już przeszłość, że Street Fighter IV był ostatnim przystankiem przed pewną śmiercią. Tymczasem Arc System mają na ten temat zgoła inne zdanie. I mimo że Gulity Gear to prawdziwa esencja gatunku, to właśnie BlazBlue wyciska z niego wszystkie soki, aż do ostatniej kropelki.

Struktura gry jest bardzo standardowa. Jak to w przypadku tego typu tytułów bywa, mamy klasyczny tryb Arcade, jak również Story Mode, który każdy z wojowników może ukończyć podążając trzema różnymi ścieżkami. Naturalnie mamy też opcję treningu oraz opierającą się na zdobywaniu jak największej liczby punktów odmianę typu Arcade – Score Attack. Nie zabrakło  trybów rozgrywki wieloosobowej - czy to z siedzącym obok partnerem, czy też z dowolnym graczem na globie. Na deser deweloperzy dorzucili funkcję Replay Theater, gdzie przejrzymy powtórki naszych walk z możliwością studiowania ich klatka po klatce, bądź w przyspieszonym tempie. Ostatnim elementem układanki jest galeria, w której odnajdziemy szeroki wachlarz elementów, które odblokujemy podczas gry.


Do naszej dyspozycji oddano dwunastu wojowników. Liczba ta w pierwszym momencie może nie robi wrażenia, lecz po paru chwilach spędzonych z grą znajduje uzasadnienie. Każda z postaci jest unikatowa. Posiada własną osobowość, historię, a i walczy się nią całkowicie inaczej. Nie ma tutaj przekalkowanych postaci, jak chociażby Ken i Ryu w Street Fighter, którymi walczy się identycznie. Nie da się również nie zauważyć, że dwójka głównych bohaterów w BlazBlue – Ragna the Bloodedge oraz Jin Kisaragi - to następcy znanej dwójki z Gulity Gear – Sola Badguy'a i Kya Kiske. Powalczymy również seksowną panią doktor Litchi Faye-Ling, policjantką Noel, świetnie władającą bronią palną czy w końcu Arakune – stworem, który potrafi przybierać najróżniejsze formy. Obsada tytułu jest naprawdę fenomenalna.

Tym co momentalnie urzeka nas w rozgrywce jest jej prostota. Mimo iż liczba technik, kombosów i ciosów specjalnych jest wielka jak Rów Mariański, to przy tym wszystkim gra pozostaje przystępna nawet dla nowicjuszy. Cały system opiera się na czterech przyciskach odpowiadających za akcję oraz gałce (lub D-Padzie) odpowiedzialnej za ruch postaci. Podstawowe kombinacje bez problemu wykonamy poprzez wciskanie przycisków w odpowiednim układzie, a te bardziej skomplikowane oraz Super Combo (zwane Disortion Move) możemy na początku przypisać pod kierunki na prawej gałce. Dzięki temu nawet jeśli mamy styczność z tego typu produkcją po raz pierwszy, to gra pozwoli nam na sprawne władanie zaawansowanymi technikami.

Oczywiście to tylko czubek góry lodowej. O samych technikach defensywnych można by napisać książkę. Mamy tzw. Barrier Block, który jest znacznie silniejszą wersją standardowego bloku, lecz zużywa pasek za niego odpowiedzialny, co w rezultacie może doprowadzić do zmniejszenia naszej całkowitej odporności na ciosy przeciwnika. Mamy również Instant Blocki, które są ściśle związane z timingiem. Jeśli w odpowiednim momencie zablokujemy przeciwnika, to nie otrzymamy absolutnie żadnych obrażeń, a i nasz wojownik w znacznie krótszym czasie będzie w stanie wyprowadzić kolejną akcję. Warto również wspomnieć o tym co tygryski lubią najbardziej, czyli ciosach kończących - tutaj nazwanych Astral Heat. Żeby je zastosować muszą zostać spełnione trzy warunki: mamy ostatnią rundę pojedynku, przeciwnik ma mniej niż 20% energii, a my posiadamy w całości napełniony pasek ciosów specjalnych – Heat Gauge. Gwarantuję, że to co zobaczycie wywoła uśmiech na twarzy. Efekty specjalne i kolory wylewają się wręcz z ekranu, a my oglądamy fantastycznie wyreżyserowaną scenkę z udziałem naszego wojownika.
 
W grze znajdziemy również świetny tryb multiplayer. Kod sieciowy został bardzo dobrze zoptymalizowany, przez co jedynie czasami doświadczymy opóźnień, głównie na początku walki. Możemy rozgrywać zarówno walki rankingowe, jak i player matche. Przy tych pierwszych możemy jednak zapomnieć o ułatwieniach wspomnianych w tekście – tu liczą się już tylko umiejętności.

Standardowo pojawiają się również Osiągnięcia, które są w BlazBlue dość tajemnicze. Pomijając fakt, że większość z nich jest tajna, to pozostałe również niewiele mówią. Wszystko przez to, że ich tytuły i opisy zapisane zostały krzaczkami rodem z Kraju Kwitnącej Wiśni. Na szczęście odpowiednie strony internetowe posiadają listę w języku angielskim. Od siebie dodam, że to średnio wymagający, lecz czasochłonny calak. W dużej mierze zależy od naszych umiejętności.


Od strony graficznej BlazBlue to prawdziwy majstersztyk. Sam design postaci, chociażby wspomnianego w tekście Arakune, kładzie wszystko (łącznie z postaciami z Gulity Gear) na łopatki. Areny nie są gorsze. Wystarczy przywołać tą, na której walczy wampirzyca Rachel. Nocny ogród z tysiącami róż, gdzie każdy ruch powoduje, że ich płatki latają pod nogami wojowników. Do tego dochodzą kapitalne efekty specjalne, kolorystyka, piękny styl i stabilne 60 klatek na sekundę. Oprawa audio również zasługuje na pochwały. W tle przygrywa muzyka jakiej należałoby się spodziewać w tego typu produkcji, a podstawione głosy możemy w zależności od upodobań zmieniać między angielskimi i japońskimi. Szczególnie polecam drugą opcję.

Nowe dzieło Arc System Works – BlazBlue: Calamity Trigger - to prawdziwe ukoronowanie gatunku. Wszystko jest tutaj na miejscu. Mamy świetną obsadę wojowników, fajne historyjki (co przecież w bijatyce jest zwykle sprawą trzeciorzędną), fantastyczny, głęboki, a zarazem przystępny system walki oraz tryb gry wieloosobowej, który pozwala cieszyć się grą przez długie godziny. To jedna z tych gier, w których słowa nie mogą opisać tego co dzieje się na ekranie. W to trzeba zagrać.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.