|
Autor: Marcin Pawłowski
|
|
10.12.2009. |
Recenzja Zapowiedź Poradnik Galeria Lista Osiągnięć Wywiad XCN | Blood Bowl byłby nic nieznaczącym tytułem, wręcz gniotem, bez żadnych plusów, gdyby nie uniwersum Warhammera i licencja firmy Games Workshop. Ale czy te dwa czynniki ratują całą produkcję?
Cała zabawa to wariacja na temat futbolu amerykańskiego. Dodajcie do tego jeszcze rasy znane ze świata Warhammera i grę planszową, na bazie której (łącznie z pożyczeniem tytułu) powstało Blood Bowl. W ten sposób otrzymaliśmy grę strategiczno-sportową na X360. Wszyscy fani tego typu produkcji są pewnikiem wniebowzięci? Twórcy starali się zachować wszelkie zasady oryginału, więc nikt nie powinien narzekać. Jednak czy wirtualne (losowane przez grę) rzucanie kostką i granie w coś, co świetnie sprawdza się w rzeczywistości jest dobre na konsoli?
Ktoś może zapytać, o co w ogóle w tej grze chodzi? Otóż Blood Bowl to brutalna gra, która luźno opiera się na zasadach sportu uwielbianego w kraju hamburgerów. Najważniejsze jest to, by dotrzeć z piłką do strefy przyłożenia – tylko, że tu dodatkowo trzeba uważać, by po drodze nie dostać śmiertelnego ciosu. Podstawowy tryb opiera się na grze turowej, gdzie naprawdę lepiej się zastanowić, nim wykona się jakikolwiek ruch. Tura może być przerwana przez różne czynniki, np. gdy nasz zawodnik biegnie na wyznaczoną pozycję, a po drodze natrafia na przeciwnika, następuje losowanie – jeśli zostanie powalony, automatycznie kończy się nasz ruch.
A jest kim walczyć… W grze mamy osiem ras, w tym m.in. ludzi, krasnoludy czy elfy. Każda grupa ma inne cechy - przykładowo ork, dzięki swym rozmiarom, dysponuje ogromną siłą, ale bieganie w tym wypadku jest dość uciążliwe. Dlatego dodatkowym elementem, który trzeba wziąć pod uwagę planując mecz, jest zastosowanie plusów naszego zespołu i pilnowanie, by przeciwnik nie zrobił tego samego. Ponadto możemy zatrudniać nowych „sportowców”, zarządzać finansami i wspomagać się różnymi bonusami. Największym minusem tego wszystkiego jest fakt, że o wielu sprawach gracz przekonuje się dopiero w praktyce. Tutorial został zrobiony byle jak i tłumaczy absolutne podstawy, chociażby na temat sterowania (co można wyczytać z instrukcji), które przynajmniej po zaznajomieniu się z tematem jest dość łatwe.
Oprócz trudności z opanowaniem rozgrywki (w przypadku laików), na wstępie odrzuca grafika. Blood Bowl to gra po prostu brzydka. Ciężko się tu doszukać choćby jednego elementu, który wygląda poprawnie. Żałośnie proste modele postaci, pusta okolica wokół boiska i menu zbudowane ze słabych obrazków. Nawet tryb gry w czasie rzeczywistym, który chyba miał zachęcić wszystkich przeciwników rozgrywki turowej, wypada bardzo słabo. Charakteryzuje go totalny chaos.
Newsy dostępne w sieci dość często kładły nacisk na rozgrywkę sieciową i możliwość tworzenia własnych lig. Tutaj mamy kolejny argument potwierdzający tezę, że Blood Bowl raczej nie dociera do mas. Otóż niesamowicie ciężko jest znaleźć kogokolwiek do gry, a co dopiero stworzyć całą ligę, więc jeśli ktoś lubuje się w zabawie wieloosobowej, to tytuł ten zdecydowanie nie jest dla niego. Jedyną mocną stroną recenzowanej gry jest licencja. Odradzam nawet miłośników oryginału – lepiej nie psuć sobie dobrego zdania o tej marce.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|
|
|