Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Condemned 2: Bloodshot
Autor: maciek88   
10.04.2008.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Zatłukłem dziesiątki brudnych obwiesi, przeszedłem kilka kilometrów obsranych korytarzy, obmacywałem słabym światłem latarki niezliczone ilości zabryzganych krwią ścian i z chirurgiczną precyzją grzebałem w rozprutych zwłokach szukając cennych wskazówek. Sequel. Więcej, lepiej, ciemniej?

 Ostatni etap Condemned 2: Bloodshot jest jak żywcem wyciągnięty z trzecioligowego crapa. I nie chodzi tu o wrażenia wizualne, bo te przez całą grę prezentują gorzej niż przeciętny poziom. Wdarł się chaos, zabrakło pomysłów, może doszły naciski ze strony wydawcy. Dziwne, bo początek gry też zaliczył taką niszową tendencję, a poszczególne poziomy w środku zostały wyzbyte z oryginalności. Do czego zmierzam? Druga część względem pierwszej wypada bardzo nierówno, brak jej spójności i doszlifowania. Nowe pomysły kolidują ze starymi przyzwyczajeniami. Dwójka bogatsza w bajery, w postaci lepszej fizyki, narażona została na demaskowanie wpadek, których jest doprawdy od groma. Sporo przedmiotów spotykanych na drodze podlega interakcji, ale właśnie takie śmiecie zalegające na ziemi powodują, że nasz bohater w chamski sposób klinuje się przykładowo na lalce leżącej u progu drzwi. Syf pokroju puszek, drzwiczek, pojedynczych krzeseł lata elegancko rzucany po ścianach, ale już stół, komoda czy telewizor nie drgną nawet po potraktowaniu „granatem”. Wciąż też trzeba okrążyć dany obszar w poszukiwaniu luki, bo przecież nie da rady przeskoczyć przez półmetrową barierkę czy przepchnąć kilku tekturowych pudeł.

Oprócz lepszej sprawności technicznej jedynka wypadła też atrakcyjniej pod względem bardziej stonowanego konceptu gry. Trybiki części pierwszej tworzyły zgraną całość począwszy od designu leveli po natężenie akcji scenariusza i jego efekciarstwa. Condemned 2 momentami się gubi. Czasem jest na siłę szokujący albo niepotrzebnie katuje gracza męczącymi filtrami. Część miejscówek jest kozacka, ale niektóre zawodzą po całości. Nierówno. Za to przebudowanie systemu walki wyszło zdecydowanie na plus. Wyprowadzanie combosów, rzucanie przedmiotami, kontry, efektowne wykończenia kiedy bohater może złapać konającego ćpuna za banię i zmiażdżyć ją o futrynę – to wszystko sprawia frajdę. Broń palna, której jest całkiem sporo, nie jest już jednak taka rajcowna. Pomijając przypadki kiedy po precyzyjnym wycelowaniu w bebechy przeciwnikowi rozrywa łeb na kawałki, to używanie spluw często okazuje się niepraktyczne i zbyt zamotane. Sam podczas gry rezygnowałem z takich zabawek na rzecz bardziej przyziemnych gadżetów, jak kule do kręgli czy metalowe pręty. Palce lizać.

 Detektywistyczne motywy były wyróżniającym elementem Condemned wśród innych FPSów. W dwójce rzecz jasna upgrade sięgnął również tego aspektu, jeno w niezbyt zadowalający sposób, bo wbrew wcześniejszym zapowiedziom wciąż gracz jest prowadzony za rękę. Niektóre śledztwa można po prostu ominąć, bo są to opcjonalne zadania. O tych pobocznych i głównych informuje odpowiednia ikonka pojawiająca się na ekranie, gdy wkroczy się na teren badań. Dalej to już czysta tępota, coś takiego jak zagadka w tej grze nie występuje. Łamigłówką jest kto przepuścił takie banalne zadania. No dobra, nie będę udawał oburzonego, bo wiadomo, że miało być łatwo i przystępnie, ale ręce opadają kiedy sprawdzając dany bajzel gracz proszony jest o zidentyfikowanie czerwonej kałuży – a) krew; b) olej; c) stolik nocny. Pomimo braku skomplikowania sprawia to jednak sporo radochy, wciąga i w fajny sposób rozwija wątek fabularny, więc można się po prostu wczuć i przymknąć oko. Głupio tylko, bo sprzętu detektywistycznego da się używać przez cały czas, ale zastosowanie znajduje jedynie właśnie w tych wyznaczonych miejscach. Zanim załapałem ten fakt, szwendałem się po całej planszy sprawdzając każdy centymetr, podczas gdy wystarczyło jedynie iść naprzód i czekać aż śledztwo samo „zaskoczy”. Szkoda, Monolith mogło się chociaż wysilić na jakieś smaczki w postaci ukrytych napisów czy czegoś takiego.

Para, która poszła w multiplayerowy debiut Condemned powinna była zostać spożyta na singla. Bo po co marnować czas na taką grywalnościową płyciznę kiedy na rynku króluje najnowsza odsłona Halo czy Call of Duty? Nie radzę odpalać nawet, a panom z Monolith życzę mądrzejszych wyborów. Kooperacja, jakieś gruntowne zmiany, ale nie multi!

 Ponarzekałem sporo, ale nie znaczy to, że gierka jest słaba. Ma swoje mocarne asy. Przede wszystkim poniekąd wypełnia lukę z plakietką „przygodówki”, bo Condemned to wciągająca historia poprowadzona jasno i z pomysłem. Ma swój początek i koniec, wciąga cholernie i zajmuje miejsce na pierwszym planie na równi z gameplayem. Każde działanie jest uwarunkowane scenariuszem i odzwierciedla jego przebieg. Po prostu siadasz i grasz, bo chcesz wiedzieć o co w tym wszystkim chodzi i jak się skończy. Ponadto gra jest o wiele bardziej zróżnicowana w samej rozgrywce. Nie sposób się nudzić czy narzekać na schematy, a wczucie się znacząco potęguje genialny jak w części pierwszej dźwięk oraz cała ta detektywistyczna konwencja, choćby umowna. Kolejna część winna jednak zrobić krok na przód lub po prostu się nie pojawiać, aby dać szansę nowym pomysłom w innym projekcie. A ja gdy tylko obdrapie z siebie resztę zakrzepów cudzej krwi chętnie sięgnę po ten nowy projekt.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.