Akrobacje, fikołki, bieganie po ścianach – to nie elementy opisujące jakiś symulator życia cyrkowca, a najnowszą część serii FIFA Street od znanej grupy EA BIG. Wystarczy połączyć powyższe z piłką i już mamy niezłe widowisko. Pytanie jednak czy jest ono bardzo grywalne?
Uliczna piłka nożna powraca po kilku latach przerwy, na dodatek po raz pierwszy na platformy obecnej generacji konsol. Warto od razu zaznaczyć, że większych zmian do rozgrywki nie wniesiono, bo i w sumie nie było to zbytnio potrzebne. Zasady pozostały bez zmian. Na boisko, bez trybun i tłumów, umieszczone gdzieś w zaułku czy innym dziwnym miejscu, wkracza dziesięciu zawodników podzielonych na dwa zespoły. Dostają piłkę i wtedy zaczyna się ostra zabawa. Tutaj nie ma fauli, nie ma spalonych – są tylko bramki, do których ma wpadać jak najczęściej futbolówka. Najważniejsza jest widowiskowość przeprowadzanych akcji ofensywnych. Przebiegnięcie po ścianie, maksymalnie efekciarski drybling czy kopniak z półobrotu to tylko część możliwych zagrań, których normalnie nie zobaczymy w transmisjach Ligi Mistrzów. Do tego należy doliczyć Gamebreakera – po skutecznie przeprowadzonych sztuczkach ładuje się specjalny pasek, a gdy się napełni odpalamy specjalny tryb, pozwalający na jeszcze bardziej niezwykłe zagrania i błyskawiczne wsadzenie piłki za plecy bramkarza. Względem wcześniejszych części na pewno przyspieszono nieco wykonywanie tricków, a także znacznie zwiększono ich liczbę. Niestety nadal cała zabawa opiera się na atakowaniu. Jeśli ktoś zacznie szarżę, to powstrzymanie go zaczyna być niezwykle trudne i odzyskać piłkę można zazwyczaj dopiero po błędzie przeciwnika. Przydałyby się z pewnością jakieś specjalne ruchy dla obrony, ograniczające zapędy napastników.
Sporym mankamentem jest też brak trybu kariery. W tego typu pozycjach najprzyjemniej gra się mając możliwość stworzenia własnej postaci, czy to ręcznie bawiąc się wszelkiego rodzaju suwaczkami, czy to przy użyciu kamerki. Zaczynamy przygodę od zwykłego podwórkowego trampkarza z potencjałem, by później wybić się na szczyt ulicznej odmiany popularnego sportu. Jakże byłoby miło. Sprawdziło się to przecież w Homecourt. Niestety, jesteśmy w FIFA Street 3 zmuszeni do wybrania jakiegoś gotowego zespołu i z nim przebijać się przez kolejne serie wyzwań. Niby do wygrania meczu potrzebujemy często spełnić określone wymagania, ale zawsze sprowadza się to przecież do szaleńczych manewrów z piłką z jednego końca boiska na drugi. Ciekawą nowością jest podzielenie graczy ze względu na ich najbardziej przydatną podczas spotkania umiejętność. Jedni specjalizują się w tworzeniu akcji, inni najlepiej radzą sobie w defensywie, a kolejni nadają się przede wszystkim do oddania strzału. Spore urozmaicenie, które docenią osoby lubiące bawić się w konstruowanie bardziej składnych taktyk. Mnie osobiście nie robiło zbytnio różnicy czy dany zawodnik nie nadaje się według oznaczenia do strzelania i nie zwracałem na to najmniejszej uwagi.
Od razu po włączeniu pierwszego meczu na pewno rzuca się w oczy nowa oprawa graficzna. Zamiast realistycznych sylwetek piłkarzy widzimy ich nieco kreskówkowe odpowiedniki. Biorąc pod uwagę fakt, że gra ma naprawdę mało realistyczne zasady rozgrywki nie powinno to w ogóle dziwić. Jedno zwyczajnie pasuje do drugiego. Poza tym bez problemów da się rozpoznać najbardziej znane gwiazdy światowych boisk piłkarskich, ponieważ uwydatniono w ich wyglądzie charakterystyczne cechy. Boiska prezentują się nieźle i wyglądają normalnie. Miło, że zrobiono ich całkiem sporo, a każde umieszczone jest w innych klimatach. Dlatego raz gramy pomiędzy budynkami przy plaży, by za chwilę przenieść się na dach wieżowca lub platformę wiertniczą.
FIFA Street 3 samotnemu graczowi nie daje zbyt wiele frajdy, bo stanowczo za szybko wkrada się nuda. Wykonywanie kolejnych wyzwań staje się monotonne, a poza tym nie przygotowano ich zbyt wiele. Prawdziwa moc drzemie na pewno w multiplayerze, bo tutaj pojawiają się przynajmniej jakieś emocje. Nie ma to jak wspólny meczyk ze znajomym przed konsolą. Do takich szybkich partyjek w weekendowy wieczór gra się świetnie nadaje, ale raczej do niczego więcej. Tryb kariery zmieniłby mocno ten stan rzeczy, ale skoro twórcom nie przyszło to na razie do głowy, to nic się nie poradzi. Zadowoleni na pewno będą za to łowcy łatwego Gamerscore, da się tutaj niezwykle prosto zgarnąć sumkę kilkuset punktów, a i zaliczenie „calaka” nie stanowi większego problemu. FIFA Street 3 powinni sprawdzić jedynie zagorzali fani poprzednich części lub osoby spragnionego czegoś „innego” niż zwykłe kopanie futbolówki. Seria zmierza w dobrym kierunku, ale to nadal za mało, by przyciągnąć do niej większą liczbę graczy i wybić się.