Ankieta

Odpowiedź Microsoftu w sprawie Xbox Live jest:






Zwiastuny:
Loading...




Fairytale Fights
Napisał: Hosen   
04.12.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Nie wiem co jest większym marnowaniem czasu – przeglądanie Demotywatorów, uprawianie ogródka w Farmville na Facebooku czy granie w tytuły pokroju Fairytale Fights. Wiem natomiast, że najnowsza produkcja Playlogic wyrwała mi z klepsydry o kilka tysięcy ziaren piasku za dużo.

Pomysł nie wydawał się zły, aczkolwiek w żaden sposób nowatorski. Wzięto bowiem znane postacie z bajek, jak Czerwony Kapturek, Śpiąca Królewna czy Nagi Król. Naostrzono im noże, widelce, wpompowano krew i zamieniono charakterem z Mikiem Myersem. Tak oto powstała kolorowa kraina, w której Kapturek wymierza kosą sprawiedliwość na wilku, robiąc sobie ślizgawkę z jego juchy. Grze naturalnie przyprawiono metkę „mature”, wrzucono na siłę pseudo fabułę, opierającą się na dialogach aktorów z zaklejoną gębą, i osadzono w gatunku „beat’em up”.  Rozpoczynamy przygodę, mającą na celu przywrócenie sławy naszym odchodzącym w niepamięć postaciom.


Mimo iż tytuł oferuje kooperacyjny tryb dla czterech graczy, to gra zaczyna nudzić szybciej niż Ibisz w Polsacie. Wystarczy powiedzieć, że wszystkie ciosy wyprowadzamy tylko za pomocą prawej gałki - i do samego końca ta sytuacja nie ulega zmianie. "Puste" przyciski na padzie aż proszą się o jakieś dodatkowe power-upy czy choćby alternatywne ciosy, bądź magię jak w przypadku Castle Crashers. Nie zdobywamy tu punktów EXP, nie kolekcjonujemy/udoskonalamy broni (te leżą zwyczajnie na każdym kroku), po prostu produkcja niczym nie wciąga, ani nie motywuje do dalszego działania. Bezmyślne machanie gałką przez piętnaście rozdziałów!? Tego nie wytrzyma nawet Kasparow.

Generalnie system walki wypada słabo. Czasem ciężko namierzyć przeciwnika, a blokowanie nie ma żadnego użycia. Dodatkowo mamy tylko jeden cios specjalny, a potiony w postaci kwasu czy leczenia używa się topornie - za każdym razem musimy pozbyć się dzierżonej broni, by takowy podnieść, użyć, żeby znów wznieść upuszczoną broń… Gra się mało komfortowo. Przyczynia się do tego także „pływanie” postaci.

Elementy platformowe jeszcze bardziej pogrążają produkcję, gdyż nasz bohater do zwrotnych nie należy i często ześlizguje się z krawędzi planszy. Na szczęście odradzamy się zaraz po upadku, ze stratą paru groszy w sakwie. Problem pojawia się dopiero, gdy wpadniemy w jakiegoś „buga”, paraliżującego na amen. Wówczas brak jakiegokolwiek punktu kontrolnego przekłada się na powtórne podejście do poziomu. A tak też może się tu zdarzyć.

Walki z bossami nie dodają wigoru produkcji. Twórcy mieli jakiś tam pomysł na potyczki, ale utonął on w morzu monotonii, powtarzalności sekwencji, a czasem przesadnej długości trwania starć. Natomiast design poziomów czasem może się podobać, szczególnie jadalnia wielkoludów. Tu pojawia się jedyny plus tej produkcji, a mianowicie silnik Unreala - mocno zmodyfikowany, wręcz nie do poznania. Grafika nie jest najwyższych lotów, ale pozwala na normalne śledzenie wydarzeń w kolorowym świecie Taleville. Czego nie można powiedzieć o muzyce.


Doprawdy, uliczny grajek do kotleta wydusiłby więcej pozytywnych nut ze swojego ukulele, niż nadworny muzyk Playlogic. Jeśli powstanie radio Depresja FM, to didżeja już mamy. Najokropniejszy jest początek, gdzie dominują gitarowo-kontrabasowe loopy, stworzone przez jakiegoś niedoszłego samobójcę. Później jest trochę lepiej, „lajtowiej”, lecz summa summarum doszedłem do wniosku, że nie na darmo Microsoft daje możliwość puszczania własnej muzyki w tle.

Pięć minut z TVP1, gdy Ridge w "Modzie na Sukces" przechodził zawał, wyzwoliły we mnie większe emocje, niż jakakolwiek chwila z Fairytale Fights. Nuda, nuda i jeszcze raz nuda. Tę produkcję cechuje jeden fenomen – napisy końcowe dają większą ulgę niż tuzin zastrzyków z morfiny.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.