Recenzja Zapowiedź Poradnik Galeria Lista Osiągnięć Wywiad XCN | Każdy fan wyścigów spodziewał się kolejnej części Forza Motorsport. To było nieuniknione, jak kolejne dziury w polskich rogach. Oczywiście należało się spodziewać, że dostaniemy wszystkiego więcej, w lepszej jakości i w ładniejszej oprawie. Czy jest to jednak mały krok ewolucji, czy wielki rewolucyjny skok przez przysłowiowy płot?
Pierwszą rzeczą, przykuwającą uwagę już po otwarciu pudełka są dwie płyty DVD, na których znajduje się gra. Drugi krążek zawiera dodatkowe tory oraz samochody, których nie jesteśmy zobowiązani zainstalować, aby rozkoszować się grą, ale każdy prawdziwy miłośnik motoryzacji i tak będzie musiał wyskrobać do 1,9 GB wolnej przestrzeni na dysku.
Gra wita nas bardzo przyjemnym, czystym interfejsem. Proste kształty, biel i czerń, bez fajerwerków, schludnie, powiedziałbym nawet bardzo elegancko. Do tego świetny podkład muzyczny, ale o tym co płynie z głośników później. Ja poczułem się jakbym został zaproszony do nowoczesnego, acz bardzo prestiżowego i elitarnego salonu. Marketingowe hasło kampanii reklamowej - „to zaproszenie” - zaczyna być coraz bardziej logiczne.
Na początek trochę suchych liczb. Forza Motorsport 3 to ponad 400 aut ścigających się na ponad 100 trasach. Dostępna w grze kariera podzielona jest na sezony, w których za każdym razem wybieramy zawody z trzech zaproponowanych. Do tego dochodzą obowiązkowe mistrzostwa. Kolejne lata są praktycznie długości dwóch poprzednich, co powoduje, że kariera nie jest jedynie krótkim dodatkiem na przysłowiowe pięć minut. Co więcej - możemy spróbować swoich sił w dowolnych odblokowanych turniejach poza trybem kariery, a jest w czym wybierać. Zawodów jest ponad 200, a każdy z nich to przynajmniej kilka wyścigów. Po zliczeniu wszystkiego wychodzi oszałamiająca liczba prawie 1000 wyścigów, które trzeba przejść, aby ukończyć wszystko, co jest dostępne w grze. To już nie jest zwykła samochodówka, ale raczej gra RPG.
Pobłąkajmy się jeszcze po samym menu zanim wsiądziemy do naszego wymarzonego bolidu. Autorzy przygotowali dla nas ulepszony dom aukcyjny, w którym oprócz sprzedawania samych samochodów, możemy również puścić w obieg stworzone przez nas malowanie czy mniejszą jego część, np. jakiś emblemat. Do tego da się wystawić ustawienia tuningowe aut.
Sam edytor wyglądu naszego auta zmienił się niewiele. Nadal mamy potężne narzędzie, które dla wielu może się wydać nieprzystępne. Patrząc jednak na to, co tworzy społeczność skupiona wokół serii, dobitnie widać jak z tych prostych kształtów można zrobić arcydzieła graficzne. W menu tuningu także zawarto multum możliwości, a obok tego dorzucono coś dla nowicjuszy. Mniej zainteresowani tematem grzebania w ustawieniach znajdą przydatną opcję dostosowania samochodu do wymogów zawodów. Gra sama dobierze komponenty, aby zbliżyć się jak najbardziej do oczekiwanego efektu. Pozostali mogą sobie wszystko dobrać samodzielnie, wybierając te ulepszenia, które im odpowiadają, a potem grzebać godzinami w ich ustawieniach, zmieniając sztywność zawieszenia, ciśnienie w oponach czy skrzynię biegów.
Pozostawmy jednak te wszystkie cyferki i suwaczki w spokoju, czas na prawdziwą jazdę. Jeśli zaczniemy od trybu kariery, to podobnie jak to miało miejsce w Need for Speed: Shift, robimy okrążenie kontrolne, aby ustawić poziom trudności i ewentualnie włączyć lub wyłączyć wspomagacze, jak ABS czy kontrola trakcji. Co zwraca uwagę po usadowieniu się w naszym testowym Audi R8? Jest widok z kokpitu. Wreszcie! W poprzedniej części twórcy tłumaczyli, że nie dodali kokpitów, gdyż chcieli by gracz miał możliwość takiego ich dostosowania, jak pozostałych części auta. Dobrze, że tym razem ktoś poszedł po rozum do głowy i dał nam po prostu oryginalne wnętrza. Niestety, o ile w tych szybszych i droższych samochodach są one całkiem ładne, o tyle już w „budżetowcach” całość wygląda jak dwie tekstury na krzyż. Generalnie całość jest czasami trochę sztuczna i odbiega jakością od tego, co widzieliśmy w Shift. Może przeszkadzać również możliwość rozglądania się po kabinie tylko w poziomie, ale tak naprawdę jest to jedynie drobiazg.
Następnie warto sprawdzić otoczenie. Trasy, szczególnie jeśli nie są to prawdziwe zamknięte tory na pustyni, wyglądają cudownie. Wszystko ostre, wymuskane, z pięknym dalekim planem, który może i jest jedynie bitmapą, ale efekt jaki udało się osiągnąć Turn 10 (szczególnie po pewnej sterylności Forza Motorsport 2) każe się zastanowić, jak oni to zrobili. Wszystko jest zasługą nowego silnika graficznego. Ruszamy i okazuje się, że mimo tych wodotrysków mamy ciągle 60 klatek na sekundę. To trzeba zobaczyć samemu.
Co odczuwamy podczas jazdy? Przede wszystkim warto zaznaczyć, że nawet najsłabsze pojazdy miło się prowadzi. To chyba pierwsza gra, w której początek kariery nie jest jakąś okrutną męczarnią w samochodach, które codziennie widzimy na ulicach naszych miast. Może być to zasługą zmienionego nieco modelu jazdy. Niektórzy mogą zarzucić, że został on uproszczony w stosunku do poprzedniej części, ale z drugiej strony w Forza Motorsport 2 naprawdę czasami ciężko było na spustach pada wyczuć gdzie jest ta cienka granica pomiędzy przyczepnością a poślizgiem. Teraz jest to zrealizowane rewelacyjnie. Dokładnie czujemy, w którym momencie samochód zaczyna uciekać i skontrować jego zachowanie w odpowiedni sposób. Mało tego - wiemy dokładnie, któremu kołu brakuje przyczepności. W połączeniu ze wspomnianym widokiem z kokpitu prowadzenie pojazdu jest bardzo zbliżone do realnego świata.
Zaskoczyli mnie także wirtualni oponenci. Jako, że w Forza Motorsport gram od pierwszej części, to spokojnie wyłączyłem wszystkie asysty i włączyłem najwyższy poziom AI. Dzięki temu na torze zamiast pokornie jadących sznurkiem samochodów, zobaczyłem wykorzystywanie tunelu aerodynamicznego, nawet jeśli nie jadę po optymalnej linii toru, przepychanie się, walkę o miejsce, przypadkowe stłuczki, blokowanie możliwości wyprzedzenia, ba, nawet bezpardonowe wepchnięcie się po wewnętrznej zakrętu, mimo iż miejsce na wyprzedzanie nie było zbyt fortunne. Jednym słowem, póki nie mamy samochodu o jedną, dwie klasy lepszego niż oponenci, musimy cały czas być czujni, czy ktoś nie siedzi nam na ogonie, bo nasz błąd zapewne okupimy utratą pozycji, ale równie dobrze my możemy wykorzystać podobny błąd przeciwnika.
Wspomnieć muszę o jeszcze jednej rzeczy, która jest chyba najbardziej kontrowersyjną funkcją w grze. Chodzi o możliwość cofania czasu w trakcie wyścigu. Dodatkowo nie można jej w żaden sposób wyłączyć, ani ograniczyć, na przykład wraz ze wzrostem poziomu trudności. Gra przy kraksie czy wypadnięciu z toru zasugeruje nam taką możliwość (o ile nie wyłączymy przypominania). Z drugiej strony nikt nie każe nam używać tych „piasków czasu”. Jeśli ktoś przedstawia ortodoksyjne podejście symulacyjne, zawsze może wystartować od nowa po zepsuciu ostatniego zakrętu z długiego i wykańczającego wyścigu. Ja jednak wolę ten ostatni zakręt cofnąć i spokojnie dojechać na wymarzonym pierwszym miejscu, nie ujmując satysfakcji z tego, że 99 procent przejechałem perfekcyjnie. W końcu nie siedzimy w odseparowanej puszce na czterech kółkach, tylko w mieszkaniu, gdzie głupi telefon potrafi zniszczyć koncentrację, jakiej wymaga gra. Czasami po ciężkim dniu pracy człowiek chce odpocząć przy swojej ulubionej grze, a nie pogłębić frustrację z realnego świata. Ponadto opcja jest świetna do nauki nowych torów, gdzie od razu po błędzie możemy powtórzyć podejście i zapamiętać jak pokonać dany zakręt. Pamiętajmy jednak, że jeśli przeciwnik popełni błąd, to cofnięcie czasu da mu tak samo szanse na jego poprawienie i tak się zazwyczaj dzieje.
Pod względem dźwiękowym nie ma się do czego przyczepić. W menu przygrywa nam raczej spokojna elektroniczna, często ambientowa, muzyka, w sam raz do uspokojenia nerwów i bezstresowego przygotowania naszego samochodu do zawodów. Ostrzejsze klimaty spotkamy podczas samej rozgrywki. Szczerze powiem, że wolałbym usłyszeć repertuar z poprzedniej części, ale o gustach się nie dyskutuje. Inną sprawą jest w ogóle obecność muzyki w trakcie wyścigów. Osobiście, po dwóch godzinach spędzonych za sterami wirtualnych bolidów i zaopatrzeniu się w szybszą brykę, muzykę po prostu wyłączyłem, gdyż zaczęła mi przeszkadzać - szczególnie, że przy manualnej przekładni dobrze słyszeć dźwięk silnika, aby spokojnie zmieniać biegi, bez spoglądania na HUD. Co innego, że odgłosy jednostek napędowych są tak sugestywne, że aż chce się słuchać melodii pracujących tłoków i ryczącego wydechu. Poezja dla uszu.
Osiągnięcia w grze wydają się proste, lecz jeśli raz spojrzymy na to, jak dużo jest dostępnych zawodów, to robi się z tego prawdziwy maraton. Niemniej jednak nie są one skomplikowane, a dobicie do 1000GS jest okupione jedynie dużą dozą samozaparcia i posiadaniem masy wolnego czasu.
Czy Turn 10 osiągnęło jakość absolutną i w tej generacji nic lepszego już nie zobaczymy? Zapewne nie. Forza Motosport 3 nadal ma kilka rys, jak drażniący miejscami aliasing czy lekkie uproszczenia modeli graficznych samochodów. Można doczepić się także do wykonania kokpitów i modelu zniszczeń, który często źle wykrywa usterki pojazdu oraz dalej nie pozwala na całkowite unieruchomienie pojazdu. Trzeba jednak przyznać, że są to jedynie małe rysy, które nie rzutują w znaczny sposób na ogrom, dopracowanie i przede wszystkim grywalność całej produkcji. Tryb fotografii potrafi wciągnąć na długie godziny, nie mówiąc o samej rozgrywce.
Konkurencja dla serii Forza Motorsport, co potwierdza dobitnie trzecia część, jest tylko jedna – Gran Turismo. Jeśli macie dostęp do konsoli Sony, to będzie Wam dane porównać obie produkcje - jak tylko piąta część Japończyków zostanie ukończona. Do tego czasu król jest tylko jeden.

| Komentarze | Dodane przez Hiro w dniu - 2009-11-29 23:54:20 ocena jak najbardziej słuszna gdyby dodali różnorodność pogody i pory dnia było grube 10/10 ale i bez tego gierka niema sobie równych jak dotychczas 
| Dodane przez 1ryzu1 w dniu - 2010-04-22 11:25:56 Nie sądzę, żeby nawet GT5 przebiło tą produkcję. Dla mnie to ideał.
|
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|