Ankieta

Najlepiej zapowiadająca się gra XBLA House Party?






Zwiastuny:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Halo: Combat Evolved Anniversary
Napisał: wrog   
21.01.2012.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Jeśli w najbliższym czasie ktoś będzie podejmował się podsumowywania obecnej generacji konsol, to powinien mocno zaakcentować trend wydawania wszelkiej maści reedycji. Zaczęło się od Xbox Live Arcade i wskrzeszania dawno zapomnianych pozycji z automatów, a potem wzięto się za kolejne epoki w historii elektronicznej rozrywki, kończąc na PlayStation 2 i pierwszym Xboksie. Osobiście nie mam nic przeciwko temu i myślę, że obie strony mogą być zadowolone - wydawcy ponownie zarabiają na tym samym małym kosztem, a gracze nadrabiają zaległości, nie męcząc się przy tym ze starą oprawą. Niektóre gry jednak powinny pozostać tylko miłym wspomnieniem w naszej pamięci, bo ich rozgrywka się po prostu zestarzała i nie odpowiada dzisiejszym standardom. Halo: Combat Evolved na pewno nie należy do tej grupy.


Microsoft, inaczej niż Sony, do tej pory raczej unikał odnawiania swoich gier i ich ponownego wydawania z dopiskiem HD. Dobrą okazją do zrobienia tego kroku stała się jednak dziesiąta rocznica wypuszczenia pierwszej części słynnego Halo. Dzieło Bungie powierzono studiu Saber Interactive, które ze swojego zadania wywiązało się znakomicie, bo odświeżone Combat Evolved prezentuje się prawie jak gra stworzona dzisiaj, a nie dekadę temu. Co ciekawe, zastosowano tutaj rozwiązanie znane z Monkey Island: Special Edition, polegające na tym, że w dowolnym momencie możemy przełączyć się jednym przyciskiem pomiędzy starą a nową oprawą graficzną. Dzięki temu jesteśmy w stanie docenić to, co zrobili graficy czuwający nad tą reedycją i na własne oczy przekonać się jak zmieniła się przez ten czas technologia.

Oryginalna oprawa była niezwykle prosta i uboga w jakiekolwiek efekty. Teraz las ma prawdziwą roślinność, chodzimy po trawie, a nie płaskiej, zielonej plamie, woda porusza się przy brzegu itd. Wystarczy wcisnąć „Back”, by szybko przekonać się ile pracy włożono w dostosowanie otoczenia do dzisiejszych standardów. To nie jest zwykłe podbicie rozdzielczości i dodanie do tytułu gry skrótu HD - grafika powstała praktycznie od podstaw. Jedyna poważniejsza wada to problemy z animacją. Poprawiono modele wszystkich postaci, ale nie poszło za tym lepsze, bardziej płynne przedstawienie sposobu ich poruszania się. Jest to dość mocno widoczne w trakcie większych starć z przeciwnikami. Warto jeszcze wspomnieć, że przeskakiwanie między silnikami graficznymi nie jest płynne i przez chwilę oglądamy czarny ekran. Zanim zechcesz zmienić oprawę, upewnij się, że jesteś w bezpiecznym miejscu.

Na szczęście nie zdecydowano się na większą rewolucję w ścieżce dźwiękowej mistrza O'Donnella. Muzyka została co prawda nagrana z orkiestrą ponownie, czego plusem jest m.in. poprawa samej jakości oraz obsługa standardu 5.1, ale zmodyfikowano ją tylko nieznacznie. Bez problemów każdy rozpozna charakterystyczne melodie, które nic nie straciły ze swojej „epickości” i można zachwycać się nimi do tej pory. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by ortodoksyjni fani zagrali w pierwsze Halo ze starą oprawą audio-wideo i poczuli się jak na początku ubiegłego wieku - wszystko da się ustawić w opcjach.


Oczywiście nadal kierujemy kosmicznym żołnierzem, walczymy z kosmitami i zwiedzamy tajemniczą instalację, na którą trafiamy przypadkiem. Jeśli ktoś ma dobrą pamięć, to w Halo: Combat Evolved Anniversary odnajdzie się bez problemów, ponieważ deweloperzy prawie wszystko zostawili po staremu. Do dyspozycji mamy te same pojazdy i ekwipunek, w tym mocarnego Magnuma. Najważniejsze jest jednak to, że mimo upływu tylu lat w Halo gra się niezwykle przyjemnie i praktycznie nie czuć, że to produkcja z 2001 roku. Rdzeń rozgrywki w ogóle się nie zestarzał, a zabawa bronią palną wypada lepiej niż w wielu współczesnych strzelankach. Podobnie jest ze sztuczną inteligencją wrogów, którą zresztą uważa się za jeden z najmocniejszych punktów serii Halo do tej pory.

Z jednej strony gra niewiele różni się od tego, co jest nam serwowane obecnie, z drugiej jednak wracamy do starej szkoły robienia FPSów. Głównie widać to po przestarzałym już nieco designie poziomów w późniejszych etapach kampanii. Zwiedzanie tych samych korytarzy „Biblioteki” przez kilkadziesiąt minut naprawdę nie jest niczym przyjemnym. Na szczęście w odświeżonej oprawie nie jest aż tak tragicznie, jak w oryginale. Z kolei na otwartych planszach łatwo się zgubić i przez dłuższą chwilę szukać celu misji, ponieważ nie mamy prawie żadnych podpowiedzi w HUDzie. Toporne sterowanie pojazdami również potrafi zdenerwować, zwłaszcza gdy gramy na wyższych poziomach trudności. Pewne rzeczy zmieniły się w Halo na przestrzeni lat i ciężko przestawić się teraz do starego. Paradoksalnie jednak Halo: Combat Evolved Anniversary to także „powiew świeżości”, bo nie gramy w następnego klona Call of Duty.

Twórcom tej edycji należy oddać to, że zrobili co tylko mogli, by nie zepsuć tego, co fani taki wielbili i szanowali, a jednocześnie zechcieli dodać coś nowego, by zachęcić tych, którzy nigdy nie mieli okazji zagrać w pierwsze przygody Master Chiefa i Cortany. Doszła kooperacja dla maksymalnie dwóch osób, wsparcie dla stereoskopowego 3D, a także obsługa Kinecta. Wykorzystanie sensora Microsoftu polega przede wszystkim na możliwości wydawania komend głosowych. Przykładowo zamiast wciskać przycisk możemy powiedzieć „grenade” albo „reload” i czynność zostanie wykonana. Działa to całkiem dobrze, chociaż jest minimalne opóźnienie - krótką chwilę trwa zanim gra przetworzy to, co powiedzieliśmy. Kilka razy z tego skorzystałem dla zabawy, ale na dłuższą metę to naturalnie tylko ciekawostka. Jest nią również możliwość skanowania wybranych przedmiotów (pojazdy, postacie) po komendzie „analyze” i wycelowaniu. Odblokuje to trójwymiarowy model obiektu do obejrzenia w encyklopedii dostępnej w menu.


Najfajniejsze dodatki to „znajdźki”, czyli czaszki oraz terminale. Te pierwsze, jeśli ktoś nie wie, to modyfikatory rozgrywki, ułatwiające lub utrudniające zabawę. Możemy przykładowo ustawić sobie, że nigdy nie zabraknie nam amunicji, gruntsy będą wybuchać po śmierci albo wysypie się z nich confetti, ewentualnie wyłączymy pomocny sensor ruchu. Terminale z kolei zawierają krótkie filmiki, opowiadające historię 343 Guilty Spark, tj. wesołego zarządcy Instalacji 04. Podobno oferują także wskazówki na temat Halo 4. Łowców osiągnięć ucieszyć powinno, że gra oczywiście daje możliwość zdobycia pełnego 1000 punktów Gamerscore. Niektóre nagrody są naprawdę wymagające i trzeba nad nimi trochę posiedzieć. Wszystkie powiązane są z kampanią.

Bardzo mocną stroną Halo: Combat Evolved był tryb wieloosobowy, który również przyczynił się do ogromnego sukcesu produkcji Bungie. Kiedy gra ukazała się po raz pierwszy, nie istniało jednak jeszcze Xbox Live, więc można było liczyć jedynie na split-screen, system link oraz wynalazki typu XBConnect. Dla największych fanów multi z „jedynki” nadal pozostaje niedoścignionym wzorem, do którego porównuje się każdą kolejną odsłonę. Dlatego zapewne niezbyt ucieszy ich, że multiplayer w Anniversary to po prostu siedem map, w tym sześć znanych z Halo: Combat Evolved oraz Halo 2, działających na silniku Halo: Reach. Jedna przeznaczona jest do Firefight, pozostałe powstały z myślą o zwykłym multi. Każda ponadto dostępna jest w wersji klasycznej oraz poprawionej, przystosowanej lepiej do elementów rozgrywki wprowadzonych w Reach. Za ten aspekt reedycji odpowiadało studio Certain Affinity.

Z tego powodu multiplayer Anniversary jest w rzeczywistości rozbudowaną paczką map do Halo: Reach i w żadnym razie nie jest to remake trybu wieloosobowego oryginalnego Halo: Combat Evolved. Plansze prezentują się naprawdę dobrze w nowej oprawie i przywołują wspomnienia. Według mnie gra się na nich równie przyjemnie, jak kiedyś, nawet z rozgrywką zaproponowaną przez najnowszą część serii. Jeśli ktoś chciałby lepiej poczuć atmosferę minionych lat, to ma do dyspozycji specjalne playlisty, które wyłączają możliwość wybierania ekwipunku, używania dodatków do zbroi, na starcie dostaje się jeden granat, zmieniona jest grawitacja i wysokość skoku itd. Starano się w ten sposób jak najbardziej upodobnić grę do starego Halo, ale to oczywiście nie to samo.


Miałem już okazję zagrać w trochę odnowionych gier, m.in. God of War, Splinter Cell, czy też Resident Evil 4. Halo: Combat Evolved Anniversary wyróżnia się na tle tego towarzystwa i jest najlepszą tego typu pozycją dostępną na rynku. Jeśli już wydawcy muszą sięgać do przeszłości i wypuszczać odświeżone wersje swoich największych hitów sprzed kilku/kilkunastu lat, to niech robią to w taki właśnie sposób. Widać, że 343 Industries dokładnie wiedziało co chce osiągnąć i pamiętało zarówno o starych wyjadaczach, jak i o świeżym narybku. Mimo że chwilami dawały o sobie znać pewne anachronizmy i nie do końca zadowala sposób potraktowania trybu wieloosobowego, to szczerze polecam, bo bawiłem się ze starym Halo bardzo dobrze.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.