Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Halo Wars
Autor: Marcin Pawłowski   
20.02.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Uniwersum Halo mogliśmy do tej pory poznać wyłącznie z jednej perspektywy. W roli Johna-117, nazywanego po prostu Master Chiefem, zwiedziliśmy sporo miejsc we wszechświecie i toczyliśmy przez lata wojnę z Przymierzem o pomyślną przyszłość ludzkiej rasy. We wrześniu 2007 roku podobno zakończyliśmy walkę i odłożyliśmy broń, jednak wcale nie oznaczało to końca serii. Firma Ensemble Studios, znana m.in. dzięki Age of Empires, podjęła się trudnego i dość karkołomnego zadania zrobienia strategii w świecie Halo. Z jednej strony mamy historię o wielkich bitwach na lądzie, w powietrzu i samej przestrzeni kosmicznej, która świetnie nadaje się na RTSa. Z drugiej rozmawiamy o gatunku niszowym dla rynku konsolowego. Czy Halo Wars to tylko marna próba wykorzystania znanej marki, mogącej przyciągnąć miliony, czy może skrupulatnie przemyślane posunięcie i pożądane urozmaicenie? W końcu pierwsza część, której nadano z czasem podtytuł Combat Evolved, miała być według zamysłu Bungie właśnie RTSem.


Fabuła cofa nas do początkowego etapu konfliktu. Jest rok 2531 i dopiero za 20 lat Master Chief na pokładzie Pillar of Autumn odkryje instalację Halo. Opowieść skupia się wokół problemów na jakie natrafiła załoga statku Spirit of Fire podczas wyprawy do Zewnętrznych Kolonii. Wojska Przymierza wyraźnie zainteresowały się czymś na planecie Harvest, a my musimy odkryć plany przeciwnika i spróbować przeszkodzić w ich realizacji. Kolejne wątki poznajemy poprzez świetnie zrealizowane przerywniki, będące animacją komputerową, oraz w czasie trwania misji. Nie uczestniczymy na szczęście w nudnych odprawach z osobami gadającymi o naszym głównym zadaniu. W przystępnej formie pokazano dość ciekawą historię, zbudowano odpowiedni klimat i dobrze zarysowano postacie. Mamy spokojnego dowódcę, dzielnego żołnierza od brudnej roboty, uroczą panią profesor, czy lubiącą ciężki dowcip sztuczną inteligencję o imieniu Serina. Jest też oczywiście główny wróg, Prorok Żalu, odwołujący się do religii i poszukujący pomocy w technologii Przodków oraz jego wierny, choć posiadający własne zdanie, pomagier na stanowisku Arbitra. Fabuła nie odbiega od standardów serii Halo i równie dobrze nadawałaby się do następnej strzelanki. Cieszy fakt, że zdecydowano się odejść całkowicie od dotychczasowej trylogii, dzięki czemu nikt nie poczuje się zagubiony w wydarzeniach, a gdyby ktoś zaciekawił się dalszymi etapami wojny, to zawsze może sięgnąć po produkcje autorstwa Bungie lub skorzystać ze znajdującej się w menu pozycji "Historia Halo".

Kampania składa się z 15 misji, podzielonych na cztery akty, w których przychodzi nam pokierować wyłącznie przedstawicielami armii UNSC. Walczymy nie tylko z wojskami Przymierza, gdyż w pewnym momencie na naszej drodze staną także pasożytnicze organizmy, zwane oryginalnie Powodzią. Deweloperzy nie ograniczyli na szczęście naszych zadań do zwykłego wybudowania bazy i wyeliminowania znajdujących się na mapie przeciwników. Czasem dowodzimy jedynie skromnym oddziałem, który musi wystarczyć przez większą część misji. Innym razem pojawia się polecenie ochrony cywilów, uratowania lub odnalezienia zaginionych jednostek. Bywa też tak, że jesteśmy ograniczeni limitem czasowym, w którym należy się zmieścić. Stopień zróżnicowania jest wystarczająco duży. Można jednak mieć zastrzeżenia wobec słabego rozbudowania misji. W kilku z nich przydałoby nieco więcej zadań pobocznych, wydłużających zabawę. Twórcy mocno zaakcentowali szybką akcję i zapewne stąd takie odczucie.

Mimo że kampania nie powala długością, to na brak zajęć nie można narzekać. Po wykonaniu misji jesteśmy nagradzani jednym z czterech kolorowych medali, zależnie od tego ile punktów udało się nam zgromadzić. Istotne jest nie tylko jak walczyliśmy, ale też jak długo to trwało. Do poprawiania wyników doliczmy jeszcze zbieranie czaszek i szukanie czarnych skrzynek, a całość znacznie się wydłuży. Powtarzanie misji o dziwo daje sporo frajdy - umożliwia dokładne zapoznanie się z jednostkami lub przetestowanie innej taktyki, która pozwoli zaoszczędzić cenne sekundy i poprawić stan punktów, a z tym wiąże się lepsza pozycja w rankingach.

Osoby lubiące wyzwania nie będą narzekać na nudę, przynajmniej na wyższych poziomach trudności. Prawdziwa gra zaczyna się dopiero od Heroicznego, ponieważ na niższych wojska Przymierza rzadko wykazują się jakimiś umiejętnościami taktycznymi i nie pobudzają szarych komórek. Z kolei na Legendarnym mamy momentami już małą jazdę bez trzymanki i lepiej podchodzić do niego w kooperacji (maksymalnie dwie osoby). Na tych dwóch poziomach sztuczna inteligencja wymaga strategicznego podejścia do rozgrywki. Czasem zostaniemy zaatakowani z zaskoczenia albo okaże się, że oponent odpowiednio przygotował się do szturmu i rozbije nam armię. Jeśli ktoś rozpocznie przygodę z Halo Wars od Normalnego, to sporo straci.

Rozgrywka nie odbiega od klasycznych schematów przyjętych w tym gatunku. Na szczęście ludzie z Ensemble postawili na proste rozwiązania i odpuścili sobie skomplikowane kombinacje. Dzięki takiemu zabiegowi możesz skupić się na najważniejszym - walce i taktyce. Nie ma tutaj zabawy w szukanie węgla, owoców, złota i zarządzania zbieraczami - surowce potrzebne do konstruowania jednostek są dostarczane samoczynnie ze statku Spirit of Fire do wybudowanych magazynów przy użyciu Pelikanów. Sama baza to przenośne centrum dowodzenia, które do pewnego stopnia ulega rozbudowie o następne budynki. Przestrzeń mamy jednak ograniczoną, gdyż każdą z budowli da się postawić jedynie w slotach otaczających siedzibę UNSC.


Wymusza to automatycznie na graczu rozsądne gospodarowanie. Czy lepiej zainwestować w Zbrojownię i odkryć kilka cennych technologii, czy zostawić miejsce na dodatkowy Reaktor? A może potrzebujemy więcej surowców i najbardziej przydatne będzie lądowisko? W kampanii nie ma to aż tak ogromnego znaczenia, za to w sieci z pewnością da o sobie znać, bo przy chęci zorganizowania szybkiego ataku nawet kolejność stawianych budynków będzie istotna. Widać, że deweloperzy spędzili sporo czasu szukając odpowiedniego dla konsolowej strategii systemu. Mnogość opcji w RTSie nie jest oczywiście żadną wadą, ale tutaj by się to nie sprawdziło.

Od razu, gdy wydawca zapowiada grę z gatunku RTS na którąś z konsol, pojawia się temat sterowania. Wielokrotnie czytaliśmy zapewnienia producentów, że to od nich zostało specjalnie przystosowane do pada i świetnie sprawdzi się w akcji. Różnie z tym bywało. Zwykle mieliśmy do czynienia z konwersjami tytułów lub równoległej produkcji, a co za tym idzie rzucało się w oczy, że twórcy nie do końca odrobili lekcje. W przypadku Halo Wars sytuacja była o tyle dobra, że deweloperzy nie musieli priorytetowo traktować PC, a nawet myśleć o takiej wersji. Niezwykle ważny jest tu też oczywiście sam design gry. Sterowanie stworzone przez Ensemble spisuje się bardzo dobrze - jest intuicyjne, proste, łatwe do opanowania. Niemożliwe, by ktoś miał problemy z jego przyswojeniem. Jest kilka opcji zaznaczania dostępnych oddziałów, szybki powrót do bazy, czy też przełączanie się pomiędzy nimi. Wydaje się, że pomyślano o wszystkim. Przysłowiową rysę na diamencie stanowi jedynie brak funkcji odpowiedzialnej za tworzenie oddziałów z różnych, konkretnych jednostek. Takie coś widzieliśmy już choćby w Bitwie o Śródziemie II (przytrzymanie LB + A) i momentami brak tej opcji był dla mnie odczuwalny. Wada ta jednak nie ujmuje wiele ze świetności systemu Halo Wars.

W Halo Wars nie mogło zabraknąć zwykłych meczów przeciwko sztucznej inteligencji oraz innym graczom. W pierwszym przypadku miłym dodatkiem jest "Automatyczny" poziom trudności. Jeśli ktoś przykładowo szuka czegoś pomiędzy Heroicznym a Legendarnym do treningu czy zapoznania się z mapami, to algorytm stopniowo znajdzie optymalne rozwiązanie. Warto zaznaczyć, że "Potyczka" (Skirmish) pozwala pobawić się nie tylko UNSC, ale także Przymierzem. Do tego wybieramy jednego z sześciu liderów konkretnej strony konfliktu. Każdy z nich ma jakiś unikalny bonus oraz jednostkę - np. sierżant Forge posiada dostęp do Cyklopów (niszczyciele budynków), a Prorok Żalu umożliwi tworzenie Elitów. Zasady rozgrywki są bardzo proste - należy zniszczyć przeciwnika. Niestety przygotowano zaledwie dwa warianty zabawy - zwykły, w którym zaczynamy od zera oraz "Pojedynek", z odblokowanymi wszystkimi technologiami. Trochę mało, pozostaje liczyć na to, że z czasem dojdzie coś nowego. Dobrze, że nie ograniczono się jedynie do starć 1 na 1, bo spotkać może się nawet sześć osób, podzielonych na dwie drużyny. Wówczas zaczyna się wojna.

O balansie ciężko się jednoznacznie wypowiedzieć, bo do tego wymagane jest przeprowadzenie dokładnych testów przeciwko żywemu graczowi. Na pewno trzeba nauczyć się grać po obu stronach, bo różnic pomiędzy UNSC i Przymierzem jest sporo. Same jednostki zwykle mają swoich odpowiedników, więc bardziej chodzi tu o sposób ich rozwijania, jak też zdobywania nowych technologii. Można mieć zarzut, że gromy zsyłane przez Proroka potrafią stworzyć przewagę, lecz i na nie znajdzie się sposób. Dobre taktyki ofensywne i defensywne są do wymyślenia dla obu frakcji. Cieszy fakt, że istotny jest odpowiedni dobór jednostek i pilnowanie kogo się atakuje. Rosomak służy do niszczenia lotnictwa, żołnierze z miotaczami ognia świetnie nadają się przeciwko Powodzi, a Sęp i Skarabeusz do wszystkiego. Trzeba o tym pamiętać w trakcie walki, jeśli nie chce się bezsensownie tracić wojska.

Oprawa graficzna Halo Wars stoi na zadowalającym poziomie, lecz o fajerwerkach nie ma mowy. Tekstury podłoża są bardzo ładne, jednostki posiadają wystarczającą ilość detali, a wybuchy dobrze się prezentują. Nie wszystkim musi jednak odpowiadać charakterystyczna dla Halo kolorystyka. Najważniejsze, że nawet przy wielkiej armii na ekranie animacja stara się trzymać stały poziom, niezwykle rzadko gubiąc kilka klatek. Dotyczy to także meczów 3 na 3, gdzie spotyka się naraz naprawdę mnóstwo oddziałów. Muzycznie i dźwiękowo pierwsza liga. Do naszych uszu docierają charakterystyczne, stonowane melodie, a odgłosy walki odpowiednio dopasowano. Z technicznych rzeczy drażni jedynie ograniczona kamera - nie da się jej ani za mocno przybliżyć, ani oddalić.


Czy Halo Wars byłoby tak samo dobre bez całej otoczki słynnego uniwersum Halo? Można co najwyżej gdybać. Oczywiście znane klimaty zdecydowania pomagają temu tytułowi. Miłośnicy przygód Master Chiefa już w menu głównym poczują, że to kolejna gra z ich ulubionej serii. Poza tym docenią mnóstwo "smaczków", jak choćby zachowanie się jednostek na polu walki czy ich wygląd. Gruntsy uciekające po zabiciu ich dowódcy, czy dźwięk pozbawienia osłony Spartanina, to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Ucieszy ich też sama możliwość poprowadzenia do boju armii UNSC. W mojej ocenie produkcję należy zaliczyć do udanych i przemyślanych gier. Nadaje się ona dla każdego - fanów gatunku, Halo, jak i pozostałych. Wiadomo, że jak robi się coś dla wszystkich, to po drodze można się nieco pogubić. Dlatego też osoby przyzwyczajone do pecetowych serii mogą odczuć brak ogromnej liczby opcji służących do zarządzania bazą, armią czy surowcami. Ensemble poszło inną drogą, własną i chyba dobrą, bo konsolowe RTSy muszą mieć inaczej rozłożone akcenty. Ten zespół przez długie lata wywierał wpływ rynek strategii PC. Teraz pokazali, że da się zrobić przyjemną pozycję dla Xboksa 360. Gra Halo: Combat Evolved zdefiniowała kiedyś na nowo konsolowy gatunek FPS. Przyszłość pokaże czy podobna sztuka uda się Halo Wars.




Komentarze

Dodane przez Fighter Pl w dniu - 2009-02-20 15:09:58
Poczekamy do premiery...
... i wtedy sprawdzimy sami. :grin

Dodane przez ShotgunMesssiah w dniu - 2009-02-20 21:59:12
ooo ocena o półtora wyższa niż za Red Alerta 3... no musze zobaczyć na własne oczy żeby uwierzyć ze Halo jest o tyle lepsze :p

Dodane przez alus w dniu - 2009-02-21 16:28:33
Co jak co ale Red Alert 3 jest przereklamowany;/  
2 i 1 to bylo cos ...3 to poprostu niewybijajaca sie strategia  
Jakby tak patrzec  
To Halo Wars to taka Bitwa o Srodziemie w Uniwersum Halo :)  
a konkretniej 1 :) gdzie tez bylo wszystko zamkniete. I poza wyznaczonymi miejscami nie mozna bylo budowac

Dodane przez ShotgunMesssiah w dniu - 2009-02-21 20:52:31
Fakt Redzik na pierwszy rzut oka nie przekonuje do siebie, ale po dłuższym czasie spędzonym przy tym tytule robi się naprawdę ciekawie. 
Bardzo wyważone trzy odmienne nacje, ciekawy single i co-op. Nie przeczę ze Halo może być lepsze i dlatego musze je sprawdzić :grin  
W tej chwili uważam Reda za najlepsza strategie na xa, choć Middle-Earth był dla mnie lepszy ale framerate tak skakał że gra na dłuższy dystans bardzo męczyła :sigh 


Dodane przez ShotgunMesssiah w dniu - 2009-02-21 20:54:31
chodzi mi oczywiscie o Midde-Earth 2 na xa bo jedynka była tylko na pieca

Dodane przez Zwirzok w dniu - 2009-02-23 11:38:36
Trochę przegięta ocena. Ta gra nie jest taka cudna. Fakt, pierwszy normalny RTS na X360, ale jednak grywalności dałbym mniejszą ocene, nie 9 i za ogół gry dałbym 8+

Dodane przez Spootn1k w dniu - 2009-02-23 11:50:32
wrog nie znasz się! EDGE dało 7 ;[ szybko zmieniaj recke i ocenę :eek

Dodane przez Patr0l w dniu - 2009-02-23 15:21:33
Edge daje bardzo specyficzne oceny i nie jednokrotnie bardzo odbiegające od pozostałych serwisów/pism. Halo Wars to moim zdaniem naprawde swietna pozycja. W psx pisali ze glupio bo w bazie tylko 7 miejsc na budynki.. to jest moim zdaniem bzdura bo przynajmniej nie ma tak ze kazdy sie bunkruje i gra trwa 2h tylko szybka logiczna i skillowa potyczka ((chociaz po czasie moze przerodzic sie w schemat) takze moja ocena to 9= / 8+

Dodane przez johny gda pl w dniu - 2009-02-23 16:04:00
tak EDGE dało Killzłomowi2 również 7/10 :) 
Dla mnie HW to 9-, zresztą to tylko rts, więc nie ma co się spodziewać samych 9/10

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.