Ankieta

Odpowiedź Microsoftu w sprawie Xbox Live jest:






Zwiastuny:
Loading...




James Cameron’s Avatar: The Game
Napisał: Hosen   
22.12.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Kinomaniakom Jamesa Camerona przedstawiać nie trzeba. Jego ogromny wkład w kinematografię jest nie do podważenia. Takie filmy jak Aliens, Terminator czy Titanic grubą czcionką zapisały się w historii srebrnego ekranu. Teraz trzykrotny zdobywca Oskara powraca z nowym projektem pod tytułem "Avatar". Rozdmuchiwane na wszystkie strony świata informacje o zastosowaniu zaawansowanej trójwymiarowej techniki w rzeczonej produkcji rychło wzbudziły ogromne zainteresowanie. Także na poletku gier wideo, ponieważ Avatar: The Game również wykorzystuje ów technologię.


Filmu nie miałem jeszcze przyjemności obejrzeć (premiera 25 grudnia), natomiast pewnym jest, iż gra w żaden sposób nie popsuje nam jego fabuły. Produkcja Ubisoftu zwyczajnie kuleje pod tym względem i nie opowiada właściwie nic. Mamy kolorowy, pełny egzotycznych - wręcz niespotykanych dotąd – roślinności księżyc Pandora, zamieszkiwany przez rasę o nazwie Na’vi. Mamy także korporację RDA, przedstawicieli gatunku ludzkiego, którzy chętnie położą ręce na wszelkich bogactwach mineralnych kosmosu. Dostajemy rolę Rydera, człowieka, który może wcielić się w swoje alter-ego (Avatara) o postawnej posturze mieszkańca Pandory. Wkrótce stajemy przed wyborem – być wiernym swojej organizacji czy przejść na obcą stronę i pomóc w obronie czystego powietrza, zatruwanego przez ludzi.

Na tym kończy się głębia historii. Dialogi pojawiają się głównie podczas „brania” misji, bądź po ich zakończeniu. Są sztuczne, denne, nie wnoszą nic i powodują długą, powolną śmierć grającego. Gdy kierujemy naszym avatarem, na każdym kroku jesteśmy nękani tekstami, iż nigdy nie będziemy tacy jak Na’vi, że nam się nie ufa, ale tylko w naszych rękach spoczywa los planety. Jako człowiek irytują nas puste komentarze przełożonych, a a zadania jakie nam są powierzane są ciekawsze jedynie od tych, które dostają pracownicy służb oczyszczania miasta. Typowe przynieś, wynieś, pozamiataj: zabij grupkę przeciwników, zablokuj buldożer, znajdź i – o zgrozo! – daj kamienia, który uaktywni jakieś tam moce drzewa, zlikwiduj stado wilków i tak dalej. Avatar przez całą grę nie daje graczowi żadnej misji, która wybudziłaby go z letargu lub choć na moment zaciekawiła.

Dwie blisko siedmiogodzinne kampanie oferują dwa zgoła inne style rozgrywki. Jako avatar mamy do dyspozycji broń do walki wręcz – typu dzidy, maczugi. Jako człowiek zaś tylko broń palną. Dodatkowo nasz bohater posiada umiejętności specjalne: sprint na krótką chwilę, wezwanie nalotu, niewidzialność i temu podobne. Wszystko możemy automatycznie ulepszyć po zdobyciu wyższego poziomu doświadczenia. W tym pomaga wykonywanie zadań, jak i eliminacja przeciwników. Forma to mało rozbudowana bowiem wcale nie musimy specjalnie biegać po dżungli, by kosić kolejnych oponentów celem zdobycia punktów EXP. Tych najwięcej dostaniemy zwyczajnie zaliczając misje w kampanii. Można również bawić się w mini grę, gdzie przejmujemy na mapie świata nowe terytoria, ale funkcja ta nie bardzo zachęca do zabawy. Podobnie jak tryb online, gdzie spotkać można jedynie „ustawkowiczów”.

Jak to w grach z perspektywy trzeciej osoby bywa, do szczęścia potrzebna jest dobrze ustawiona kamera. Ta mocno szwankuje w przypadku pojedynków avatara na bliską odległość. Nie pomaga też naszemu człowiekowi, gdy przeciwnicy z dzidami podejdą do niego. Tu także wychodzi kolejny mankament. System walki jest po prostu przeciętny, a wszelkie odskoki wykonywane na ślepo, bądź ucieczki w tył kończą się często zablokowaniem w otoczeniu lub upadkiem z wysokości. Dotyczy to również pojazdów. Miło, że takowe się pojawiły, lecz na każdym kroku gdzieś się blokujemy, w coś uderzamy. Często w takich przypadkach kamera dostaje wariacji, więc wysiadamy by kontynuować podróż pieszo.

Najbardziej smuci fakt, że ta gra mogła być naprawdę dobra. Same założenia biegania po dżungli, używania pojazdów, nabijania poziomów, nie były złe. Zabrakło ogólnego doszlifowania w rozgrywce oraz lepszej fabuły lub przynajmniej ciekawszych zadań. Postawiono za to na wizualny aspekt i trzeba przyznać, że gra wygląda naprawdę solidnie. Oczywiście nie wiem jak prezentuje się w 3D, ale poziom graficzny jest przyzwoity. Dobre tekstury, efekty świetlne czy woda spodobają się każdemu. Cieszy oko dżungla tętniąca życiem: wszędzie mnóstwo aktywnej roślinności, pół-otwarte tereny oraz ciekawe krajobrazy. Jednak nie jest to na pewno poziom choćby Far Cry 2. Zawodzi wygląd postaci, podobnie jak ich animacja. Do tego zdarzają się częste spadki liczby wyświetlanych klatek. Średnio wypada audio. Mimo dobrej, symfonicznej muzyki, nic tu nie wpada w ucho, a udźwiękowienie czy dialogi nie robią żadnego wrażenia.


O ile liczne efekty specjalne w filmach zwykle wystarczą, by zadowolić widza, tak wiadomo, że w grach stawiamy przede wszystkim na "grywalność" - a ta jest tutaj znikoma. Graficznie gra James Cameron’s Avatar zachęca niczym blondynka w mini. Szybko jednak okazuje się, iż w środku jest tak samo pusta.




Komentarze
Dodane przez robson666 w dniu - 2009-12-24 16:03:17
Ostatnie dwa zdania są świetne ;]

Dodane przez hub3k pl w dniu - 2009-12-29 23:40:40
film jest naprawde dobry i szkoda że o grze nie można powiedzieć tego samego. 


Dodane przez Akira1980 w dniu - 2009-12-30 12:33:55
Kiszka
Szkoda że wyszedł z tego średniaczek, bo faktycznie z zapowiedzi to mógłby być z tego hit.

Dodane przez ShotgunMesssiah w dniu - 2010-01-06 11:44:49
Ciężko było oczekiwać od gry czegoś więcej niż oferował film... przecież poza genialnymi efektami w tym 3d film nie oferował nic... fabularnie jest to Pocahontas w kosmosie, więc co miała wnieść gra?

Dodane przez kiemaK w dniu - 2010-01-14 16:48:03
Kosmiczny Pocahontas
Pocahontas nie oglądałem ale jeżeli to "Pocahontas w kosmosie" to chce więcej takich "nic nie oferujących filmów" ;)

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.