Los Angeles lat czterdziestych. Chłodny, deszczowy wieczór. Kończysz właśnie trzeciego drinka w barze przy czwartej przecznicy. Powietrze, gęste od papierosowego dymu, przecinają jedynie dźwięki saksofonu dobiegające ze sceny. Dno szklanki zbliża się nieubłaganie, a Ty nadal bijesz się z myślami. Nagle do twoich uszu dobiega głos. Głos, który z każdym kolejnym słowem koi twoje rany i ujmuje trosk. To ona, w niebieskiej sukni, stoi znów na scenie i karmi zbłąkanych chłopców nowymi historiami. To ona w tym zakłamanym świecie zdaje się być jedyną prawdziwą wartością. 
Witajcie w L.A. Noire, debiutanckim tytule studia Team Bondi, który został przygotowany pod okiem mistrzów z Rockstar Games. Gra przenosi nas do Miasta Aniołów z późnych lat czterdziestych. Druga wojna światowa właśnie się skończyła, Los Angeles przeżywa wielki rozkwit, a Hollywood, dzięki kręconym tam filmom, zaczyna kształtować myśli i pragnienia całego globu. Do miasta wrócili również weterani wojenni. Jednym z nich jest Cole Phelps – nasz główny bohater. Cole zaraz po wojnie zdecydował się wstąpić do policji. Status bohatera wojennego, determinacja oraz pełne poświęcenie dla bezpieczeństwa miasta szybko otworzyły przed nim furtki do wielkiej kariery.
Nadszarpnięty skandalami i rosnącą falą przestępczości wizerunek miejscowego wydziału policji potrzebował właśnie kogoś takiego jak Phelps. Zanim się obejrzymy nasz bohater ze zwykłego gliniarza patrolującego ulice L.A. zmieni się w detektywa z wydziału zabójstw lub podpaleń. W grze przyjdzie nam rozwiązać 21 spraw podzielonych na między różne departamenty. Każdy z nich to nie tylko inne podejście do sprawy i inny sposób prowadzenia śledztwa, ale także nowy samochód oraz partner. Sama fabuła została poprowadzona zgodnie z kanonami kinowego gatunku noire. Dużo tu inspiracji zaczerpniętych z takich filmów, jak LA Confidential czy Dwunastu Gniewnych Ludzi. Tutaj nie można ufać nikomu, gdyż każdy ma coś do ukrycia. Fabuła potrafi utrzymać gracza w napięciu, a chęć rozwiązywania kolejnych śledztw sprawia, że trudno nam odejść od ekranu. Jedynym, lekkim niedociągnięciem są słabo nakreślone motywacje, które kierują niektórymi postaciami, w tym głównym bohaterem.
W kwestii rozgrywki niech nie zwiedzie Was logo Rockstar Games znajdujące się na okładce. To nie Grand Theft Auto w latach czterdziestych, choć znajdziemy tu parę elementów wspólnych. Jeśli jednak miałbym osadzić L.A Noire w jakimś gatunku, to najbliżej byłoby do przygodówek typu „point and click”. Dlaczego? Ano dlatego, że zdecydowaną większość czasu gry spędzamy na prowadzeniu śledztwa, szukaniu wskazówek i rozmowie z podejrzanymi aniżeli typowych sekwencjach akcji. Co ciekawe, rzeczona akcja, czyli jedyny punkt wspólny z serią GTA, jest tutaj zepchnięty na bok do tego stopnia, że jeśli tylko chcemy, to możemy dany fragment pominąć.
Sednem gry jest rozwiązywanie spraw, a te przebiegają według ściśle określonego schematu. Pierwszym krokiem jest zbadanie miejsca zdarzenia w celu odnalezienia dowodów, które pozwolą jakoś ukierunkować nasze śledztwo. W szukaniu o dziwo pomoże nam muzyka. Nastrojowy podkład będzie towarzyszył nam podczas oględzin dopóki, dopóty nie znajdziemy wszystkich wskazówek, zaś w momencie, gdy Cole zauważy coś wartego zbadania powiadomi nas o tym charakterystyczny dźwięk i wibrujący pad. Da się to jednak wyłączyć w opcjach. Czasami znalezione rzeczy będą nieprzydatne, innym razem jednoznacznie wytyczą kierunek śledztwa. Podniesiony przedmiot możemy bardzo dokładnie zbadać i obejrzeć z każdej strony. Może okazać się, że odkryjemy jakieś ukryte wskazówki. Wszelkie dane jakie zgromadzimy podczas śledztwa zawarte są w podręcznym notesie, do którego możemy w dowolnym momencie sięgnąć. Niekompletne dane możemy uzupełnić korzystając z telefonu do policyjnych baz danych. Dzięki temu szybko namierzymy właścicieli samochodów po numerach rejestracyjnych lub poznamy adres baru, w którym podejrzany lubi spędzać czas.

Drugim, niezwykle istotnym elementem śledztwa jest prowadzenie przesłuchań. Zdobycie dowodów pozwala nam wysnuć hipotezy, na podstawie których możemy wypytać świadka o interesujące nas sprawy. Tutaj do gry wchodzi innowacyjny system Motion Scan pozwalający producentom na realistyczne odtworzenie mimiki twarzy w wirtualnym świecie. Dzięki temu aktorzy biorący udział w tworzeniu gry nie tylko udzielają swojej postaci głosu, ale także twarzy i emocji. Jak powszechnie wiadomo, to właśnie komunikacja niewerbalna stanowi o sile kontaktu z drugim człowiekiem, dlatego też widząc żywo reagujące postaci z L.A. Noire jesteśmy w stanie dostrzegać elementy nigdy wcześniej nie widziane w grze wideo.
Podczas przesłuchań, obok treści wypowiedzi, niezwykle istotne będzie właśnie zwracanie uwagę na mimikę rozmówcy. Każdą jego wypowiedź możemy przyjąć jako prawdę, wziąć pod wątpliwość, jeśli sądzimy, że podejrzany coś ukrywa; lub oskarżyć o kłamstwo, lecz należy mieć wtedy dowody, którymi nasz zarzut poprzemy. Aktorzy kapitalnie wykonali swoją robotę i dali nam do analizy takie zachowania jak: unikanie kontaktu wzrokowego, przygryzanie warg czy ogólne poddenerwowanie. Przydaje się też psychologiczne spojrzenie na sprawę np. dziewczynka, która właśnie dowiedziała się o śmierci matki raczej nie będzie uciekała się do kłamstwa.
Nie wszystkie rozmowy muszą okazać się sukcesem. Czasami rozmówcom uda się nas zwieść lub też nie będziemy posiadać dowodu, który mógłby zaprzeczyć ich słowom. W żadnym wypadku nie oznacza to jednak końca gry i powtarzania fragmentu misji. Akcja toczy się dalej, lecz rozstrzygnięcie całej sprawy może być utrudnione. Jako ułatwienie twórcy pozwolili naszej postaci się rozwijać, a wraz z tym otrzymywać tzw. punkty intuicji. Te możemy spożytkować na trzy sposoby. Pierwszy pozwoli nam łatwo odnaleźć wszystkie dowody znajdujące się na miejscu zdarzenia. Drugi i trzeci pomoże nam podczas przesłuchań. Jeśli zechcemy system może odrzucić jedną, błędną ocenę wypowiedzi rozmówcy lub (trzeci sposób) procentowo wskaże „odpowiedzi” najczęściej wybierane przez innych graczy.
Wraz z nowymi dowodami i zeznaniami, zwiększającą się lub zawężającą grupą podejrzanych nasze śledztwo będzie zmierzać do końca. Często dowody nie będą wskazywać jednoznacznie na jednego podejrzanego, więc my pod silną presją ze strony przełożonych będziemy musieli dokonać wyboru: kogo wsadzić za kratki, a kogo puścić wolno. Dobrze, że w kwestii śledztw twórcy nie bali się poruszyć tak kontrowersyjnych spraw, jak np.: pedofilia szerząca się wśród osób zajmujących się kręceniem filmów czy wyłudzanie odszkodowań.

Chociaż L.A Noire jest grą bardziej nastawioną na logiczne myślenie, aniżeli akcję, sytuacje czysto strzelankowe także mają miejsce w tej produkcji. To właśnie w tych momentach grze najbliżej do GTA. Wtedy też doświadczymy mankamentów będących następstwem tego, że stanowią one jedynie dodatek. System chowania się za osłonami jest niezwykle niewygodny, i gdy tylko mogłem, starałem unikać klejenia się do ścian. Wszystko przez to, że Cole często źle wybiera osłony, gdy zaś chcemy to skorygować wstaje, tym samym wystawiając się na ostrzał. Próżno również mówić tu o broniach. Najlepszym przyjacielem naszego detektywa jest pistolet typu Colt. Użyć broni lub podnieść inną możemy tylko w wynikających z rozwoju akcji momentach. Nie ma więc biegania po całym mieście z wyciągniętą klamką i strzelania do wszystkiego co się rusza. Dla żądnych dodatkowych emocji związanych z faszerowaniem ludzi ołowiem twórcy przygotowali 40 misji pobocznych, o których informacje dostajemy przez radio. Jeśli zgodzimy się odpowiedzieć na wezwanie, często będziemy uczestniczyć w pościgach i sięgać po broń.
W kwestii osiągnięć dzieło Team Bondi, jak nie trudno się domyślić, stanowi raczej wyzwanie pod względem czasowym. Podczas dążenia do głównej nagrody za ukończenie gry w 100 % wykonamy po drodze znaczną większość wszystkich wyzwań w grze, m.in: bezbłędne zakończenie wszystkich spraw, zebranie gazet oraz taśm filmowych rozsianych po mieście, czy przejechanie się każdym samochodem. Do wszystkiego da się wrócić po zakończeniu gry.
Na grafikę w L.A. Noire ciężko nie spojrzeć przez pryzmat nowatorskiego Motion Scan. Ta technologia to zdecydowanie przyszłość w dziedzinie gier, ale także metoda zacierająca granice między filmem a grą. W końcu aktorzy muszą odegrać swoją rolę, tak jak na planie zdjęciowym. Dzięki temu przyznawanie Oscarów za udział w grze wideo wcale nie wydaje się być takim abstrakcyjnym pomysłem. Motion Scan ma póki co również swe złe strony. Twarze nie zawsze wyglądają perfekcyjnie, czasami są lekko zamazane, ale jak na pierwsze podejście raczej nie ma się do czego przyczepić. Widać Rockstar lubi ostatnio promować nowatorskie rozwiązania. Ostatnim przykładem jest Euphoria symulująca układ nerwowy postaci, którą Rockstar świetnie okiełznał w swoich produkcjach, a której jednak nie doświadczymy w L.A. Noire.
Na uwagę zasługuje również olbrzymie, żyjące miasto. Los Angeles obserwujemy w trakcie wielkiego rozwoju - firmy zajmują się budową osiedli, w mieście powstają scenografie do hollywoodzkich produkcji, a w bocznych alejkach ludzie załatwiają szemrane interesy. Obraz miasta może się podobać, lecz duża w tym zasługa fabuły przedstawiającej je nam z ciemnej strony, o której duża część obywateli stara się zapominać. Graficznie jest nieco słabiej. Jadąc samochodem często natrafimy na miejsca niedopracowane i zalepione naprawdę biednymi teksturami. Poza tym wirtualne Los Angeles jest bardzo nieinteraktywne, jeśli porównać je do takiego Liberty City. Problemem są również częste spadki klatek animacji. To nieco psuje wizerunek całości. Ciekawostką jest możliwość gry jedynie w czerni i bieli. Dodaje to wyrazu już i tak kapitalnemu klimatowi gry. W kwestii dźwiękowej produkcja zasługuje na same pochwały. Poczynając od gry aktorskiej, przez muzykę lat czterdziestych, na autentycznych audycjach radiowych, których posłuchamy w samochodzie kończąc.

L.A. Noire to tytuł, który naprawdę ciężko ocenić, gdyż współcześni gracze, spodziewający się po dużych produkcjach fajerwerków w każdym aspekcie, mogą poczuć się rozczarowani. Team Bondi zrobiło coś innego. Sięgając do nieco zapomnianego gatunku przygodówek wrócili z czymś zupełnie nowym. Każdy, kto kiedykolwiek zamarzył być detektywem, musi spróbować tej gry. Ciekawe sprawy, szukanie dowodów, przesłuchania, oskarżenia, żyjące miasto, wciągająca fabuła i kapitalny noirowy klimat. L.A. Noire to świetny debiut Team Bondi i w pełni udana inwestycja Rockstar Games.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.