Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Left 4 Dead 2
Autor: Łukasz Zdeb   
12.12.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Trzymając w ręku pudełko z Left 4 Dead 2 zastanawiałem się czyja to "wiktoria" na okładce. Mazowieckiego? Odpada, bo wszak to bez sensu. Bojkotującego kontynuację gry sprzed roku fana? Też nie bardzo. Droga dedukcji nie była długa i padło na Gabe’a Newella z Valve, bowiem sprzedać dwa razy ten sam produkt w liczbie kilku milionów egzemplarzy, to nie lada sztuka i niewątpliwie zwycięstwo producenta.


Gra powraca w praktycznie niezmienionej formie, po zaledwie dwunastu miesiącach. Po raz drugi nie zdecydowano się na wdrożenie jakichkolwiek wątków fabularnych, bądź złożonych dialogów. Znów rzucono czterech bohaterów („Ocalałych”) między ocean zombie - znanych tu jako „Zarażeni” - i kazano uciekać z miasta. Tym razem jednak kampania stanowi całość, choć jest podzielona jakby na pięć filmów. W momencie gdy jeden się kończy, drugi się zaczyna. Założenia pozostały zastygłe: udajemy się od schronu do schronu, mordując przy tym setki przeciwników. Ot tak, bez większego celu ani zagłębiania się w temat, co tu się tak naprawdę stało i dlaczego klaunowi z pobliskiego cyrku trzeba urąbać łeb siekierą.

Brak głębi w grze nie stanowi problemu. Wręcz przeciwnie. W swojej prostocie jest bardzo pozytywny. Tytuł powstał głównie, a w zasadzie przede wszystkim, z myślą o grze kooperacyjnej, przy której grupa czterech znajomych (bądź nieznajomych) cieszy się ze wspólnej, sielankowej „Martwicy mózgu” na żywo - we własnym pokoju, bez zbędnych formalności związanych z wysłuchiwaniem jakichkolwiek dialogów. Ten urok pozostał w drugiej części nienaruszony. Problem tylko, że dosłownie. Rozgrywka jest nadal dynamiczna i świetna, ale poza wdrożeniem do niej kilku broni, dodatków w postaci przykładowo nabojów zapalających, kilku nowych przeciwników oraz broni do walki wręcz - niczym nowym nie zachwyca. Fakt, otrzymaliśmy przewodnik turystyczny po przykładnych lokacjach z horroru, stąd mamy centrum handlowe, moczary, bądź lunapark, lecz cała reszta to zwykła kosmetyka.

Do tytułu bez wykupionej złotej subskrypcji zwyczajnie nie ma co podchodzić, gdyż można strzelić przysłowiowego „karpia”. Kampanie jesteśmy w stanie skończyć w zaledwie pięć godzin i obudzić się z ręką w nocniku po wydaniu dwustu złotych. Na dodatek sztuczna inteligencja kompanów nie umila nam czasu wcale a wcale. Za to w sieci można zatracić się na długie godziny, powtarzając z przyjemnością te same epizody. Dla bardziej wymagających graczy przygotowano specjalne Osiągnięcia, jak choćby  za ukończenie gry na najtrudniejszym poziomie, bądź w trybie „Realizm”, w którym znikają pomocne komunikaty. Pojawił się też tryb "Poszukiwacz", polegający na przenoszeniu kanistrów z benzyną w dane miejsce, w celu – na przykład – zatankowania auta. Ponownie wcielimy się zarówno w Ocalałych, jak i Zarażonych, by wspólnie odnieść sukces, bądź przeszkodzić w nim. W ten sam sposób możemy rozgrywać także kampanię.

Ostatnią z nielicznych nowości jest jasna pora dnia, którą uważam za plus. Efekt leniwie świecącego słońca wygląda wyśmienicie, podobnie jak świetnie zrobiona woda, na której tafli odbijają się refleksy. Jednak to tylko dwa korsarze w zużytym silniku gry, zamiast sylwestrowego zestawu petard za całą miesięczną wypłatę. Druga część, podobnie jak pierwsza, nie zachwyca graficznie, prezentując przeciętny poziom, za to przy całym natłoku setek przeciwników utrzymuje płynną animację. Nie najgorzej, ani nie najlepiej wypada dźwięk. Efekty są zgrane poprawnie, choć nie ma ich wiele. Sami aktorzy zaś nie mogą rozwinąć skrzydeł, bo kwestii nie pada tu za dużo. Generalnie za mało tu muzyki, a jeśli już się pojawia, to nie zawsze „wejdzie” dobrze w akcję.


Najstarszy sklep "Społem" nie pamięta takich tłumów, jakie momentami przewijają się przez ekran, a sam Dexter nie widział tyle krwi w życiu, ile przeleje się przez godzinną sesję w Left 4 Dead 2. Multum akcji, totalna rzeźnia i jeden z najlepszych trybów kooperacji na rynku – to murowane „dziewięć”  (i wzwyż) dla osób nieznających produkcji. Dla pozostałych - odgrzewany kotlet, ale wciąż smaczny.



Komentarze

Dodane przez iDrake 360 w dniu - 2009-12-15 09:44:27
Dla mnie 10/10. Ale fakt faktem w pierwszą część nie grałem. Z bronią palną gra się dobrze, z bronią białą gra się genialnie. Dajcie mi siekierę/piłę/miecz i tłum zombie...

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.