Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Ninja Blade
Autor: Jakub Kozioł   
03.04.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Po usłyszeniu słowa „slasher” w głowie każdego gracza od razu pojawiają się tacy wojownicy, jak główny bohater serii Devil May Cry - jasnowłosy Dante, bóg wojny Kratos z God of War, czy Ryu Hayabusa z Ninja Gaiden. Po pierwszych zapowiedziach Ninja Blade wiele osób szykowało się do porównywania tytułu From Software z tym doborowym gronem, ale czy słusznie?

W 2010 roku w pewnej wiosce natrafiono na nieznane wcześniej stworzenia. Zaatakowały one kilka osób, które od razu przetransportowano do ośrodka badawczego. Szybko zaczęły mutować i zamieniać się w dziwne maszkary, starające się zgładzić każdego, kto stanie im na drodze. Zarażonych było coraz więcej, a z braku lepszych pomysłów sięgnięto po najcięższy arsenał i któregoś dnia pojawił się duży grzyb atomowy. Wszyscy myśleli, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, lecz pięć lat później pasożyty zjawiają się w Tokio i w zastraszającym tempie się rozmnażają. Dlatego na miejsce zostaje wysłany specjalny oddział współczesnych wojowników ninja, których wyszkolono do walki z tym strasznym wrogiem ludzkości. Wśród nich jest nasz bohater – Ken Ogawa.


Dlaczego nie powinno się porównywać Ninja Blade do chociażby Devil May Cry? Otóż ekipa From Software chciała się czymś wyróżnić spośród reszty i postawiła na widowiskowe interaktywne przerywniki (Quick Time Events). W efekcie można powiedzieć, że własnoręcznego siekania przeciwników na drobne kawałki wcale tak dużo nie ma. Twórcy wybrali filmową konwencję, dlatego oglądamy wiele efektownych scen, które pokazane są z różnych ujęć, co poniekąd aż prosiło się o wstawienie QTE. Nie jestem jakimś gorącym zwolennikiem tego rozwiązania, ale uważam, że w Ninja Blade wyszło to wyjątkowo dobrze. Jednak z góry uprzedzam, że momentów, w których musimy wcisnąć pokazany na ekranie przycisk jest mnóstwo. Jeśli ktoś nie trawi QTE, to na wstępie może sobie ten tytuł odpuścić. Natomiast cała reszta powinna przygotować się na nieustanną akcję. Przy okazji przyda się zapas wolnego czasu. Jednym z poważniejszych mankamentów Ninja Blade jest fakt, iż misji nie da się przerwać w połowie. Jeśli odpuścimy sobie aktualne zadanie, następnym razem zaczynamy od samego początku. Misje trwają w okolicach godziny i gdy ktoś namęczy się przez 30 minut, to zapewniam, że rozpoczynanie od nowa nie jest fajne.

Oczywiście nie zabrakło walki w czystej postaci, obowiązkowo z większymi od nas kilkukrotnie bossami. Znalazło się również miejsce na takie rzeczy, jak bieganie po ścianach. Ken szybko zdobywa cztery bronie, których będziemy używać przez całą grę i między którymi możemy łatwo przełączać się w locie. Dwa krótkie miecze są bardzo szybkie, a nasz bohater korzystając z nich wygląda jakby tańczył. Nadają się jednak tylko do starć ze słabszymi maszkarami. Kolejny oręż jest o wiele potężniejszy, rozwala wszystko (łącznie z pękniętymi ścianami), lecz kosztem wolniejszego zamachu. Gdzieś pośrodku jest podstawowa katana, którą sprawnie poradzimy sobie z większością oponentów. Dodatkowo Ken nosi na plecach duży shuriken, z możliwością usprawnienia go o trzy moce: wiatru, ognia i elektryczności. Pierwsza pozwala ugasić płomienie, druga niszczy zainfekowane pnącza lub po prostu podpala pasożyty, a ostatnia przydaje się kiedy widzimy przeciwnika stojącego po kolana w kałuży. Chyba nie muszę tłumaczyć, co da wrzucenie naładowanego prądem shurikena w wodę. System opiera się zasadniczo na dwóch przyciskach, ale mimo to pozwala wyprowadzić ciekawe kombinacje. Do tego nasz arsenał da się ulepszać - kolejne poziomy kupujemy za zebrane podczas gry kulki (wypadają z ciał powalonych wrogów).

Cała rozgrywka przepełniona jest akcją i nie ma tu miejsca na jakieś zagadki logiczne. Jesteś w budynku, trafiasz na grupę zarażonych, z którą dość szybko się rozprawiasz. Nagle za tobą, przez okno, wpada do pomieszczenia ogromna macka i momentalnie uruchamia się QTE. Unikasz ataku, potem zaś odcinasz niepotrzebną nikomu kończynę. Szybko wyskakujesz przez okno, co wiąże się z kolejną widowiskową sceną, pełną przycisków do wciskania. A na końcu Ken biegnie pionowo po wieżowcu w dół. Tak ogólnie wygląda Ninja Blade. Jest bardzo szybko, wiele się dzieje i nawet trochę spokojniejsze momenty, jak strzelanie z działka helikoptera czy pojazdu opancerzonego, nie dają chwili wytchnienia. Na nudę nie można narzekać.


Oprawa graficzna wypada nieźle. Świetnie przedstawione Tokio, wszystko utrzymane w jednej kolorystyce, w połączeniu z ostrymi teksturami (chociaż nie wszędzie) i bardzo ładnie wykonanymi bohaterami daje naprawdę dobry efekt końcowy. Nie jest to najpiękniejsza produkcja na Xboksa 360, ale może się podobać. Trochę gorzej wypada warstwa audio, która niczym specjalnym się nie wybija. Melodie przygrywające w tle nie powalają. Do zebrania czeka 50 Osiągnięć. Nie są specjalnie trudne i sporo wpadnie podczas zwykłego grania. O "calaka" jednak wcale łatwo nie będzie.

Ninja Blade to udana produkcja, którą powinien zainteresować się każdy miłośnik efektownej akcji w klimatach ninja. Dostajemy szybkie tempo, spójną historię i około dziewięć godzin fajnej zabawy. Miłym akcentem jest też polska wersja językowa. Niektórym mogą nie przypaść do gustu interaktywne przerywniki, a w szczególności ich liczba. Wersja demonstracyjna, dostępna na Rynku Xbox Live, jest dobrą zajawką całości. Ja osobiście bawiłem się świetnie i grę mogę z czystym sumieniem polecić.





Komentarze

Dodane przez LordArthur w dniu - 2009-04-09 18:42:40
Recenzja na niecałe 5,5 tys. znaków? Licho panie, licho. Patrzę na starsze recenzje i się bardziej staraliście (a przynajmniej Ty). Skoro ludzie i tak Was czytają to znaczy, że można sobie odpuścić? Nie sądzę. Ogólnie treść merytoryczna dobra, tyle, że długość tekstu razi po oczach.

Dodane przez wrog w dniu - 2009-04-09 18:56:05
Od kiedy długość świadczy o jakości? Opisów zawartości gry nie piszemy, to jest recenzja.

Dodane przez alus w dniu - 2009-04-14 21:12:32
:/ istna kopia ninja gaiden...

Dodane przez anzicurt w dniu - 2009-04-25 15:42:03
biedna kopia Ninja Gaiden

Dodane przez chovan w dniu - 2009-04-26 20:03:05
mnie tam demko sie podobalo, a recka tylko dolala oliwy do ognia. chyba sie skusze jak tylko second handy sie pojawia:)

Dodane przez maniekmaniu w dniu - 2009-04-30 16:15:01
Wciągająca pozycja. Walki ze zwykłymi przeciwnikami są mało ciekawe ale walki z bossami to są mega wypaśne. Do Ninja Gaiden trochę zabrakło ale takich gier nigdy za wiele :grin  
Moja ocena całe 8

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.