Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Najlepsze odsłony Call of Duty tworzy:

Społeczność





Prince of Persia
Autor: Jakub Kozioł   
11.01.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN


W poprzedniej generacji studio Ubisoft Montreal zorganizowało Prince of Persia świetny powrót za sprawą trylogii, w której fabuła, ogólnie rzecz traktując, opowiadała o piaskach czasu. Mieliśmy dużo biegania po ścianach, wspinania się, trochę walki, kilka zagadek logicznych i oczywiście zabawę czasem, co sprawiało, że tytuł ten zyskał ogromną rzeszę zwolenników. W 2005 roku wyszła ostania, trzecia część o podtytule „Dwa Trony”, zamykająca wszystkie wątki i kończąca całą opowieść. Ale chyba nikt nie myślał, że to będzie definitywny koniec udanej serii.

Ekipa z Montrealu pożegnała się z poprzednią generacją już jakiś czas temu. Wypuszczając Rainbow Six: Vegas, Assassin’s Creed, czy Far Cry 2 udowodnili, że Xbox 360 nie jest im straszny. Deweloper podjął więc śmiałą próbę i nie poszedł na łatwiznę wydając kalkę poprzednich części w nowej oprawie. Podano nam kompletnie świeżą historię, z innymi bohaterami i całkiem innym światem, który z wcześniejszym łączy chyba tylko nazwa w tytule gry. Co więcej, nasz śmiałek tym razem wcale nie jest księciem. Poznajmy go, gdy wędruje przez burzę piaskową w poszukiwaniu swojej oślicy Farah. W pewnym momencie wpada na niego Elika - urocza pani okazuje się księżniczką z potężnymi mocami, których pochodzenia nie jest w stanie wyjaśnić, przynajmniej na początku. I tak zaczyna się przygoda dwójki mocno różnych od siebie charakterów. Wplątujemy się przypadkowo w nieciekawe wydarzenia - jesteśmy świadkiem uwolnienia zła w postaci boga Arymana. Potrzebuje on trochę czasu, by w pełni wyrwać się z trzymającego go Drzewa Życia, co pozwala na pokrzyżowanie jego planów. Fabuła nawiązuje do religii zaratusztrianizmu, gdzie występuje właśnie władca ciemności (Aryman) i światła (Ormuzd).


Twórcom udało się stworzyć niesamowity klimat, który bez przerwy zachęca do dalszej gry. Przede wszystkim mistrzowsko przedstawiono relacje między Księciem i Eliką. Ten pierwszy to drobny złodziejaszek, kobieciarz, cwaniaczek, poszukiwacz przygód, który żyje chwilą i nie obchodzą go czyjeś wojny oraz wierzenia ludzi – twierdzi, że sam świadczy o sobie i swoich czynach. Natomiast druga postać to przykład idealnego władcy - sprawiedliwego, dobrego, bardzo wierzącego, dbającego o swój lud i dlatego jest w stanie poświęcić dla niego wszystko, łącznie ze swoim życiem. Taki duet tworzy mieszankę wybuchową. Przez ponad minutę potrafiłem zmuszać Elikę do zabawy w „powiedz, co widzę”, a ich niektóre teksty po prostu mnie rozbawiały.

Przechodząc do samej rozgrywki, już na początku warto zaznaczyć, że żadnych piasków czasu tu nie znajdziemy, ale też nie możemy zginąć. Jeśli źle skoczymy i widzimy Księcia lecącego w przepaść, nagle pojawia się ręka Eliki, która chwyta dłoń naszego śmiałka. Wiele osób stwierdziło, że to strasznie upraszcza zabawę. Według mnie zamiast głupiego wczytywania ostatniego punktu zapisu dostajemy krótką scenkę. Ktoś, kto potrzebuje większego wyzwania ma do zaliczenia Osiągnięcie, wymagające by nasza towarzyszka pomogła nam maksymalnie 100 razy podczas całej gry. Kolejną zmianą, względem odsłon z zakończonej trylogii, jest fakt, iż w nowym Prince of Persia przeciwników jest o wiele mniej. Mamy otwarty świat podzielony na kolejne „poziomy”. W każdym z miejsc spotykamy jednego głównego oponenta, a w trakcie podróży pomiędzy światami przeszkadzają niezwykle rzadko zwykli żołnierze Arymana.

By dotrzeć do zanieczyszczonych ziem niezbędne jest aktywowanie specjalnych kolorowych tarcz, które pomagają nam w przemieszczaniu się po danej miejscówce, wysyłające nas w powietrze lub umożliwiając bieganie po ścianach. Chyba komuś zabrakło pomysłu na wykonanie tego elementu, bo przykładowo latanie wypada słabo. Dopiero po uleczeniu czterech obszarów krainy da się zaatakować główną siedzibę przeciwnika. Każdy z nich ma swoją historię, co tylko dodatkowo buduje fajną atmosferę, ponieważ w kwestii historii nie ma jakichś większych nieścisłości i wszystko wychodzi w dialogach z Eliką. Walki niestety opierają się na prostym schemacie obrony i ataku. Trzymamy blok, ewentualnie w odpowiednim momencie odpieramy cios i potem ruszamy do ofensywy. Książę oprócz broni białej posiada specjalną rękawicę, pozwalającą mu wyrzucać oponentów do góry, a na dodatek całkiem nieźle radzi sobie radzi w elementach akrobatycznych. Ponadto pomocą służy nam Elika ze swoimi magicznymi mocami. Możliwości ataku nie są jakieś skomplikowane i pojawia się trochę wciskania wyświetlających się przycisków, co w połączeniu z tym, że animacji ciosów za dużo nie ma, niekoniecznie musi się podobać. Przyznać jednak trzeba, że wszystko wygląda niesamowicie efektownie i tworzy świetny widok. Mnie to kupiło, ale jeśli ktoś liczył na coś trudnego, to niestety się zawiedzie.

Wszystko w nowym Prince of Persia zostało w jakimś stopniu uproszczone, łącznie z elementami akrobatycznymi. Doszły kolejne ruchy, ponieważ główny bohater może teraz chodzić po sufitach, z pomocą towarzyszki dalej skakać, czy zjeżdżać na swojej rękawicy, lecz rola gracza została ograniczona tu do minimum. Fakt, że postać po wciśnięciu jednego przycisku łamie prawa fizyki i wykonuje przeróżne widowiskowe kombinacje nie drażni. Irytuje natomiast przyciąganie do obiektów czy automatyczne kierowanie nas w konkretną stronę. Jeśli projektant założył, że w danym miejscu mamy wykonać jakąś czynność, to jesteśmy do tego niejako zmuszeni i jednocześnie ograniczeni. Potrafi to napsuć krwi zwłaszcza przy zbieraniu ziaren światła, niezbędnych do popchnięcia fabuły do przodu.


Graficznie produkcja prezentuje się cudownie. Na statycznych obrazkach gra wygląda świetnie, ale dopiero w ruchu pokazuje pazur. W połączeniu z animacją na wysokim poziomie i płynną rozgrywką sprawia, że czujemy się jak na seansie filmu animowanego. Poza tym w tle cały czas przygrywają nam melodie, które idealnie uzupełniają niesamowity klimat. Gdy znajdujemy się w ciemnym, ponurym i zanieczyszczonym terenie, to poznamy to po dźwiękach dobiegających do naszych uszu - tak samo kiedy wędrujemy po pięknym, oczyszczonym terenie. Nasza redakcyjna kopia gry zawierała jedynie angielską wersję językową, w której w rolę Księcia wcielił się Nolan North, aktor użyczający w Uncharted głosu Nathanowi Drake’owi. Jak widać role lekkoduchów bardzo mu odpowiadają, gdyż spisał się znakomicie. U nas można za to usłyszeć Macieja Zakościelnego.

Prince of Persia jest bardzo dobrą grą. Świetna grafika, niesamowity klimat i główni bohaterowie – to wszystko sprawia, że czujemy się jakbyśmy oglądali bajkę. Niestety twórcom nie udało się uniknąć kilku poważnych wad. Maksymalnie uproszczona walka i elementy akrobatyczne nie wszystkim mogą przypaść do gustu, ale otwarte zakończenie daje nadzieję, że w kolejnej części będzie już idealnie.




Komentarze

Dodane przez Vanq w dniu - 2009-02-10 23:26:47
najlepszy prince jak do tej pory wymiata no i ta grafika piekna

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.