Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Najlepsze odsłony Call of Duty tworzy:

Społeczność





Project Gotham Racing 4
Autor: Marcin Pawłowski   
10.10.2007.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Seria Project Gotham Racing od zawsze towarzyszyła konsoli Xbox. Czy to przy okazji premiery sprzętu, czy jakiejś nowej technologii (Xbox Live). Kudosy na trwałe zapisały się w świadomości fanów wyścigów zręcznościowych. Bizarre skarżyło się jednak często, że nie mogło dopieścić swoich gier w takim stopniu, w jakim by sobie tego życzyło. Trzecia część była tego najlepszym przykładem. Teraz wreszcie mieli możliwość zrobienia co tylko chcieli. Czy PGR4 ewoluowało w dobrą stronę?


 Największą nowością są oczywiście motocykle. Gdy pierwszy raz usłyszałem o pomyśle wrzucenia do gry jednośladów, byłem, chyba zresztą jak większość, zaskoczony. Takiego posunięcia nikt się raczej po developerach nie spodziewał. Miałem dość sceptyczne podejście do tej decyzji. Obawiałem się, że osoby zajmujące się do tej pory wyłącznie samochodami nie będą w stanie poradzić sobie z dobrym odwzorowaniem zachowania motorów na szosie. Poza tym nie mogłem sobie wyobrazić dobrego nabijania Kudosów takim pojazdem. Jak bardzo się myliłem uświadomiłem sobie już przy pierwszym kontakcie z grą. Jeśli ktoś miał kiedykolwiek do czynienia z Moto GP, to poczuje się w jak w domu. Motorki zachowują się podobnie, bardzo ważna jest płynność ruchów i odpowiedni balans ciałem. Oczywiście model jazdy w PGR dużo bardziej wybacza wszystkie błędy. Kontakt z poboczem czy barierką nie skończy się natychmiastowym sprawdzaniem jakości mieszanki użytej podczas kładzenia asfaltu. Jest to zrozumiałe, to nie symulator, tylko przede wszystkim zręcznościówka. Samo zdobywanie Kudosów jest niezwykle proste. Głównym ich źródłem jest, jak nietrudno się domyślić, jazda na kole i wykonywanie wtedy różnych akrobacji (wciskamy B, a rider zrobi losowy trick). Wystarczy lekko wychylić lewą gałkę analogową i już „stajemy dęba”. Da się w ten sposób nawet wchodzić w większość niezbyt ostrych łuków, osiągając kilkusetmetrowe kombosy. Jest jeszcze Endo, czyli efektowne hamowanie z podnoszeniem tylniej części motocykla oraz standardowe driftowanie.

Przyjemność z samej jazdy jest olbrzymia, przynajmniej dla mnie. Od zawsze lubiłem wspomnianą wyżej serię traktującą wyłącznie o jednośladach. Brakowało mi jednak jakiegoś świeżego powiewu i nieco innego podejścia do tematu. Teraz moje potrzeby zostały w końcu, i to w pełni, zaspokojone. Praktycznie całą grę przejechałem motorem, męcząc się czasami niemiłosiernie w walce z samochodami. Głównie dlatego, że na wielu trasach mamy bardzo długie proste, a na nich ciężko prowadzić wyrównaną walkę z kierowcami jakiejś lepszej bryki (za to przy krętych przejazdach nie mają już żadnych szans). Warto zaznaczyć, że twórcom udało się znaleźć złoty środek pomiędzy rywalizacją „samochody kontra motory”. Gdyby poszli po linii symulacji, to motocykliści nie mieliby szans, ponieważ każda stłuczka wiązałaby się z upadkiem. Dlatego rozwiązano to w sposób mniej realistyczny, ale dużo bardziej grywalny. Kiedy samochód przywali w nas, to nic się praktycznie nie stanie. Za to gdy my w coś przyrżniemy to nie ma zmiłuj. Są jednak pewne problemy, bo auto może nas wepchnąć łatwo na barierkę, a wtedy i różaniec powieszony na kierownicy nie pomoże. Z tego powodu online na motorach dużo się nie zdziała, ale o tym niżej.
„Cztery kółka” prowadzi się tak samo przyjemnie jak kiedyś. Nie ruszono zbytnio modelu jazdy, chociaż da się odczuć pewne zmiany. Wydaje mi się, że jest nieco łatwiej zapanować nad samochodem podczas poślizgów. Na liczbę zawartych pojazdów również nie można narzekać. Kawasaki Ninja, sporo od Ducati czy Suzuki Hayabusa, a z drugiej strony Ferrari, Mercedes czy BMW. Samochodów jest znacznie więcej, ale każdy znajdzie sobie jakiegoś fajnego jednoślada oraz furkę.

Drugim szumnie zapowiadanym, nowym elementem jest ten cały system pogody. Mamy już nie tylko możliwość pojeżdżenia sobie w deszczu. Teraz nie dość, że wariantów warunków atmosferycznych jest dużo więcej, to jeszcze potrafią się one dynamicznie zmieniać w trakcie trwania wyścigu. Powiedzmy ruszasz przy lekkich chmurkach, a kończysz przy ulewie. Takie coś jest jak najbardziej możliwe. Oczywiście warunki te mają wpływ na zachowanie się naszego pojazdu. Przy „szklance” na drodze lepiej wcześniej wcisnąć hamulec, a podczas obfitych opadów trzeba uważać na kałuże. Nie ma nic piękniejszego niż wycieczka po Makau we mgle albo ujrzenie Nurburgring zasypanego śniegiem. Co ciekawe słynny niemiecki tor jest zablokowany i można go dopiero wykupić w sklepie PGR. Pierwszy raz miałem okazję przejechać się po nim w jednym z turniejów specjalnych kariery, gdzie musiałem wyrobić się w dziewięć minut jadąc jakąś starą wyścigówką z lat 50. Możecie sobie wyobrazić to ślizganie się z boku na bok po lodzie. Swoją drogą trasa upiększona białym puchem wygląda świetnie. Za pierwszym razem ciężko się na niej odnaleźć, bo momentami nie idzie rozpoznać, który to właśnie zakręt. Nurburgring zna się dobrze z tej czy innej gry, ale tutaj to całkiem inne doznania. Poza tym są rzadko spotykane gdzie indziej tory F1. Jednak dla mnie największą niespodzianką jest cudne Makau, zakochałem się w tej trasie i mogę na niej jeździć w kółko.

Jak już jesteśmy przy miastach, to warto wspomnieć, że oprócz znanych metropolii jak Nowy Jork, Las Vegas, Londyn czy Tokio, mamy Quebek, Petersburg oraz Szanghaj. Do wyboru do koloru, od Ameryki Północnej po daleką Azję. Zróżnicowane robi wrażenie, tak jak wierne odwzorowanie krajobrazu. Same trasy są w większości przemyślane i zrobione z pomysłem. Przygotowano ich naprawdę wystarczającą liczbę, tak by ani na moment nie wkradła się rutyna. Te już znane nieco przemodelowano, między innymi dorzucając na zakrętach tarki czy robiąc wgłębienia w barierkach, ułatwiające wchodzenie w nie przy większych prędkościach. Wyścigi ogląda duża liczba widzów, trzymających flagi państwowe, którzy żywo reagują na wydarzenia rozgrywane na trasie. Co ciekawie gdy uderzymy w bandę koło nich, to zaczną odskakiwać i osłaniać się.

Sporo kosmetycznych zmian przeszły tryby rozgrywki. Znana z poprzednich odsłon kariera to teraz Arcade. Mamy podział na rozdziały, a w nich konkretne zadania. Od tych dobrze znanych, jak przejechanie okrążenia w odpowiednim czasie czy eliminator, po nieco zmienioną zabawę z pachołkami. Teraz nie mamy pomiędzy nimi przejeżdżać nabijając Kudosy, a strącać określoną liczbę w wyznaczonym czasie. Zanim jednak zostaniemy wrzuceni na trasę wybieramy kolor medalu, czyli stopień trudności danego zadania. W sumie mamy dziesięć rozdziałów po sześć zadań, a każde możemy wykonać albo samochodem albo motorem (oprócz dwóch chapterów otwartych wyłącznie dla jednego typu pojazdu). Powinno wystarczyć na długie godziny, chociaż obniżono nieco jeszcze poziom trudności platyn – rzeźnicy i maniacy PGR się przez to zawiodą. Sam tryb kariery wygląda teraz tak, jak by wskazywała na to jego nazwa. Startujemy jako podrzędny kierowca, z niską pozycją w rankingu i musimy budować naszą reputację w świecie motoryzacji, wygrywając kolejne mistrzostwa krajowe i finały kontynentalne w sezonie. Mistrzostwa liczą sobie po kilka różnych eventów. Ich dostępność zależy od naszej pozycji, a co za tym idzie rangi jaką mamy. Ważne jest w nich, oprócz zajęcia dobrego miejsca, przede wszystkim zdobycie większej liczby Kudosów niż przeciwnicy. W końcu PGR zawsze promował nie tyle szybką, co stylową jazdę. W systemie naliczania doszły teraz gwiazdki, przyznawane zależnie od wskazywanej na liczniku liczby punktów. Łatwo też robić rozbudowane kombosy i całe długie linie przeróżnych manewrów.

 Oprawa audio-wizualna stoi na bardzo dobrym, wysokim poziomie. W kwestii grafiki nie ma się naprawdę za bardzo do czego przyczepić. Autka, motory i całe otoczenie w miastach wyglądają świetnie. Do tego te wszystkie efekty towarzyszące konkretnym warunkom atmosferycznym. W mgle idzie się zgubić, śnieg daje ostro po oczach ograniczając widoczność, a mokry asfalt pięknie odbija krajobraz. Animacja motocyklisty została dobrze przygotowana i nie ma żadnych przykrych dla oczu efektów. Gra śmiga niezwykle płynnie, jedynie czasem, podczas deszczu i przy ośmiu zawodnikach zdarzyło mi się, że coś tam chrupnęło przy starcie (gdy stawka się rozciągnęła wracało do normy). Odgłosy wydawane z silników tych wszystkich motoryzacyjnych potworów to oczywiście najwyższa liga. Muzyka towarzysząca zmaganiom jest zróżnicowana, od klasyków po rockowe brzmienia. Tutaj to już oczywiście kwestia gustu.

Multiplayer dostał bardzo fajną nową opcję – rozgrywkę drużynową. Wchodzimy na Xbox Live, robimy lobby drużynowe i zapraszamy znajomych. Potem już wystarczy wyszukać wyścig i jeździmy razem przeciwko innym. Po zakończeniu wracamy znowu do naszego pokoju i tak do bólu. Mamy dzięki temu pewność, że wspólnie powalczymy na serwerach. Pojawiają się wtedy prawdziwe wyścigowe emocje i zabawa zespołowa. A to dogadamy się, by wspólnie któregoś przyblokować, a to będziemy się wymieniać na pozycjach, by kumpel dostał achievementa. Lagów nie ma wcale, więc jazda jest naprawdę przyjemna. Jedynym mankamentem podczas moich testów było strasznie długie wyczekiwanie, by znalazło jakiś meczyk. Może Amerykanie nie grają w nic poza Halo 3. Trzeba niestety poczekać aż do gry wkroczy wyścigowa Europa. W sieci dużych szans przeciwko autkom nie mają motocykliści. Kiedy kilku uprze się, by wyeliminować takiego z rozgrywki o czołowe lokaty, to nie ma szans na dobry wynik. Wepchnięcie motoru na bandę, tak by się on przewrócił, jest stanowczo zbyt proste.
Nie można też nie wspomnieć o systemie "PGR na Żądanie", gdzie wrzucamy, przeglądamy czy głosujemy na materiały wysyłane przez nas czy innych graczy na serwer. Wciskamy podczas jakiegoś naprawdę wyjątkowego momentu wyścigu start, wchodzimy do trybu zdjęć i bawimy się w rasowego paparazzi. Potem wrzucamy to do sieci i po zabawie. Tak samo z powtórkami przejazdów. Fotki da się przeglądać na stronie www.pgrnations.com i zapisywać sobie na dysku twardym komputera. Wszystkie załączone do tej recenzji screenshoty pochodzą właśnie z Photo Mode gry.

Bizarre przyłożyło się przy opracowaniu achievementów do tej odsłony swojej serii. Mamy kilka naprawdę wymyślnych puzzli, których rozwiązania nie chcę nikomu zdradzać. Trzeba trochę pogłówkować, by znaleźć na nie sposób. Pozostałe również ciekawie rozłożono, tak by większość była zadowolona. Wymiataczom raczej nic nie sprawi większego problemu. No chyba, że zatną się na którejś platynie, ale tutaj trzeba po prostu jeździć do bólu.

Gra nie jest pozbawiona wad. Kariera została lekko mówiąc mało dopracowana, żeby nie powiedzieć potraktowana nieco po macoszemu. W kółko robimy praktycznie to samo, a sezon jest stanowczo zbyt krótki. Nie wiem też kto wpadł na tak genialny pomysł, by ściśle powiązać status Xbox Live z grą. O co mi chodzi? Gdy nagle, podczas wyścigu, utracimy połączenie z usługą, to zostaniemy wyrzuceni do głównego menu. Pierwszy raz się z czymś takim spotykam. Nie ma nic bardziej denerwującego niż przymusowa „eksmisja” do ekranu tytułowego pod koniec trudnego przejazdu. Biedne jest także polskie tłumaczenie, oj biedne. Forza Motorsport 2 została ładnie spolszczona, niestety tutaj ktoś poszedł po najmniejszej linii oporu. Wmawiam sobie, że umysły tłumaczy skupione były wówczas na translacji kilkudziesięciu tysięcy linii dialogowych w Mass Effect, a to tylko wypadek przy pracy. Nie wiem tylko czy nie jestem zbyt wielkim optymistą.

Żadna mała niedoróbka nie może jednak przysłonić tego, że Project Gotham Racing 4 to najlepsze obecnie wyścigi dostępne na konsoli Xbox 360. Celowo nie dodałem, że wśród zręcznościówek. Może to przez te motory, może przez olbrzymie pokłady miodu jakie drzemią w tym tytule (albo samo Makau we mgle to spowodowało), ale zakochałem się bardziej niż w dziele Turn10. "Dwójka" była wspaniała i przez wielu uważana za najbardziej dopracowany produkt od Bizarre. Czwarta odsłona jest według mnie znacznie lepsza i daje dużo więcej frajdy. Przejadła Ci się Forza? Przehypowane Halo nie zrobiło większego wrażenia? ;-) Wiesz już co powinieneś kupić w najbliższym czasie.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.