Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Najlepsze odsłony Call of Duty tworzy:

Społeczność





Resident Evil 5
Autor: Łukasz Zdeb   
27.03.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria      Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Chyba można śmiało stwierdzić, iż znana wszystkim graczom seria Resident Evil „mięknie” z każdą kolejną częścią. Drugi człon określenia „survival-horror” wyblakł wraz z piątą odsłoną niczym paragon fiskalny. Nie ma to jednak znaczenia, gdy szukasz wspaniałej gry akcji.

Upadek farmaceutycznej korporacji Umbrella, sprawcy głośnych wydarzeń w Racoon City, tylko zapoczątkował falę dalszych eksperymentów genetycznych oraz poruszył do działania bioterroryzm na całym świecie. W celu zwalczania tego procederu powołano organizację o nazwie Bio-terrorism Security Assessment Alliance (w skrócie BSAA), której członkiem jest główny bohater gry, Chris Redfield. Krucjata przeciwko broni biologicznej zaprowadza go na afrykańskie tereny, gdzie ma zbadać sprawę rzekomych testów na ludności oraz powstrzymać handlarza arsenałem imieniem Ricardo Irving. Palące słońce Czarnego Lądu nie służy Chrisowi. Na miejscu zaczyna powątpiewać w sens toczenia tego boju, a ponętna partnerka (Sheva Alomar), którą przydzielono mu do zadania, przywołuje smutne wspomnienia o stracie towarzyszki broni, Jill Valentine. Odwrotu jednak nie ma, a piekło rozpętuje się na dobre.


Z tyłu pudełka odgraża się slogan mówiący o „strachu, którego nie zapomnisz”. Producenci chyba nie zdają sobie sprawy, że wyskakujący z Toi-Toia następca słynnych zombie, Majini, może wystraszyć co najwyżej starszą panią oglądającą na co dzień "Rodzinę zastępczą". Survival owszem, pozostał, do pierwszego ukończenia gry, po którym otrzymujemy broń z nieograniczoną amunicją. O horrorze mowy nie ma. Grę określiłbym bardziej jako „survival-thriller”, bo klimat dobrego dreszczowca da się odczuć na każdym kroku - i za to trzeba autorów docenić. Trudno bowiem nie poczuć dreszczyku przed katem z wielkim toporem, przeciwnikiem z piłą łańcuchową, gazującego silnikiem co krok, bądź kolejnymi mutacjami Majini. Jednak większość patentów jest już na tyle ogranych, że obytego z serią gracza ciężko czymś tu zaskoczyć.

Już na miesiące przed premierą pojawiły się obawy, jakoby piąta odsłona była kompletnym kserem czwartej, z dopakowaną grafiką. Po części jest to prawda (podobne sterowanie, ulokowanie kamery, animacje), ale rozgrywka "piątki" opiera się przede wszystkim na kooperacji z partnerem, co daje znacznie odrębne doznania. Owszem, poczucie grozy jest mniejsze, gdy po drugiej stronie kabla wspiera nas kolega prowadzący dialog na temat pogody za oknem, ale pomaganie sobie nawzajem jest ciekawsze od samotnego podskakiwania na fotelu. Gra momentami jest dość trudna, potrafi sprawić kłopot nawet na najmniejszym poziomie trudności, lecz kiedy odpowiednio się zgramy, daje dużo satysfakcji. W trybie solo pomocą służy nam wirtualny partner. Podleczy, przyniesie amunicję, bądź sam odkryje leżące tu i ówdzie złoto (zakupimy za to broń i ulepszenia). Czasem jednak na poziom sztucznej inteligencji ponarzekamy. Przeciwnicy również lubią dziwnie się zachowywać, krzątając się po planszy bez celu.

To może śmieszyć zwolenników pierwszych części Resident Evil, ale następcy zombie świetnie radzą sobie z prowadzeniem ciężarówki tudzież motocykla. Ma to w sobie taki plus, że urozmaica rozgrywkę. Nie chcę tu rzucać przykładami, by nie psuć komuś zabawy, ale w grze po prostu „dzieje się”. Wątek fabularny ukończymy w około osiem godzin. Tak bardzo słynne „statyczne” strzelanie nam nie przeszkadza, choć minimalna możliwość poruszania się wyszłaby produkcji Capcom na plus. Fani Left 4 Dead mogą się poczuć jakby przesiedli się z Ferrari na wózek inwalidzki. Resident Evil 5 ma jednak w sobie to „coś”, co powoduje, iż z minuty na minutę nabieramy jeszcze większej chęci do zabawy, a jednokrotne ukończenie fabuły powoduje chęć załączenia jej od nowa po raz kolejny. Gra wciąga w aspekcie zbieractwa, przede wszystkim broni, których jest mnóstwo. Samo ich ulepszanie sprawia frajdę, nie mniejszą niż strzelanie z nich.


Początkowo miałem obawy, że scenerie afrykańskiej strefy Kijuju zabiją mnie monotonią (poniekąd zabiły klaustrofobią). Pierwsze etapy wyglądają podobnie, zbytnio nie różniąc się kolorystyką. Dopiero później gra rzuca nas po bardzo ładnych, klimatycznych i zróżnicowanych lokacjach. Trzeba to zobaczyć samemu, bowiem grafika robi wielkie wrażenie i z pewnością jest to jeden z najlepiej wyglądających tytułów. Drażnią tylko problemy z synchronizacją obrazu. Gdzieniegdzie odnotujemy słabsze tekstury, za to animacja trzyma stały poziom. Świetnie wypadają wstawki filmowe (momentami interaktywne). Reżyseria jest wyśmienita, tak samo, jak ujęcia kamer. Mimo że czasem da się odczuć zbyt dużo "Matriksa", to większość hollywoodzkich filmów akcji może zazdrościć piątemu Residentowi. Podobnie muzyki. Bardzo dobrze dopasowane orkiestrowe brzmienia, do których ciężko mieć jakieś „ale”. Chwilami kuleje voice-acting, lecz to drobny szczegół.

Wtórność  względem poprzednika i czasem wręcz nieznośna przewidywalność akcji, to główne problemy piątej odsłony Resident Evil. Fani „starych” części mogą mieć też problemy z odnalezieniem się, gdyż wiele elementów jeszcze bardziej okrojono. Zagadek praktycznie nie ma, a kolejne pokonywanie lokacji uzależniono od działań kooperacyjnych. Niemniej, jako gra akcji Resident Evil 5 prezentuje się znakomicie. Produkcja jest zarówno niezwykle grywalna, jak i dopracowana pod względem technicznym.





Komentarze

Dodane przez hayami w dniu - 2009-03-27 11:37:02
I słusznie:)

Dodane przez Fighter Pl w dniu - 2009-03-27 14:23:48
RE5
Ja dodaję jedno oczko więcej od siebie:) GRA ROKU jak na razie.

Dodane przez Zeratul w dniu - 2009-03-27 17:21:24
8/10
a ja oczko mniej

Dodane przez ShotgunMesssiah w dniu - 2009-03-27 17:52:38
Pamiętam czasy kiedy przy recenzjach Residenta 4 gazety i serwisy internetowe (dokładnie wiem które ale nie będę wypisywał nazw) pisały że brak zombich w następnej części już nie przejdzie.... A tu proszę porządny tytuł i to bez obiecanych zombie...  
Choć przyznam szczerze ze brakuje mi tych powolnych jęczących bezmózgów... :cry

Dodane przez Prisonbull w dniu - 2009-03-31 23:06:38
Zgadzam się z recenzją. Krótko i na temat. Mam takie same odczucia do gry :) Jak na razie gra roku dla mnie.

Dodane przez Michael88PL w dniu - 2009-04-13 08:44:39
Ja daje 8 ponieważ gra nic nowego nie wnosi i nie można biegać jak się strzela :sigh

Dodane przez ShotgunMesssiah w dniu - 2009-04-20 21:26:16
tez bym dał max 8/10

Dodane przez rasta1983PL w dniu - 2009-04-30 08:27:45
Mysle ze na tak dlugi czas jaki Capcom robil ta gre to zawiedli . 
Gralem we wszystkie czesci i kazdy chyba powie Zombie gora. 
5 jest dobra ........ale konkurencja nie spi  
Pozdro dla wszystkich Peace

Dodane przez Vanq w dniu - 2009-05-04 12:29:18
no mi również brakuje zombiaków szczególnie że jestem fanem różnej maści filmów o zombi :D

Dodane przez PriorShadow w dniu - 2011-01-27 11:15:42
Sam skończyłem gre na każdym poziomie trudności, na najwyższym sporo sie męczyłem ale dałem radę ;) Zgadzam się z recką ... gra straciła troszke na klimacie i stała sie bardziej shooterem niz horrorem ... brakuje mi klimatu RE 4, jakichś zagadek i strasznych momentów kiedy mozna sie troche przestraszyc (RE 1 i RE 2 na PSX ). Jakby nie było RE 5 zaoferowała coś nowego co sprawia że gra jest na kilka przejsc, sam skonczylem gre lacznie z 6 razy, wszystkie stopnie trudnosci, CO-OP z bratem i z kumplem grajac na XBOX LIVE. Gra napewno zasługuje na swoja ocene, jesli jestes fanem serii dodaj oczko, jesli nie odejmij jedno :D Pozdros :D

Dodane przez sarcofago666 w dniu - 2012-10-27 18:43:33
10/10
Jestem fanem oldschoolowych gierek utrzymanych w klimatach survival horror -devil inside,alone in the dark.Mi piąteczka Residenta bardzo podeszła -mam ogromny sentyment do serii podobnie zresztą jak do wielu gier niekoniecznie z tego gatunku-splinter cell,hitman....Hmm wiecie interesowałem się troszke historią residenta i fajnie było wreszcie zobaczyć na własne oczy jaskinie z prześwitem słonecznego światła padającego na osławione roślinki ,z których potem wyodrębniono wirusa.Masa strzelania na maxa,pięknych widoków-proponuje zacząć gre na veteranie -emocje gwarantowane.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.