Recenzja Zapowiedź Poradnik Galeria Lista Osiągnięć Wywiad XCN | Temat igrzysk olimpijskich powraca jak bumerang, tym razem SEGA wzięła się za sporty zimowe. Po lekkim niesmaku, jaki pozostał po oficjalnej grze Beijing 2008, zastanowiłem się dwa razy zanim rozpakowałem nowość tego sezonu – Vancouver 2010. Na szczęście już po chwili mile się zaskoczyłem, gdyż produkcja została przygotowana o wiele bardziej „po ludzku”, dzięki czemu po kilkudniowej sesji nie trzeba lecieć do sklepu po nowego pada.
Jeśli ktoś oczekuje wielkich zmian w oprawie, to niestety zawiedzie się, bo całość wygląda jak delikatnie podkręcona poprzednia część gry. Grafika uległa lekkiemu liftingowi, a śnieżne scenerie, mimo że prezentują się dość sympatycznie, nie wyciskają z konsolki siódmych potów. Plusem jest dynamika, którą czuć dosłownie w każdej konkurencji. Drgająca kamera i efekty graficzne potęgujące wrażenie prędkości elegancko komponują się z całokształtem. Do tego animacja trzyma stałe trzydzieści klatek.
Jak przypominam sobie czasy Dreamcasta i klasyki od SEGA, które chodziły w 60 FPS, to nie mogę się nadziwić dlaczego panowie deweloperzy nie są w stanie zapewnić nam takich samych wrażeń na znacznie potężniejszym sprzęcie, zwłaszcza że oprawa graficzna ich gier nie powala. Dobrze, że chociaż uporano się z muzyką przygrywającą w tle. Poprzednia odsłona cechowała się autorskimi kompozycjami, które - nie ukrywajmy - są ciężko strawne. Teraz do uszu wlatują dźwięki alternatywnego rocka. Choć sam nie przepadam za tego typu muzyką, to muszę przyznać że niektóre kawałki mi się spodobały, a szusowanie po białym puchu było znacznie przyjemniejsze przy takim tle muzycznym, niż tym co proponowały igrzyska w Pekinie.
Twórcy nareszcie poszli po rozum do głowy i wykonywane konkurencje nie polegają na szaleńczym kręceniu gałkami analogowymi. Bardzo mnie to ucieszyło, bo po Beijing 2008 analogi w moim padzie lubiły „ściągać” na wszystkie strony świata. Spadł też znacząco poziom trudności. Wyciśnięcie z gry wszystkich soków i umieszczenie kolejnego "calaka" w kolekcji dobremu graczowi zajmie jeden, maksymalnie dwa dni. Tym razem zrezygnowano z trybu kariery, oddając w nasze ręce około trzydzieści zadań do wykonania, podzielonych na trzy różne góry, będące odzwierciedleniem poziomu trudności. O ile początkowe nie sprawiają żadnych problemów, tak niektóre z ostatniego stoku przykuwały mnie do ekranu nawet na dwie godziny.
SEGA zawsze robiła ciekawe mini gry, więc na szczęście wyzwania nie polegają wyłącznie na przejechaniu od punktu A do punktu B. Będziesz musiał między innymi przebyć trasę w wyznaczonym czasie, strącając odpowiednią liczbę bałwanów, utrzymać średnią prędkość całego przejazdu na wymaganym poziomie czy zdublować swojego przeciwnika w ciągu kilku okrążeń w przypadku łyżwiarstwa. Niestety nie ma zbyt wielu konkurencji, a dostępne dublują się w innych wariantach. Najbardziej przypadły mi do gustu akrobatyczne skoki narciarskie i szybkie zjazdy na nartach. Szkoda, że zabrakło biathlonu, mojej ulubionej konkurencji z wszelkich zimowych dyscyplin.
Vancouver 2010 jest całkiem niezłą propozycją dla miłośników igrzysk olimpijskich, lecz krótki okres potrzebny do wyciśnięcia z tytułu wszystkich soków nie zachęca do zakupu. Wprawdzie krótką żywotność ratuje nieco tryb multiplayer, w którym konkurować ze sobą może do czterech graczy, jednak jeśli jesteś samotnikiem i nie zawsze masz pod ręką trzech kumpli, to lepiej wyjdziesz na wypożyczeniu tej gry od jakiegoś znajomego. Osobiście bawiłem się znacznie lepiej niż w przypadku Beijing 2008 i mam nadzieję, że SEGA przy kolejnej okazji wypluje jeszcze lepszy tytuł.
| Komentarze | Dodane przez mando w dniu - 2010-01-31 18:44:51 Gra jest niezła jak na olimpiadkę, ale RTL wypuszczał co roku lepsze gry ze sportami zimowymi tylko nie wiem czy są dostępne na konsole 
| Dodane przez zuniol399 w dniu - 2010-02-09 15:37:05 Lepsze to niż Beijing 2008 gdzie ciągle było RT,X,Y, a w Vancouver to inna historia wciskanie innych przycisków w każdej dyscyplinie.Super muzyka(grałem w demo i tam był heavy metal). Demo mi się nie spodobało.
|
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|