Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Velvet Assassin
Autor: Łukasz Baron   
09.07.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Wydarzenia z drugiej wojny światowej na rynku elektronicznej rozrywki były eksploatowane na wiele różnych sposobów. Trudno się dziwić, bo temat to niezwykle chodliwy, a i pomysłów nie brakuje. Co rusz trafia się kolejna strzelanka, strategia czy symulator, a sami twórcy ciągle chętnie sięgają do teczki z napisem „Druga wojna światowa”, by znaleźć tam jeszcze jedno ciekawe zdarzenie, jeszcze jeden dobry pomysł na grę. Nie inaczej było z Velvet Assassin…

W tym wypadku podstawą do stworzenia gry stała się Violette Szabo, agentka brytyjskiego wywiadu, która zapisała się na kartach historii dzięki heroicznej postawie podczas tajnych operacji z roku 1944. Ekipa Replay Studios jednak już na początku natknęła się na trudności. Jedyne potomstwo pani Szabo – córka Tania, nie wyraziła zgody na to, by gra w jakikolwiek sposób wykorzystywała wizerunek czy historie z życia jej matki. Problem rozwiązano zamieniając główną bohaterkę na Violette Summer oraz pisząc całkowicie nowy scenariusz.


Gra od startu nadaje fabule poważny ton. Naszą postać poznajemy w ostatnich momentach jej życia, gdy leżąc w szpitalnym łóżku czeka na swe ostatnie tchnienie. Z każdą chwilą Violette coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością, a w jej głowie kłębią się wspomnienia związane z wykonanymi misjami. Historia prowadzona jest jednak bardzo chaotycznie i ogólnikowo, brakuje zwrotów akcji. Filmiki między misjami mogłyby w ogóle nie istnieć, gdyby nie bardzo dobra narracja głównej bohaterki.

Przejdźmy jednak do samej rozgrywki. Gra jest przedstawicielem gatunku skradanek z widokiem zza pleców. Miejscami bardzo przypomina Thiefa (fioletowa poświata na postaci podczas ukrycia), ze względu jednak na umiejscowienie czasowe kojarzy się mocno z serią Commandos. Violette wykorzystując cień jako sprzymierzeńca skutecznie wyrównuje swoje szanse w starciu z niemieckimi żołnierzami. Najbardziej śmiercionośną bronią jest nóż, dzięki któremu będziemy mogli eliminować bezszelestnie kolejnych wrogów. Oprócz tego w ręce gracza oddano skromny zestaw broni palnej. Sposób wykonania elementów strzelankowych pozostawia wiele do życzenia. Poczynając od tego, że broń możemy zmienić tylko w ściśle wyznaczonych do tego miejscach, przez to, że nie da się podnosić jej od zabitych, na słabej detekcji trafień kończąc. Innymi słowy daje się odczuć, że gra projektowana była tylko i wyłącznie z myślą o skradaniu.
 
Niestety nie oznacza to, że ten aspekt został dobrze wykonany. Każdy kolejny obszar w grze jest swego rodzaju zagadką, którą dzięki dobremu wyczuciu czasu i odrobinie logicznego myślenia możemy rozwiązać. Łamigłówka jest o tyle prosta, że nasi przeciwnicy są… głupi. Ich stopień inteligencji miejscami przeraża. Są momenty, w których Niemcy stojący obok siebie nie zauważają nagłego zniknięcia swojego kolegi. Idźmy dalej, przejście po szkle sprawi, że wrogowie usłyszą to na drugim końcu pomieszczenia, lecz gdy nasza bohaterka rozpoczyna swoją egzekucję od kopniaka w przyrodzenie żaden z nich nie wyda z siebie ani najcichszego dźwięku, bo przypadkiem ktoś by usłyszał.

Może jeszcze trochę o realizmie. Przenoszenie ciał, ważna rzecz, trupa w końcu ukryć trzeba. Cóż zrobić, gdy jest to niemiecki żołnierz w całym umundurowaniu i z ekwipunkiem? Okazuje się, że to żaden problem dla zgrabnej Violette. Co więcej, idzie jej to lepiej niż Fisherowi ze Splinter Cell! Może pomyślicie, że się czepiam, ale znajdujemy całe mnóstwo takich mniejszych lub większych przekłamań. Do tego gra potrafi nas nieźle sfrustrować. Wszystko za sprawą totalnie nieprzemyślanego systemu zapisywania. Zapisy wykonywane są niezwykle rzadko, a bywa, że do ustalenia odpowiedniej taktyki na następne pomieszczenie musimy po prostu kilka razy zginąć w zamian za rzut oka na rozmieszczenie patroli. Możecie mi wierzyć na słowo, że gra naprawdę zaskakuje miejscem, w którym ląduje się po zgonie. Ja sam zdążyłem kilka razy zapomnieć, iż w danej miejscówce już byłem. Co gorsze, często jesteśmy zmuszeni do wysłuchania po raz „enty” dwuminutowej rozmowy między przeciwnikami, zanim udadzą się na obchód umożliwiając nam podjęcia działania.

Autorzy, by ich produkcja nie tylko powielała przyjęte schematy, spróbowali dorzucić do rozgrywki coś nowego. Stanęło na wykorzystaniu morfiny. Po jej zażyciu czas się zatrzymuje, a Violette przez kilka sekund może niezauważenie przebiegać obok nazistów ubrana w samą halkę. Trzeba przyznać, że pomysł nieco dziwny, lecz bardzo przydatny. Zaimplementowano również mini elementy RPG. Rozszerzyć da się szybkość poruszania się w trybie skradania, wytrzymałość oraz ilość i czas działania morfiny. Punkty doświadczenia pozyskujemy przez odnajdywanie ukrytych przedmiotów, które w innych grach mają na celu jedynie przedłużenie czasu gry. Coś podobnego widziałem w Afro Samurai i ciągle jest to dla mnie nieco zaskakujące rozwiązanie.

Osiągnięcia w Velvet Assassin nie należą do szczególnie trudnych, a jak tytuł przypadnie komuś do gustu, to tym bardziej nie powinny sprawić większego kłopotu. Problem polega na tym, że na ich wykonanie mamy czas jedynie podczas przechodzenia kampanii. Jeśli jakiś pominęliśmy, nie możemy wrócić do dowolnej misji czy zapisanego stanu – trzeba zaczynać od nowa.


Oprawa graficzna ma swój styl. Od strony technicznej nie mamy tutaj do czynienia z fajerwerkami, lecz od czysto artystycznej jest na czym zawiesić oko. Bardzo mocne nasycenie ciepłych barw w zestawieniu z zimnymi, obecnymi w zacienionych miejscach, tworzy naprawdę niezły klimat. Strona dźwiękowa również wypada nieźle. Motywy muzyczne przewijające się w tle dobrze komponują się z akcją. Na pochwałę zasługują podstawione głosy. Violette bardzo emocjonalnie opowiada o swoich przeżyciach, tymczasem wrogowie mówią prawdziwym niemieckim, a nie łamanym angielskim.

Velvet Assassin to gra, która od pierwszych zapowiedzi miała wszystko, by stać się małym hitem. Nie udało się, nie wszystko poszło po myśli twórców, a w zderzeniu z rzeczywistością wypadła bardzo słabo. Dobra oprawa audiowizualna nie uratuje tego tytułu przed zaszufladkowaniem wśród „średniaków”. Błędy w rozgrywce, może nie uniemożliwiają grania, ale z pewnością mocno uprzykrzają zabawę. Tylko dla największych fanów skradanek.




Komentarze

Dodane przez barczynski luka w dniu - 2009-07-10 17:22:21
ja mysle ze gra jest swietna, czesto trzyma w napiecu, graficznie i dzwiekowo wypada swietnie - conajmniej 8/10

Dodane przez mefp w dniu - 2009-07-10 23:18:25
No widzisz, cieszę się, że pojawiają się i takie głosy. Sam na grę mocno liczyłem i mimo, że się zawiodłem życzę jej jak najlepiej ;)

Dodane przez teki_area w dniu - 2010-01-26 22:30:39
recenzja git a gra jest dobra i tylko dobra , maxymalna ocena to 6,5/10 8 to przegiecie

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.