Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Wheelman
Autor: Jakub Kozioł   
25.03.2009.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN
 
Raz na jakiś czas tworzone są filmy bazujące na historii przedstawionej w którejś z gier. Ostatnio był to choćby Max Payne, wcześniej Resident Evil, Hitman czy Silent Hill. Mamy także często odwrotną sytuację. Oczywiście jakość tych tworów jest mocno dyskusyjna. Bardzo rzadko zdarza się jednak, by gra została zapowiedziana razem z adaptacją i była pełnoprawnym produktem, a nie tylko kolejnym dodatkiem, który ma zarobić kasę na fali rozreklamowanej hollywoodzkiej produkcji. Szkoda tylko, że od czasu informacji o tym, że powstanie kinowy Wheelman, będący sequelem do wydarzeń pokazanych w grze, kolejnych wieści brak. Na szczęście sama gra wreszcie trafia do sklepów.


Wreszcie, ponieważ Wheelman został oficjalnie zapowiedziany już na początku 2006 roku, a data premiery była wielokrotnie przekładana. Odpowiada za to studio Tigon (razem z oddziałem Midway z Newcastle), które po drodze tworzy razem ze Starbreeze The Chronicles of Riddick: Assault on Dark Athena. Co łączy oba tytuły? Osoba Vin Diesela, założyciela firmy zajmującej się obiema pozycjami i głównego bohatera tych gier. W Kronikach występuje jako Richard B. Riddick, natomiast w recenzowanej produkcji wciela się w postać Milo Burika – Wheelmana, użyczając mu zarówno wyglądu, jak i głosu. Jego zadaniem jest dostarczenie klienta w wyznaczone miejsce, bez względu na okoliczności. Chyba nie muszę dodawać, że zazwyczaj za gościem siedzącym na tylnym siedzeniu rusza w pościg masa wkurzonych ludzi? Jednak Milo jest przy okazji tajniakiem, który przyjechał do Barcelony wykonać nową misję. Wszystko zaczyna się bez jakiegoś konkretnego wprowadzenia – mamy krótką scenkę i naszego bohatera czekającego na kogoś w samochodzie. Z budynku wybiega kobieta z walizką, a chwilę później rozpoczyna się jatka i ucieczka przed radiowozami. Od tego momentu minie jakieś dziewięć godzin zanim ukończymy główny wątek, ale nie tylko nim Wheelman stoi.

Jeśli porównać do czegoś pomysł na grę, to zdecydowanie na pierwszym miejscu umieściłbym tytuł znany z poprzedniej generacji - Driv3r. Można nawet powiedzieć, że ta produkcja stanowi jego rozwinięcie. Otwarty świat, miasto do zwiedzania, mnóstwo misji pobocznych, a wszystko z naciskiem na podróżowanie pojazdami, gdyż chodzenie i strzelanie to tylko skromna część całości. W Barcelonie rządzą trzy duże gangi. Pierwszy to emigranci z Rumunii, w drugim znajdziemy porządnych gangsterów z klasą, niczym z "Ojca chrzestnego", zaś ostatnia ekipa to ludzie, którym za młodu się nie powodziło, wychowali się na ulicy i teraz udało im się wybić. Milo ma w nosie jakieś lokalne wojenki o wpływy – on robi to, co potrafi najlepiej, czyli jeździ i bierze robotę od każdego, kto jest mu w stanie ją zaoferować i hojnie go wynagrodzić. Inną kwestią jest fakt, że tylko miesza między wszystkimi i zdobywa coraz większe zaufanie. Na początku rozmawia z płotkami, potem trafia na "prawe ręce" bossów, a kończy na kontaktach z szefostwem każdej grupy. Oczywiście non stop balansując na krawędzi tak, by nikt nie chciał go zabić za pomaganie konkurencji. Powierzone nam zadania opierają się głównie na jeżdżeniu. Od razu da się zauważyć, że strzelanie to jedynie bonus. System korzystania z osłon ograniczono do kucania i podbiegania do murków. Milo porusza się dość ślamazarnie, dlatego przydaje się możliwość biegania na krótkich odcinkach. Da się nosić maksymalnie dwie bronie, w tym pistolet z nielimitowaną amunicją. Ten fragment gry to po prostu dodatek do głównego dania.

Warto skoncentrować się na pościgach. Model jazdy jest czysto zręcznościowy. Twórcom nie zależało na stworzeniu symulacji, tylko na pokazaniu całej otoczki w jak najbardziej widowiskowy sposób, niczym film akcji. Podczas misji zazwyczaj pojawia się masa przeciwników, którzy ciągle do nas strzelają, spychają, blokują, co w efekcie daje pokaz odpadających części, wszechobecnych iskier i buduje nieźle wyglądające sceny. A skoro Burik jest zawodowcem, to potrafi się oponentom odwdzięczyć. Mamy kilka ciekawych patentów. Prawa gałka służy do „walki” pojazdem. Kiedy ktoś próbuje nas dogonić i pojawia się obok, wychylamy analog w odpowiednią stronę, by Milo mocno szarpnął kierownicą i uderzył w jadący obok samochód lub motocykl. Dobre miejsce i delikwent zatrzymuje się na ścianie lub wybucha, przy okazji wylatując wysoko w powietrze, co pokazane jest w zwolnionym tempie. Oczywiście istnieją pewne ograniczenia, by nie było za łatwo. Przykładowo motocyklem nie zniszczymy samochodu, ale będziemy osiągać olbrzymie prędkości, a cysterną zmieciemy praktycznie wszystko, kosztem osiągów.

Gdy zdobywamy broń lista możliwości powiększa się o kolejne opcje i bynajmniej nie chodzi o zwykłe strzelanie w opony. Po naładowaniu specjalnego paska (poprzez szybką jazdę, rozwalanie otoczenia itp.) wystarczy wcisnąć górny kierunek na krzyżaku, aby kamera przeskoczyła do prowadzącego Milo, który wyciąga broń i w zwolnionym tempie jest w stanie w kilka sekund zlikwidować ścigających go przeciwników. Jeśli policja siedzi nam na ogonie, to dajemy "dół" i nasza postać wykona obrót o 180 stopni, a następnie załatwi problem celnymi strzałami w silnik. Obowiązkowo jest też coś na wzór dopalacza i nawet widowiskowa zmiana pojazdu "w locie". Wszystkie te elementy tworzą niesamowity efekt końcowy i wydaje nam się, że rzeczywiście uczestniczymy w niezłym filmie akcji. Po zaliczeniu fabuły zostają trochę spokojniejsze misje dodatkowe. Są uliczne wyścigi, zabawa w taksówkarza, ucieczka przed policją i różne podobne zabawy wydłużające rozgrywkę. Wśród dostępnych maszyn mamy kilka „małych” aut, szybkich, trochę starszych, ciężarowych, a z licencjonowanych tylko Pontiaca G8 i Opla Astrę. Na monotonię w tej kwestii narzekać nie można.


Niestety gra częściowo zawodzi oprawą graficzną. Kiedyś takie rzeczy tłumaczono otwartym światem, ale GTA IV, pomijając doczytywanie się tekstur, pokazało, że można zrobić coś ładnego. Jest fajnie oddana Barcelona, lecz mnóstwo budynków straszy okropnymi ząbkami. Postacie prezentują się znośnie, jednak chwilami świecą się jak żarówki, a Vin Diesel o wiele korzystniej został przedstawiony w Assault on Dark Athena. Ponadto obiekty lubią przenikać przez siebie, a niektóre samochody wyglądają jakby zrobiono je na ostatnią chwilę. W 2009 roku mamy nieco wyższe standardy. Oprawa audio niczym się nie wybija. Podczas „zwiedzania” wybieramy spośród kilku stacji, ale brak tutaj jakichś utworów, które potem będziemy nucić pod nosem. Osiągnięcia nie są przesadnie trudne, część z nich wpada za przejście konkretnych misji.

Wheelman to porządnie zrobiona gra, za którą na pewno przemawiają świetne pościgi, dające mnóstwo frajdy. Do tego sam Vin Diesel w roli Milo Burika. Niestety brak trybu wieloosobowego i wspólnego ścigania się po wirtualnej Barcelonie może niektórych zniechęcić. Do grafiki deweloperzy mogli chyba bardziej się przyłożyć, tak samo do zadań wykonywanych na piechotę. Szkoda też, że główny wątek kończy się dość szybko, a momentami przynudza. Polecam fanom lekkich gier akcji, ale dopiero po obniżce.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.