Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Arkadian Warriors
Autor: Paweł Rzodkiewicz   
25.12.2007.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Na Xbox Live Arcade co środę pojawiają się jakieś nowe pozycje, niektóre bardziej a niektóre mniej ciekawe. Ostatnio więcej ukazuje się tych pierwszych, wartych wydania punktów. Czy na Arkadian Warriors można z czystym sumieniem wyłożyć 800 MSP i dobrze się zabawić?

 Jak nie trudno wydedukować z tytułu gry, wcielamy się w niej w rolę wojownika krainy zwanej Arkadią. Żeby nie zanudzać, a wiedzieć w jakim świecie będziemy się poruszać, krótka lekcja historii. Otóż w czasach starożytnych był to wyizolowany obszar pozostający pod wpływami Sparty. Na początku zabawy, mamy możliwość wyboru jednej z trzech klas – wojownika, łucznika i maga. Rozgrywka każdym z nich różni się od siebie i oczywiście po krótkim przetestowaniu wszystkich, najlepszym okazuje się „siłacz”, a pozostałych równie dobrze można było w ogóle nie wprowadzać. Mag i łucznik to postacie głównie do atakowania z dystansu, a w tej grze jest to dość ciężkie.

Właściwą rozgrywkę zaczynamy w małym miasteczku otoczonym murem ze strażnikami przy bramach. Nie muszę chyba uświadamiać, że na zewnątrz nie wyjdziemy. Obszar, po którym da się poruszać jest malutki. Na jego obrzeżach znajdują się dwie fontanny – jedna odnawia energie witalną, a druga manę. W centrum mamy stragany z jednym sprzedawcą, u którego zakupuje się potrzebne przedmioty, czyli potiony, broń i pancerz. Z każdą kolejną wykonaną misją, dochodzą nowe, lepsze przedmioty, a co za tym idzie przychodzi nam za nie więcej wyrzucić pieniędzy. Za dobry towar trzeba płacić, nie ma lekko. Na samym początku jesteśmy spłukani. Jak zarobić trochę grosza? Otóż w mieście są ludzie, którzy mają jakieś problemy czy zlecenia. Nasz bohater tylko czeka, aby natknąć się na takiego osobnika. W każdym zadaniu musimy zrobić coś innego, ale ogólnie całość sprowadza się do tego, że trzeba kogoś/coś zabić. Bardziej złożone opierają się na zlikwidowaniu określonych celów i zebraniu wypadającego z nich przedmiotu.

Lokacje są osadzone gdzieś w podziemiach. Ciemność rozświetla tylko nasz bohater. Jeśli jesteś nastawiony na spokojną nawalankę to się zdziwisz. Przeciwników jest od groma, czasem nie widać nawet naszej postaci. Skorpiony, pająki małe i duże, chimery, dziki, kościotrupy, gobliny i przeciwnicy, których nie do końca można do czegoś zaklasyfikować. Ze wszystkim tym nasz mały chłopek musi się zmierzyć. Nie ma co się czarować, tutaj gra polega właściwie tylko na bezmyślnym wduszaniu przycisku ataku, od czasu do czasu przyprawionym wciśnięciem strzałki w górę, aby użyć potion. Wypadające przedmioty i kupki złota zbiera się odruchowo. Autorzy dodatkowo na planszach poukrywali tajemnicze komnaty, które chowają się za ścianami. Po uderzeniu w taką i wejściu do pokoju wzbogacamy się o około 2000 sztuk złota, a czasem i jakiś przedmiot. Dopiero w dalszych misjach, kiedy zaczynie nam brakować potionów robi się nieciekawie. Wtedy właściwie jedynym rozsądnym wyjściem jest powrót do miasta, zakupienie odpowiedniej liczby uleczających napojów (maksymalnie 20) i wyposażenie się w lepszy oręż. Drugim wyjściem, które w ostatnich misjach jest niezbędne, jest po prostu biegnięcie „na chama” i nie zwracanie uwagi na hordy oponentów.

Gra obsługuje również multiplayer w postaci kooperacji poprzez Live i zwykłego grania z kumplem/bratem przy jednej konsoli. Maksymalnie można to robić w dwie osoby. Każdy z graczy wybiera sobie klasę (mogą być dwaj tacy sami) i rozpoczyna się zabawa. Ekran nie jest podzielony, co jest niewątpliwym plusem. Po prostu dwie postacie nie mogą odejść od siebie poza ekran. Spokojnie, nie utrudnia to rozgrywki w żadnym aspekcie. Jeśli ktoś miał przykładowo do czynienia z Lego Star Wars, to powinien wiedzieć o co chodzi. Każdy bohater zbiera osobno, sam dla siebie, wszystkie przedmioty. Co do rozgrywki przez internet to ludzi gra bardzo mało. Pewnie wolą popykać z kumplem przy jednej konsoli. Kiedy jednak już na kogoś się trafi to jakichś ogromnych lagów nie ma. Raz na jakiś czas troszkę przycina, ale nie przeszkadza to w niczym.

Każdy szanujący się RPG (chociaż tutaj mamy do czynienia z odmianą action RPG, z naciskiem na to pierwsze) ma system levelów i statystyk określających naszego bohatera. Trzymając RT otwiera nam się zakładka, w której mamy ekwipunek jaki ze sobą nosimy (nieograniczona liczba), specjalne umiejętności, profil naszego ludzika i dane o tym, co musimy zrobić w aktualnej misji. Poziom podnosimy oczywiście w stary, znany sposób – zabijając przeciwników. Wraz ze wzrostem lv. podnoszą się nasze statystyki (atak, obrona, obrona przed magią itp.) i co jakiś czas odblokowują się, wspomniane wcześniej, specjalne zdolności. Nasz bohater ma możliwość zmiany w swoje alter ego, czyli gwóźdź programu gameplay'a. W tym celu należy zapełnić odpowiedni do tego pasek, a następnie przemienić się w jakiegoś potwora (każda z postaci ma innego). Siła znacznie wzrasta, a co najważniejsze, jesteśmy prawie niezniszczalni. "Prawie", bo nie jesteśmy odporni tylko na ataki magiczne, ale to nie robi jakiegoś wielkiego kłopotu.

 Czas na linijkę dla hunterów. Zdobycie 200/200 GS nie przysporzy ogromnego kłopotu, ale troszkę trzeba będzie jednak przysiąść. Najbardziej czasochłonnym Osiągnięciem jest zabicie 100 przeciwników poprzez wybuchające wazy. Po uderzeniu zaczyna się palić i po chwili wybucha. Po pierwsze zadaje ona bardzo małe obrażenia, a po drugie ma mały zasięg. Najlepiej robić to w pierwszej misji. Zdobycie 500 000 G też zabierze trochę czasu, jak i wbicie 20 levelu. Są oczywiście też łatwiejsze, takie jak ukończenie dwóch questów w trybie co-op, zabicie wszystkich przeciwników w jednym dungeonie czy zlikwidowanie 10 wrogów będąc przemienionym w alter ego.

Arkadian Warriors to bardzo udana pozycja z dobrą grafiką (jak na Xbox Live Arcade oczywiście) i zapewniająca miłą zabawę. Czy warta jest 800 MSP? Odpowiedź brzmi: jak najbardziej! Jeśli do tego mamy kogoś do zabawy przy jednej konsoli, to już na pewno nie ma się co zastanawiać.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.