Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Battlestar Galactica
Autor: Jakub Kozioł   
03.11.2007.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Uwielbiam tytuły na licencjach, filmowych albo jakichś innych. Po prostu kocham dostrzegać te wszystkie błędy i niedoskonałości, bo takie produkcje praktycznie nigdy nie aspirują na miano porządnej gry – one mają się tylko sprzedać i to dobrze, bo dużo ludzi musi dziś zarobić. Myślałem, że z Battlestar Galactica będzie tak samo, już miałem podziękować za możliwość zrecenzowania tego tytułu, ale coś mnie podkusiło, żeby jednak się zgodzić – teraz nie żałuję!

 Battlestar Galactica to serial telewizyjny z gatunku science-fiction. Pierwsza jego wersja powstała w roku 1978, czyli dawno. Potem była jeszcze kontynuacja, która jednak nikomu się nie spodobała. W roku 2004 ruszyła nowa wersja tego serialu, która za granicą cieszy się sporą popularnością i w tej chwili kręcony jest czwarty sezon. W naszym, pięknym kraju ma się to tak, że kanał drugi telewizji polskiej rok temu wyemitował pierwszy sezon remak'u i na tym się skończyło (pomijam inny kanał, który puścił dwuczęściowy mini-serial - pilot).

Ogólnie rzecz biorąc cała fabuła kręci się wokół tego, że pewna rasa, która nazywa siebie ludźmi, tworzy federację dwunastu planet. Tak wspólnymi siłami zaczynają się coraz bardziej bawić sztuczną inteligencją. Powstaje nowa rasa cybernetycznych maszyn – Cyloni. Jednak nie wszystko poszło po myśli ludzi i maszyny się buntują, co doprowadza do okropnej, wyniszczającej wojny. Potem Cyloni na jakiś czas znikają i po chwili nieobecności, odpowiednio przygotowani wracają praktycznie niszcząc całą ludzkość. Mówię praktycznie, bo ocalał jeden okręt bojowy starego typu, Battlestar Galactica oraz pewna liczba statków cywilnych. I tu do gry wchodzi nasz bohater – komandor Adama (tak na dobrą sprawę nie przez całą grę „komandor”), który staje na czele tych pozostałości po rasie ludzkiej i próbuje odnaleźć trzynastą (mityczną) kolonię, dalej zwaną Ziemią.

Cała ta fabuła, bohaterowie itd. - to wszystko jest bardzo ciekawe i gra przy tym wszystkim to dno... Sama w sobie jest dobra, ale po prostu z tak „bogatego” świata zrobili prostą zręcznościówkę dla casuali. Znajdzie się dużo osób, którym się to spodoba – chwała im za to. Ale co z fanami serialu, którzy liczyli na coś więcej? Ja do tej drugiej grupy nie należę, więc jeśli Wy też nie, to warto wydać te 800 punktów z miejsca. Latamy statkiem kosmicznym, niestety nie do końca swobodnie, to znaczy analog w przód to gaz,  tył hamulec, no i skręcamy poprzez wychylenie gałki w lewo, czy też prawo, a góry i dołu brak... Po prostu unosimy się na jednym „poziomie”, co trochę (czyt. bardzo) nas ogranicza i mnie szczerze powiedziawszy na początku trochę frustrowało. Druga gałka odpowiada za uniki i nagłe zwroty.. Generalnie same mapy są w 3D, ale ograniczona swoboda uniemożliwia nam zwiedzanie ich w stu procentach. Jako, że jest to zręcznościówka, to lecimy na zasadzie „palec na spust, przed siebie i za ojczyznę!” - amunicja się nie kończy, bo po co? Na dodatek z każdego zabitego przeciwnika wypada „apteczka”, a po planszy latają jeszcze niebieskie kuleczki (zielone to zdrowie), które pozwalają nam na „atak specjalny”, który najczęściej momentalnie rozwala przeciwnika. Single player to 10 misji w kampanii, tu muszę zaznaczyć, że twórcy trochę pomyśleli i zadania różnią się od siebie. Raz mamy znaleźć pilotów, którym kończy się tlen, potem musimy przetransportować statek do „bezpiecznej strefy” i temu podobne. Mnie najbardziej spodobało się zadanie, w którym walczymy z jakimś łowcą przeciwnika, który nie daje spokoju naszym statkom. Generalnie nie ma co narzekać, bo misje naprawdę są przemyślane - a jak skończymy kampanię, to jest jeszcze inny tryb single zwany „Instant Action”, czyli takie multi offline z botami. No właśnie zaznaczyć muszę, że żywotność tej gry wcale nie leży w trybie dla samotników, a właśnie w multi. Rodzajów rozgrywki jest kilka, a i mamy po cztery statki dla każdej ze stron. Zacząłem już o statkach, więc rozwinę trochę wątek. Cechują je trzy podstawowe atrybuty: obrona, atak i szybkość. Podstawowym jest Viper II, który wszystkie „słupki” ma mniej lub więcej na tym samym poziomie. Z kolei numer VII jest szybszy, ale kosztem słabszej tarczy. Dla tych, którzy lubią dużą siłę rażenia i siać zniszczenie stworzono specjalnie Combat Raptora – świetny atak, ale okropnie powolny. Generalnie różnice da się wyczuć, ale nie są one tak widoczne podczas lotu, jak powinny, a szkoda...

Graficznie jest porządnie - ładnie i fajnie, ale tam gdzie można było poszaleć jest skromnie. Na dodatek twórcy stworzyli stosunkowo małe mapy, często zamyka się nas w „pustym kwadracie”.  Pozytywnie mnie zaskoczyły wybuchy, bo jest naprawdę widowiskowo! Tu zdecydowany plus. Zaś co do dźwięku - jest nieźle, kawałki pasują do klimatu, ale dodano ich stanowczo za mało. Na dodatek podczas gry nie słyszymy żadnych dialogów, a nawet monologów, są tylko napisy do poczytania.

Jeśli jesteście fanami serialu – kupujecie Battlestar Galactica na własną odpowiedzialność. W sumie z największy związek z uniwersum to tytuł i częściowo klimat. Jeśli jednak chcesz bezstresowej zręcznościówki lub szukasz po prostu czegoś przyjemnego na jesienny wieczór, to mocno polecam, bo jest milutko i cieszy. Idzie się podczas zabawy zrelaksować, a gdy się jeszcze do tego ma wykupionego Golda, to w ten tytuł można grać i grać, i grać...




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.