Pierwsza część Bombermana ukazała się już w 1983 roku, między innymi na MSXie. Z biegiem czasu tytuł ten, w nowszych wersjach, wylądował jeszcze na GameBoyu oraz PSP. Hudson Soft postanowiło, że posiadacze Xboksów 360 również zasługują na własną konwersję tej bardzo ciekawej pozycji. Jak się sprawdza odświeżona edycja w „praniu”?
Jeśli ktoś jakimś cudem nie miał jeszcze styczności z tą produkcją, to mimo wszystko nie powinien mieć problemów z natychmiastowym opanowaniem reguł rozgrywki. Otóż obejmujemy kontrolę nad tytułowym bombermanem, małym zabawnym ludzikiem, i w podstawowym trybie naszym celem jest zlikwidowanie wszystkich przeciwników na danej planszy. Walczymy oczywiście z innymi „bombiarzami”, tyle że innego koloru. Biegamy sobie po arenie i rozstawiamy bomby, które po kilku sekundach wybuchają. Kluczem do sukcesu okazują się różnorakie power-upy. Zwiększają one na przykład ilość stawianych bomb z rzędu, zasięg wybuchu czy szybkość naszego bohatera. Ciekawa jest „niebezpieczna bomba”, przy zebraniu kilku dodatkowych wspomagaczy rozwala wszystko w promieniu kilku pól.
W zabawie offline najpierw ustawiamy z iloma przeciwnikami chcemy się zmagać (maksymalnie siedmiu), ich poziom trudności oraz czy w grze będzie brał udział nasz kolega lub koledzy (multiplayer do czterech osób na jednej konsoli) siedzący obok nas. Plansze, jest ich osiem, różnią się tylko i wyłącznie wyglądem oraz zastawionymi pułapkami. Będziemy mieli okazję pobiegać między snopkami siana, koło komputerów, skrzyń ze skarbami czy zwykłymi ceglanymi bloczkami i kilku innych. Po za ośmioma mapkami, do wyboru mam również łącznie sześć trybów – Normal, Arena Feature, Paint Bomb, Zombie, Bombing Run, Outside oraz Inside. Pierwszy to zwykłe, znane od lat, eliminowanie się nawzajem. Drugi tryb to istna kopia poprzedniego tyle, że na planszach uaktywniają się różne pułapki. Paint Bomb polega na tym, aby wybuchającymi bombami zamalowywać pola. Jeśli jednak my zostaniemy potraktowani bombą, zabija nas i automatycznie przegrywamy. Zombie oferuje to samo, jednak tutaj jesteśmy nieśmiertelni (respawny) i runda się kończy dopiero wtedy, kiedy zegar wybije 0:00. Bombing Run to właściwie to samo co Normal, z jedną małą różnicą - wszystkie bombermany są bardzo szybkie. Dwa ostatnie tryby występują na arenie Plunder Island. W Outside jesteśmy na zewnątrz pierścienia złożonego ze skrzyń, który otacza różnego rodzaju power’upy. W Inside, jak nie ciężko się chyba domyślić, jesteśmy w środku pierścienia. W obu tych trybach naszym celem jest wyeliminowanie wszystkich przeciwników.
Przy ustawianiu samej gry mamy do wyboru sporo dodatkowych opcji, jak długość rundy, dostępne power’upy itd. Z początku jest bardzo chaotycznie i nie można wszystkiego ogarnąć. Dopiero po kilku sesjach łapiemy o co tak naprawdę chodzi i gdzie nasz ludek się znajduje. Zabawa jest naprawdę świetna. Trzeba być szybkim, zwinnym i do tego trochę pomyśleć. Czasem nawet nie zdążysz się zorientować kiedy „zabudują” Cię bombami i tylko czekasz na smutny koniec. Kiedy indziej znowu to ty śmiejesz się z nieszczęśnika, który czeka na tragiczną śmierć od wybuchowej niespodzianki. Rozgrywka jest tak szybka, że niekiedy nie sposób unikać rosnącej wraz Power-upami siły rażenia. Zabawa z komputerem jest ciekawa, chociaż AI lubi wykonywać jakieś dziwne akcje. Z przyjacielem lub bratem siedzącym obok jest oczywiście dużo lepsza!
Zabawa za pośrednictwem usługi Xbox Live nie różni się od strony technicznej za bardzo od Local Play. Mamy do wyboru  mecze rankingowe oraz player (tutaj możemy zagrać z podłączonymi kolegami na jednej konsoli, wystarczy nawet profil offline), z których każdy dzieli się na Battle oraz Tournament. W grze może brać udział do ośmiu graczy jednocześnie, co owocuje naprawdę niezłą zadymą na planszy. Gra z prawdziwymi przeciwnikami jest o wiele bardziej ekscytująca i przede wszystkim trudniejsza niż w singlu. Musimy umiejętnie używać bomb i power’upów, aby za szybko nie odpaść z zabawy. Cała rozgrywka byłaby piękna, gdyby nie wszechobecne lagi. Ciężko się gra z przeciwnikiem, który posiada zdolność teleportacji, nie mówiąc już o zabiciu go. Jeśli jednak trafimy na dobry serwer (co jest dość trudne), to będziemy się świetnie bawić. Poza tym możemy podziwiać jakie kombinacje strojów ludzie z całego świata powymyślali, a wierzcie mi, czasem idzie spotkać naprawdę śmieszne wdzianka. Wykorzystywana jest również Xbox Live Vision. Po zakończeniu pojedynku pojawiają się okienka z postaciami naszych bombermanów. W ramce osoby, która posiada owy sprzęt, przez chwilkę wyświetlany jest obraz ukazujący gracza. Dzięki temu widzimy jak zachowuje się przeciwnik po swojej wygranej czy przegranej. Kolejne dobre rozwiązanie, zważywszy na fakt, że niewiele pozycji nadal korzysta z kamerki. Miłym urozmaiceniem jest również możliwość zmieniania wyglądu naszego bombermana. Da się naszemu podopiecznemu nałożyć kapelusz kowboja, strój robotnika, piracką opaskę na oko, bandanę, okulary, strój astronauty czy zimową czapkę. Łącznie jest 60 elementów, którymi możemy przyozdobić ludzika. Za odblokowanie wszystkich otrzymamy osiągnięcie warte 30 GS. Oczywiście konkretne części można ze sobą mieszać – przykładowo kapelusz szamana, ciuchy pirata, a twarz kowboja. W sumie gra ma oferować 10 000 kombinacji tego wszystkiego.
Oprawa graficzna jest ładna, oczywiście jak na grę Arcade. Nawet jeśli po arenie biega ośmiu graczy, animacja nigdy nie zwalnia. Same mapki też są ładnie wykonane, ale z pewnością nas nie zauroczą. Muzyczka przygrywająca w trakcie rozgrywki, jak i w menu głównym, jest miła oraz przyjemna dla ucha.
Co do achievementów, to autorzy naprawdę powymyślali dość dziwne. Znajdziemy zwykłe, takie jak wygranie 30 meczy online, czy 15 offline. Bardziej wymyśle polegają na tym, że będąc w stroju kowboja musimy zabić innego gracza w takim właśnie przebraniu. Kolejnym ciekawym pomysłem jest wygranie rundy, w której znajduje się co najmniej czterech graczy w strojach dziewczynek. Odblokowanie samemu wszystkich osiągnięć jest raczej bardzo wymagające. Najlepiej w razie problemu ustawić się z kolegami - 200/200 zdobędziemy wtedy w jeden wieczór, dobrze się bawiąc.
Nowa odsłona Bombermana jest naprawdę udana. Jeśli szukasz ciekawej gry dla siebie i przyjaciół przy jednej konsoli, to z pewnością powinieneś sprawdzić pełną wersję. Myślę, że jest to jedna z lepszych pozycji multiplayer na Xbox Live Arcade. Wydając 800 Microsoft Points na pewno się nie zawiedziesz. Kiedy będziesz robił w domu najbliższą imprezę, to pokaż znajomym Bomberman Live – wielkie emocje przed telewizorem gwarantowane.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|