Arkadowy serwis Microsoftu można lubić lub nie. Systematycznie pojawiające się stare tytuły za nową cenę nie zawsze wzbudzają zachwyt, a te pisane specjalnie na potrzeby usługi niekoniecznie spełniają oczekiwania. Tym razem zupełnie nowa gra, autorstwa Jonathana Blowa, wbiła się przebojem na top listę Xbox Live, przyciągając uwagę nie tylko zwolenników XBLA. I słusznie, bo produkt to rewelacyjny i warty poświęcenia 1200 punktów.
Po dwuwymiarowej platformówce raczej nikt nie spodziewa się większych wątków fabularnych. A mimo wszystko Braid, chociaż lakonicznie i w formie czytanej, dostarcza graczom zagadkową i pełną metafor historyjkę, opowiadającą o losach Tima szukającego swojej zagubionej księżniczki, rzekomo porwanej przez potwora. Treść jest doprawdy intrygująca i nie podaje faktów jak na tacy, przy czym daje możliwość własnej interpretacji znaczenia kolejnych wątków - choć wszystko klaruje się na końcu gry.
Z pozoru Braid to zwykły platformer w archaicznym już chyba drugim wymiarze. Jednak szybko przekonujemy się, iż fabuła to tylko wstęp do ciekawego i enigmatycznego świata Timiego. Ten, otwierając drzwi w swoim domu, przenosi się na dalsze etapy w poszukiwaniu swojej ukochanej, układając po drodze puzzle w jedną całość, by niczym Mario (świadome nawiązanie) dowiedzieć się, iż księżniczka znajduje się w innym zamku… Nie wiemy nawet, czy ona faktycznie istnieje. Czy maszerujemy na jawie czy we śnie? Celem naszego bohatera jest naprawienie popełnionych błędów, w czym ma mu pomóc wspomniana pani. Gracz z kolei musi wesprzeć go w pokonywaniu kolejnych etapów. Nie są one mocno rozbudowane i de facto można przebiec je w kilka sekund, jednak szkopuł w tym, by odkryć tajemnicę, jaka kryje się na górze budynku, do którego wiedzie niekompletna drabina – a tę uzyskamy poprzez ułożenie wszystkich obrazków w całość.
Sprawa nie jest tak prosta, jak mogłoby się wydawać. Niegroźne z pyska, porozrzucane po mapie potworki to nie jedyny oponent. Największym jest czas. I tu do akcji muszą wkroczyć szare komórki grającego, ponieważ każdy jeden świat za pięcioma dostępnymi drzwiami rządzi się swoimi prawami. W jednym czasem sterujemy my, poprzez poruszanie się to w lewo, to w prawo; w innym, za pomocą magicznego pierścienia, będziemy musieli go naginać. Nic tu bynajmniej nie dzieje się przypadkiem. Każdy jeden ruch ciał stałych na mapie dokładnie zaplanowano, dzięki czemu nawet gdy sądzimy, iż „po zawodach” - chwila namysłu rozwiązuje nasz problem.
Braid nie jest kolejną, zwykłą grą platformową, nie dającą nic więcej poza skakaniem, zbieraniem tokenów i frustracją gdy wpadniemy do dołku z kolcami, co w konsekwencji rozpoczyna etap od nowa. Tu zwyczajnie za pomocą jednego guzika cofniemy czas do momentu jaki nam się żywnie podoba. To nie tylko fajny bajer. To także podstawowa umiejętność niezbędna do osiągnięcia celu na mapie, jakim są kolejne kawałki puzzli. Cała ta zabawa, rozwiązywanie sytuacji zdających się nie mieć rozwiązania, to nie tylko wielka frajda. To także sala gimnastyczna dla naszego mózgu oraz znakomita odskocznia od wszelkiego mordu w strzelankach i podobnych.
Produkcję cechuje specyficzny klimat, głównie zdominowany przez nostalgię, wręcz wymuszającą na graczu chwilę zadumy i refleksji. Wszystko dzięki oprawie audiowizualnej. Cały świat Braida utrzymany jest w ciekawej grafice, jakby namalowanej na kartce farbami plakatowymi, z poprawnie dobraną kolorystyką. I tutaj jako do gry arkadowej nie można mieć ani większych zastrzeżeń, ani większych wymagań. Nostalgiczno-refleksyjną atmosferę nakręca również muzyka (a nawet dźwięki pozytywki), lecz nie ma tu mowy o wzbudzeniu w graczu myśli samobójczych, czy wprowadzeniu w depresję.
Grono najlepszych arkadówek bezapelacyjnie powiększyło się za sprawą owego tytułu. Wymagających i ambitnych produkcji rynek gier z pewnością potrzebuje, a po sukcesie Braida miejmy nadzieję na większy ruch w tych sferach. Mimo małej złożoności poziomów, czy skromnej żywotności, tudzież wysokiej ceny, platformer jest godny kupna, a na pewno przetestowania. Zwłaszcza, że adresowany jest do każdego.
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|