Twisted Pixel, studio nastawione na produkcję gier wydawanych za pośrednictwem internetowej dystrybucji, słynie z nietuzinkowego humoru. Zeszłoroczny ‘Splosion Man utwierdził nas w przekonaniu, że twórczość tej ekipy powstaje z dużym przymrużeniem oka. Nie inaczej mogło być z Comic Jumper: The Adventures of Captain Smiley – grze, która nie zamierza udawać, że wcale nią nie jest, a burzenie niewidzialnej ściany między graczem, deweloperami, a chorym światem kapitana śmieszka to jeden z gwoździ programu.
Sam tytuł mówi o grze wiele, wszak będziemy przemierzać wzdłuż i wszerz komiksowe paski, wzorowane na hitach, które na pewno sporo osób pamięta. Pierwsza seria komiksów w jaką wtargnie tytułowy kapitan zwie się Nanoc – skojarzenia ze słynnym barbarzyńcą są jak najbardziej na miejscu. Jeśli chodzi o sposób rozgrywki, mamy tu do czynienia z fuzją chodzonej bijatyki i strzelaniny, doprawioną szczyptą skakania po platformach. Od czasu do czasu zmienia sie perspektywa, a gracz dostaje coś w stylu strzelaniny na szynach, w ramach urozmaicenia pojawiają się też Quick Time Eventy.
Oprawa jest po prostu rewelacyjna, zmienia się w zależności od epoki z jakiej dany komiks pochodzi. Gdyby Comix Zone powstało w ówczesnych czasach, prawdopodobnie tak by właśnie wyglądało. Grafika to modne w przypadku gier z Xbox LIVE Arcade 2,5D. Wszystko chodzi płynnie i nie ma zauważalnych problemów z krztuszeniem się. Chociaż od czasu do czasu na ekranie dzieje się zbyt dużo, przez co trudno się połapać w prezentowanych wydarzeniach.
Design protagonisty jest genialny – zamiast wrzucić szablonowego superbohatera, Twisted Pixel stworzyło chłopka z głową niczym emotikonka. Sam jego wygląd może wywołać uśmiech, jednak towarzyszy mu ktoś jeszcze - mały, wredny, rzucający swoim przepitym głosem niewybredne komentarze Pan Gwiazda, umieszczony na klatce piersiowej Kapitana. Tym samym twórcom całego tego bałaganu należy się kolejny worek pochwał za udźwiękowienie. Podłożone głosy są po prostu rewelacyjne, a gadki, które można usłyszeć w trakcie gry ponownie pokazują duże poczucie humoru autorów. Muzyka stoi na równie wysokim poziomie - gdyby Comic Jumper ukazał się na dominujące w poprzedniej generacji platformy, nie poczułbym się źle, płacąc za niego pełną cenę.
W ferworze zachwytów, zapomniałem o najważniejszym – sposobie rozgrywki. Kapitan tradycyjnie skacze, robi wślizgi, kiedy trzeba aplikuje "piąchopirynę" spotykanym na drodze przeciwnikom. Do tego może strzelać w każdy kierunek świata. Tutaj mam niestety zastrzeżenie co do sterowania, mianowicie aby strzelać, trzeba przytrzymać prawy spust. Do tego prawym analogiem wskazujemy kierunek, w który mają lecieć pociski. Jeśli do tego mamy korzystać z tradycyjnych przycisków, momentami robi się nieciekawie. Dużo lepszym rozwiązaniem byłoby strzelanie po wychyleniu analoga w odpowiednim kierunku. Jest także atak specjalny – Kapitan może przywołać ekipę Twisted Pixel, która zatrzymuje na chwilę grę i spuszcza łomot wszystkiemu co znajduje się na ekranie. Polecam zobaczyć to w akcji, naprawdę warto.
Comic Jumper: The Adventures of Captain Smiley to bezapelacyjnie najlepszy produkt Twisted Pixel. Nało tego, jestem niemal pewien, że do końca roku nie ukaże się nic lepszego w sieciowej dystrybucji. Pozostaje tylko brać, nawet w ciemno. Mistrzowie calaków nie będą mieli problemów z wyciśnięciem wszystkich soków z gry, jeśli tylko twórcy naprawią jedno zepsute Osiągnięcie – podobno trwają już nad tym prace. Niemniej jednak, pomijając kilka mało istotnych kwestii, trudno dopatrzeć się jakichkolwiek większych błędów. Produkcja niemalże idealna.