Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

EXIT
Autor: Paweł Rzodkiewicz   
02.11.2007.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

EXIT został już wydany na PSP w marcu 2006 roku, a w kwietniu 2007 roku ukazała się jego druga część. Jest to swojego rodzaju połączenie gry akcji z elementami logicznymi. Po pół roku przerwy firma Taito postanowiła wskrzesić swoje Wyjście i wrzucić na Xbox Live Arcade.

 W grze wcielamy się w tajemniczego Mr. Escape, który w powiewającej czerwonej pelerynie i żółtym kapeluszu wyrusza, aby uratować ludzi z najprzeróżniejszych opresji i katastrof. Nasz bohater pomoże wydostać się z płonącego budynku, z zalanego przejścia podziemnego, uciec ze statku UFO, z zamrożonego hotelu czy ciemnego tunelu. Łącznie będziemy mieli okazję „wykazać” się w dwudziestu dwóch sytuacjach, gdzie życie ludzkie jest w ogromnym niebezpieczeństwie. W każdej z tragedii do wyboru mamy dziesięć misji, co daje nam ich razem aż dwieście dwadzieścia! Możemy sobie w nich dowolnie przebierać. Przejdźmy jednak do sedna sprawy, czyli gameplay’u.

Na starcie pojawiamy się w jakiejś miejscówce - to takie pudełko, ponieważ cała plansza jest zamknięta za wszystkich stron.  Zdaniem grającego jest znalezienie wszystkich poszkodowanych w danym miejscu i doprowadzenie ich do tytułowego EXIT. Przed dostaniem się do ofiar musimy zazwyczaj pokonać najprzeróżniejsze przeszkody w postaci płomieni, unoszącego się dymu, zalanych przejść, przepaści czy wielu, wielu innych. W drodze przez mękę pomogą nam rozrzucone po całym levelu różnego rodzaju przedmioty, takie jak na przykład gaśnica do gaszenia płomieni, rozkładana drabina oraz lina, aby bez szwanku zejść na niższy poziom czy kilof do niszczenia kamieni blokujących przejście. Kiedy już „dokopiemy się” do osób wołających nieustannie „Help me, help me!”(jak usłyszałem lamentujących od razu na myśl nasunęło mi się Dead Rising) zabieramy je ze sobą. Każda z postaci ma inne zdolności, przykładowo dziecko może przeczołgać się w miejsca niedostępne dla dorosłego człowieka, ale trzeba je za to podsadzać przy wchodzeniu na wyższe klocki. Grubaski natomiast mogą przepychać bardzo ciężkie przedmioty, ale z kolei sami nie wdrapią na wyżej położoną kondygnację. Musimy wtedy zawołać drugiego ludzika, z którym wspólnymi siłami wciągniemy delikwenta. Spotkamy również postacie neutralne, czyli takie, które nie mają specjalnych zdolności. Zrobią wszystko to, do czego nasz bohater jest zdolny. Oczywiście nie mamy do czynienia tylko z ludkami będącymi w jednym kawałku. Na naszej drodze napotkamy również osoby poszkodowane w takim stopniu, że nie będą mogły poruszać się o własnych siłach. Takich trzeba będzie nosić na plecach.

Kiedy podczas rozgrywki poruszymy prawą gałką wyskakuje nam na ekran strzałeczka, dzięki której możemy wydawać proste polecenia naszym podopiecznym - typu gdzie mają iść lub jaki przedmiot mają podnieść/użyć. W dalszych planszach jest to kluczowy element, aby dostać się do wyjścia. Wszystko wydaje się być banalne, bo w końcu co to za problem znaleźć człowieczka i doprowadzić go do wyznaczonego punktu? Nic bardziej mylnego. W grze większość leveli jest bardzo wymagająca. Autorzy przygotowali sporo logicznych łamigłówek. Do tego dochodzi wysoki poziom trudności. Wspomniałem już, że kiedy nasz biedny poszkodowany dotknie ognia czy stanie mu się jakaś krzywda level powtarzamy od początku? Poza tym, w planszach gdzie mamy do czynienia głównie z żywiołem w postaci ognia wszystkich gaśnic jest „na styk”. Nie znajdziemy tutaj żadnej zapasowej czy dodatkowej. Jeśli jedną użyjemy nie w tym miejscu, co potrzeba, to możemy być pewni, że czeka nas powtórka danej misji. Czasem nawet jeśli zjedziemy na linie (możliwość tylko i wyłącznie zejścia, nasz bohater nie ma zdolności wciągania się) w nieodpowiednim momencie również zakończy się to powtórką. Jest ciężko i nie da się tego ukryć. Oczywiście wszystko da się prędzej czy później opanować do perfekcji, czasem należy tylko dobrze się przyłożyć i zastanowić. Myśleć jednak za długo nie można, ponieważ każda z misji jest ograniczona limitem czasowym, po zakończeniu punktowana. Maksymalnie możemy wycisnąć do stu punktów za zadanie. Liczy się tylko i wyłącznie czas w jakim uporaliśmy się z wyzwaniem.


Tytuł jest grą w pełni 2D, co wcale nie jest wadą. Dwa wymiary spisują się wyśmienicie. Grafika została utrzymana w stylu komiksowym z bardzo wyraźnymi kolorami. Same plansze są bogate w szczegóły i po brzegi wypełnione różnego rodzaju przedmiotami widocznymi w tle. Muzyczka przygrywająca podczas rozgrywki jest całkiem przyjemna dla ucha i umili ona nam czas przy ratowaniu poszkodowanych ludzi.  

Pora na kilka zdań dla achievementowych hunterów. Jeśli lubisz zdobyć coś szybko i bezboleśnie, a przy okazji podreperować sobie konto o kolejny GS, to trzymaj się od tej gry najdalej jak tylko można. Zaliczenie obojętnie jakiego osiągnięcia przysparza już trochę problemu, a o zrobieniu gry „na szybko” z wynikiem  200/200GS nawet nie ma co myśleć. Co najwyżej szybko to tutaj można się zdenerwować. Do tego jedno z osiągnięć jest "zepsute", więc jeśli jakimś cudem uda Ci się wymasterować tą grę to najwyżej z wynikiem 180GS.

 Czy EXIT jest wart 800 Microsoft Points? Ja z pozycją spotkałem się pierwszy raz i naprawdę mi się spodobała, chociaż czasem można się mocno zirytować ciągłym powtarzaniem czegoś. Troszkę niedopracowane wydaje się również sterowanie – czasem postać nie wykona tego, co byśmy sobie życzyli, a do tego porusza się trochę zbyt ślamazarnie. Mimo wszystko Wyjście oferuje mnóstwo zabawy za dobrą cenę. Przecież 220 misji to dużo grania, a jeśli ktoś lubi wyciskać z gier calaki, to dochodzi jeszcze kilka następnych godzin niezłej rozrywki w postaci zaliczenia całości na 100 punktów. Do tego zróżnicowanie misji przezwycięża wkradającą się co jakiś czas nudę. Większość tytułów na Arcade ma bardzo krótką żywotność, przez co (przynajmniej według mnie) jest dyskwalifikowana. Przecież nie warto płacić setki punktów za pozycję, którą po przejściu nigdy już nie włączymy. Tutaj na szczęście nie ma tego problemu.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.