Na rynku ukazała się kolejna pozycja Tetsui Mizuguchi’ego - człowieka znanego z niekonwencjonalnych pomysłów na gry, w których często muzyka odgrywa główną rolę. Tym razem zaszczycił nas Every Extend Extra Extreme (w skrócie E4) będącym konwersją dzieła studia Q Entertainment, która ukazała się jakiś czas temu na PSP. Uwielbiam gry muzyczne, a na wieść o tym że zabawa w E4 polega głównie na dobrym zgraniu się z rytmem, to wiedziałem że tytuł musi wylądować na dysku mojej konsoli. Ale po kolei, o co w tym wszystkim chodzi?
Zasady gry są banalne – krążymy po arenie, na której dookoła nas latają różne dziwne figury, sterowanie ogranicza się do gałki analogowej, przycisku detonacji i anulowania wybuchu. Wyczuwając rytm lecącego w tle kawałka (bądź patrząc na pasek na dole ekranu) detonujemy się, a pod wpływem eksplozji (jej obszar zależy od naszego wyczucia rytmu) wybuchają te latające dziwne kształty w naszej okolicy, tworząc reakcję łańcuchową. Na początku rozgrywki nasze łańcuchy będą liczone w dziesiątkach, by potem eksplodowały tysiące przeciwników zachwycając feerią barw, a to za sprawą zbieranych power-upów, które przedłużają działanie naszej tarczy - zwiększają prędkość podkładu muzycznego, a co za tym idzie gry (dzięki czemu pojawia się coraz więcej przeciwników); dodają czas do głównego licznika celem przedłużenia rozgrywki (główny tryb gry kończy się po upływie kilku minut), bądź podbijają mnożnik punktowy. Po kilku minutach siepania E4 staje się niesamowicie intensywne, muzyka nabiera ostrzejszego tempa, a banan na twarzy świadczy o tym, że na XBLA wylądował kawał dobrego softu. Amatorów rozrywek w stylu Geometry Wars z pewnością ucieszy fakt, że oprócz podstawowego trybu gry, polegającego na ciągłym detonowaniu się, otrzymujemy Revenge podzielony na króciutkie levele zwieńczone bossami, w których naszym zadaniem jest strzelanie do wszystkiego co się rusza (osiągnięcie za zaliczenie 100 leveli w tym trybie to nie lada wyzwanie).
Grafika? Najłatwiej będzie mi powiedzieć coś na wzór Geometry Wars. Nie wiem jak innym, ale mi się to podoba. Animacja płynna, na początku całość może sprawiać nieszczególnie wrażenie, ale jak młyn się rozkręci, a na ekranie pojawią się eksplozje tworzące parotysięczne combo szczęka sama opada (i to nie tylko dlatego, że nie za bardzo widzimy co się dzieje). Pod względem oprawy dźwiękowej - standard w tego typu grach - elektroniczne brzmienia, zwiększające swoją prędkość wraz z postępami w grze. Ciekawostką jest to, że eksplozje przez nas generowane mają duży wpływ na muzykę, idealnie się w nią  wkomponowują, co z kolei pozwala na konkretne wsiąknięcie w klimat gry (zwłaszcza, że pad wibruje w rytm podkładu). Rozbroiła mnie ciekawa opcja, w której E4 pokazuje pazur. Mowa o wrzucaniu własnych kawałków do gry. Po wybraniu w menu stosownej opcji, oddelegowani zostajemy do Xboksowego odtwarzacza, wybieramy interesujący nas kawałek z dysku, gra sobie go kopiuje w czasie rzeczywistym (polecam pójść na herbatkę). Po czym wracamy, dostrajamy BPM’y na jeden z dwóch sposobów – albo konsola robi to automatycznie (co troszeczkę trwa), albo sami stukamy A w rytm piosenki. Potem możemy się cieszyć własnym soundtrackiem w tej wciągającej gierce! Osiągnięcia są wymagające, aczkolwiek doświadczony gracz powinien je zdobyć przy kilku dłuższych posiedzeniach. Przede wszystkim dają satysfakcję i widać, że nie jest to kolejna gra nastawiona na szybką sprzedaż za sprawą łatwych achievementów. E4 jest według mnie jednym z najlepszych tytułów jakie ma nam do zaoferowania Xbox Live Arcade. Za kwotę 800 Microsoft Points otrzymujemy jakby dwie pozycje, a to za sprawą dwóch trybów całkowicie różniących się zasadami, które w przeciwieństwie do wielu gier arcade, na pewno starczą na długo. Do E4 z pewnością będę ochoczo wracał traktując tytuł jako półgodzinny przerywnik w trakcie ciężkiego dnia. Takie gry pokazują, że zazwyczaj najprostsze pomysły okazują się mega grywalne. Zainteresowanym powiem tylko żeby nie zwlekali ze ściąganiem – gra dosłownie kosi, a czeka nas jeszcze więcej hitów (Rez HD?).

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|