Gra From Dust reklamowana jest jako nowa produkcja twórcy kultowego Another World – pozycji wydanej dwie dekady temu. Jako, że w owym czasie dopiero rozpoczynałem swoją życiową wędrówkę, nie miałem okazji zapoznać się z tym tytułem. Podobnie było z wydaną przed pięcioma laty wersją odświeżoną. Zawsze znalazła się jakaś inna gra, na którą wolałem przeznaczyć swój wolny czas. Dlatego piszę tę recenzję jako osoba neutralna i taryfy ulgowej ze względu na „stare dobre czasy” nie będzie.
Zacznijmy od tego, że wcielamy się w tzw. oddech – świecący kursor, którym możemy czynić prawdziwe cuda. Sama gra jest więc typowym „symulatorem Boga”, w którym poprzez ingerencję w otoczenie pomagamy przetrwać pewnemu plemieniu. Nasza interakcja sprowadza się do przemieszczania składników struktury ziemskiej, tj. wody, piasku, czy magmy, oraz korzystania ze specjalnych mocy, które zapewniają nam totemy pozostawione przez Starożytnych. Brzmi to bardzo ciekawie i w istocie takie jest – w dzisiejszych czasach rzadko mamy kontakt z takimi grami, a już na pewno nie na konsolach.
Zabawa została podzielona na kampanię dla pojedynczego gracza oraz cykl kilkudziesięciu wyzwań. Pierwsza opcja jest oczywiście główną atrakcją i to jej wypada poświęcić więcej miejsca. Twórcy przygotowali dla nas jedenaście scenariuszy, każdy w odmiennych warunkach klimatyczno-pogodowych. Naszym zadaniem jest tak pokierować podopiecznymi, aby przechwycili wszystkie totemy obecne na mapie, a następnie skierowanie ich do punktu wyjścia. Każdy kamienny słup daje nam dostęp do pewnych umiejętności (osuszanie terenu, zagęszczanie wody itp.), które okazują się niezbędne do przejęcia pozostałych. W tzw. międzyczasie jesteśmy narażeni na działanie czynników zewnętrznych – erupcję wulkanu, falę tsunami, a nawet silne opady deszczu powodujące podtopienia.
Aby nie było zbyt trudno (a gra do łatwych nie należy), w pewnych punktach na planszach znajduje się tajemna wiedza, która po przeniesieniu do wioski zapewnia ochronę przed danym zjawiskiem. Proceder ten trwa trochę za długo i zanim zabezpieczymy wszystkie nasze osady, możemy ponieść sromotną klęskę zaniedbując pozostałe czynności. Tym bardziej, że dalsze etapy wymagają szybkiego działania i wykonywania wielu ruchów jednocześnie – na mój gust projektanci nieco przekombinowali. Do tego dochodzi problem z wykrywaniem ścieżek i często nasza wesoła gromadka ma trudności, aby dotrzeć w dane miejsce – bywa to niezwykle frustrujące i potrafi skutecznie zepsuć zabawę.
Gdy już przezwyciężymy wszystkie przeciwności otrzymujemy dostęp do dwunastego poziomu – typowej piaskownicy. Dla wielu osób może być to najciekawszy element całej gry, również ze względu na znacznie potężniejsze moce do jakich zyskujemy dostęp. Fajna sprawa, przynajmniej przez pewien czas. Dodatkowo czeka na nas sporo wyzwań na czas, w których przy ograniczonych środkach musimy osiągnąć wyznaczony cel. Większość z nich to króciutkie sekwencje, dlatego warto włączyć ten tryb nawet przy kilkunastu wolnych minutach. Z drugiej strony nie radzę powtarzać tego z kampanią, gdyż ukończenie pojedynczej misji może zająć nawet godzinę.
Pod względem grafiki otrzymujemy produkcję dopieszczoną, szczególnie efekty towarzyszące wybuchom wulkanu potrafią zachwycić. Jasne – z bliska tekstury nie prezentują się zbyt okazale, ale to w końcu gra strategiczna, którą przez większość czasu oglądamy z odpowiedniej odległości. Niestety muzyka jest praktycznie nieobecna, a wszystkie odgłosy, choć wykonane poprawnie, potrafią doprowadzić do szału przy dłuższym posiedzeniu. Pozostaje jeszcze kwestia osiągnięć. Aby myśleć o komplecie punktów trzeba uzbroić się w cierpliwość i ukończyć tytuł w stu procentach.
Mam wrażenie, że From Dust to takie demo technologiczne i jako takie sprawdza się bardzo dobrze, zapewniając kilka godzin fajnej zabawy. Niestety, jako pełnoprawna produkcja potrafi rozczarować stosunkowo małym rozmachem, dziwną pracą kamery i niedoróbkami technicznymi. Osoby czekające na ten tytuł są już zapewne po zakupach, reszta może spokojnie poczekać na obniżkę ceny.

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.