Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Geon: Emotions
Autor: Michał Bartczak   
30.09.2007.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik      Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Xbox Live Arcade rośnie w siłę, serwis oferuje nam krocie odświeżanych kotletów. Można w nim jednak znaleźć również kilka perełek, tworzonych w zaciszu studiów developerskich całkowicie od podstaw. Jedną z nich jest właśnie Geon: Emotions.

Twórcy Geona zrobili zupełnie świeży tytuł, o całkowicie nowym i ciekawym podejściu do rozgrywki. Całość przypomina mi mix starego Pac-Mana (jedna arena jest nawet kopią znanego nam labiryntu) z jakąś grą sportową. Ale zacznijmy od początku - rozgrywka polega na wybraniu jednej z ośmiu dostępnych emocji: strach, gniew, rozkosz itp., a następnie przeniesieniu się na arenę i walkę z wirtualnym (bądź żywym przez Xbox Live) przeciwnikiem. Dobór emocji oczywiście ma znaczenie pierwszorzędne ze względu na to, że każde uczucie inne właściwości, inaczej reaguje na zbierane power-upy. Na pewno znajdziesz coś fajnego dla siebie.


Areny mają dwie strony, jedna należy do Ciebie, druga do Twojego przeciwnika. Poruszamy się sześcianem i zbieramy kulki (stąd to skojarzenie z Pac-Manem), którymi ładujemy pasek w górnej części ekranu. Po naładowaniu go zbliżamy się do krawędzi poziomu, przeskakujemy na stronę oponenta i pędzimy do strefy zrzutu, aby zdobyć cenny punkt. Nie jest to jednak łatwe ze względu na fakt, że przeciwnik może w każdej chwili zaatakować. Twój sześcian zgubi wtedy ostatnio zebrane kulki, rozsypią się one i trzeba będzie po nie wracać na swoją stronę. Na arenie można także znaleźć przeróżne zwariowane power-upy, począwszy od zwiększających prędkość sterowanej kostki, a na power-upie którym załatwiamy pomykającego pod nami przeciwnika kończąc. W sumie jest ich osiem, więc na brak różnorodności narzekać nie możemy. Rozgrywka jest dość ciekawa i z pewnością dostarczy pozytywnych emocji, zwłaszcza że zaliczenie wszystkich aren, time attacków i mini gier zajmie trochę czasu. Inna sprawa, że tytuł przy dłuższym posiedzeniu potrafi znużyć (przynajmniej przy potyczkach z wirtualnym przeciwnikiem) ze względu na niski poziom trudności (chociaż przed walką da się go zmienić w skali od jednej do pięciu gwiazdek), więc polecam Geona na krótkie sesyjki - dwa, góra trzy meczyki.


Oprawa graficzna - oczywiście jak na pozycję wypuszczoną na Xbox Live Arcade - jest całkiem dobra. Użyta paleta barw połączona ze schludnym wyglądem aren pomaga się odprężyć po ciężkim dniu. Wszystko chodzi płynnie i nie ma mowy o żadnych zwolnieniach. Solidna rzemieślnicza robota! Zwłaszcza że oprawa audio mimo zauważalnej z czasem monotonności idealnie wkomponowuje się w charakter i wygląd rozgrywki. Elektroniczne brzmienia nakazują zasłonić żaluzje, włożyć słuchawki na uszy i zatopić się w świat Geon: Emotions.

Gra w pierwszym momencie mnie zachwyciła, jednak po jakimś czasie odczuwałem znużenie. Jest to idealny tytuł do krótkich, odprężających sesyjek. Czy warto na niego wydać 800 punktów? Polecam ściągnąć demo i zadecydować samemu. Jeżeli chodzi o achievementy (co niewątpliwie niektórych bardzo interesuje), to dla zatwardziałych hunterów nie będą sprawiały trudności - wymagają przede wszystkim czasu.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.