Ile wspólnego mają gry rytmiczno-muzyczne z logicznymi? Osobiście nigdy się nad tym nie zastanawiałem, bo jak można połączyć dwa zupełnie różne gatunki? Ktoś jednak wpadł na pomysł i wypluł Go! Go! Break Steady – grę, którą najprościej mi nazwać połączeniem Zumy z Parappa the Rapper. Ciekawa mieszanka? A może zbytnio zakręcona?
Rozgrywka dzieli się na dwie fazy. Podczas pierwszej przelatują nam przed oczami symbole przycisków, które trzeba nacisnąć w momencie, kiedy znajdą się w kółku na środku ekranu. W zależności od Twojego poczucia rytmu otrzymujesz od jednego do trzech „Beatników”, a one niezbędne są w drugiej części zabawy. Polega ona na niszczeniu powstającego wokół Ciebie koła. Całość działa dokładnie jak w Zumie, czyli musisz połączyć trzy jednokolorowe elementy, aby zniknęły. Ale uważaj, jeśli nie dasz sobie rady z wklepywaniem guzików, to do tworzącego się okręgu szybko będą dołączane kolejne „Beatniki” – gdy się zapełni, przegrywasz. Jednak to nie jedyny sposób na łatwą porażkę – trzeba jeszcze bacznie patrzeć na pasek, napełniający się przy kiepskim tańczeniu.
Główne skrzypce gra tryb „All City Tournament”, gdzie w roli jednej z sześciu postaci musisz wytańczyć sobie drogę do sukcesu. Jeżeli przemnożymy pięć aren na bohatera przez trzy poziomy trudności, wychodzi nam okrągła liczba 90 poziomów do zaliczenia. Nie jest to chyba zły wynik, oczywiście jak na grę dystrybuowaną elektronicznie. Na chętnych czeka także Osiągnięcie wymagające zdobycia rangi A+ na każdej z plansz jednego poziomu trudności (zero pomyłek i doskonały timing). Wyzwanie dla wytrwałych.
Gdy już zabawa w pojedynkę Cię znuży, do dyspozycji masz tryb multiplayer. Jak to z większością gier z Xbox Live Arcade bywa, chętnych do szarpania online jest bardzo mało – po szturmie na sieciowe tryby rozgrywki pozostało mi spuścić główkę i odpuścić sobie oczekiwanie na jakiegokolwiek gracza. Aczkolwiek jeżeli masz kumpla, który także zainwestuje w grę, możecie pobawić się razem. Dodam, że sporo Osiągnięć wpada wyłącznie w multiplayerze.
Najbardziej mieszane odczucia mam odnośnie grafiki. Postacie wyglądają jak żywcem wyciągnięte z kreskówki, ładnie się ruszają i całość prezentowałaby się solidnie, gdyby nie beznadziejne, rozciągnięte i potraktowane jakimś biednym efektem statyczne tła – zupełnie niewspółgrające z charakterem rozgrywki. Wiem, że to ma być klimat ulicznych tańców i swawoli, bitwy tancerzy, ale widziałbym całość w trochę innej, bardziej ruchomej koncepcji. Za takie coś produkcji należy się ogromny minus. Inna sprawa, że w ferworze tańca nie patrzysz na tło tylko na nadlatujące przyciski do wciśnięcia. Po jakimś czasie na ekranie jest pełno latających pierdółek-upiększaczy, które swoje zadanie spełniają tylko połowicznie – niestety przeszkadzają w skupieniu. Przygrywająca muzyka jest niby licencjonowana, na taką też brzmi, jednak nie są to moje klimaty, abym mógł zweryfikować tę informację.
Grywalność daje radę. Początkowo widziałem w tym tytule tragedię ze względu na niski poziom trudności, ale w dalszych etapach Go! Go! Break Steady pokazuje pazur. Nie jest to wprawdzie jakiś majstersztyk w swoim gatunku, jednak z pewnością wnosi powiew świeżości. Jeżeli kochasz Zumę, gry muzyczne sprawiają Ci przyjemność, a do tego w Twoim wirtualnym portfelu zalega 800MSP, z którymi nie za bardzo wiesz co zrobić – sprawdź tę pozycję. Wymagające Osiągnięcia, jak również dość długi tryb kariery wyrwą kilka wieczorów z życiorysu. Brakuje mi tylko opcji pozwalającej importować własne kawałki, to by było coś!

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|