Ankieta

Od E3 2012 oczekujesz najbardziej:






Wideo:
Loading...


Czytaj o:
PlayStation 3

Joe Danger: Special Edition
Autor: Bartłomiej Piltz   
29.01.2012.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria     Lista Osiągnięć     Wywiad XCN

Nigdy nie przepadałem za Xbox Live Arcade. Niezbyt rozbudowane i ubogie pod względem oprawy audio-wideo gierki to często znak rozpoznawczy pozycji wchodzących w skład tej formy e-dystrybucji. Jak by tego było mało, cechuje je rażąco niski limit punktów Gamerscore do łyknięcia, co dla niektórych też bywa ważne. Zdarza się jednak, że w usłudze Microsoftu pojawi się jakaś prawdziwa perełka, więc czasem warto śledzić doniesienia o kolejnych zapowiedziach i premierach. Taką perełką jest Joe Danger: Special Edition. 


Kaskader ma klawe życie! Codziennie, balansując na granicy życia i śmierci, wprawia w ekstazę publiczność, a swój organizm zmusza do ekstremalnego wydzielania adrenaliny. Joe Danger jest jednym z najlepszych przedstawicieli tego zawodu. Próbując zademonstrować fanom najnowszy i zarazem najbardziej spektakularny numer ulega jednak wypadkowi. Obrażenia fizyczne nie mają dla niego większego znaczenia, najgorsze jest to, że traci status „boga” w swoim fachu. Sponsorzy i kibice kochają tylko najlepszych. Konsekwencje kraksy spowodowały, że Joe doznał załamania psychicznego - przywykł do bycia podziwianym, tymczasem wszyscy się na niego wypięli. Pewnego dnia zapragnął odbudować swoją markę i powrócić na szczyt kaskaderskiej hierarchii. Przywdział pstrokaty, obcisły strój, założył kask i wsiadł na motocykl. Od teraz los „Józka” spocznie w Twoich łapkach.

Już kontakt z głównym ekranem menu uzmysłowił mi, że Joe Danger: Special Edition będzie czymś nietuzinkowym - przynajmniej od strony oprawy. Ta gra wygląda genialnie! Wita nas piękna, jaskrawa kolorystyka, płynna animacja i ciepła, milutka muzyka. Wszystko to tworzy zgrabną i urzekającą całość. Joe Danger to tytuł okraszony grafiką 2.5D - widać głębię, lecz nie da się zwiedzać poziomu w dowolnym kierunku. Tym sposobem rozgrywka jest łudząco podobna do Trials HD. Z kolei obłe kształty głównego bohatera, technika animacji, charakterystyczny engine fizyki (nieco „księżycowa” grawitacja), edytor poziomów i cukierkowy, ale nie totalnie infantylny klimat zaowocowały skojarzeniem z Little Big Planet. Sam zatem widzisz, że dziewicze wrażenie jest nader pozytywne. Dodam tylko, że czar ów szybko nie pryśnie.

W trakcie zmagań w karierze będziesz musiał wykazać się sporą wszechstronnością. Na trasach aż roi się od przeróżnych skoczni i przeszkód. W przeważającej liczbie etapów nie ma mowy o „wymaksowaniu” ich za jednym zamachem, ponieważ oznaczałoby to zdobycie wszystkich, w dużej mierze kolidujących ze sobą celów. Nawet jeśli Twoje umiejętności w prowadzeniu małego motorka są ponadprzeciętne, nie dasz rady. Podczas przejazdu zostaną postawione przed Tobą takie wymogi, jak choćby zebranie wszystkich gwiazdek, trafienie po wyskoczeniu w każde „lądowisko”, zlokalizowanie i podniesienie sekretnej „znajdźki”, trzaśnięcie tricków w określonym fragmencie toru oraz dobrnięcie do mety nim upłynie czas. Oczywiście nie jest tak, że wszystkie potyczki mają tę samą pulę celów - dobierane są indywidualnie. Spełniając wszystkie na danym etapie, dostaniesz specjalny medal.


W niektórych etapach na trasie wylądują również inni śmiałkowie. Ze względu na specyficzną budowę gry (2.5D) nie będziesz miał sposobności zajechać im drogi, ale to nic. Twórcy zadbali żebyś mimo to mógł porachować kości konkurentom, sprzedając im fangę w pysk. Jest jeszcze parę dupereli, o których nie wspomniałem, by nie psuć Ci zabawy - nie ma to jak odkrywanie nowych rzeczy samemu, nieprawdaż?

Levele zostały przygotowane z głową i dobrze wyważone. Nie ma tu mowy byś na początku przygody z „panem Kaskaderem” poczuł się przytłoczony poziomem trudności. Gra po trochu odkrywa przed Tobą kolejne niuanse w sterowaniu, optymalnym wykorzystaniu motocykla i możliwej zmianie toru jazdy (głębiej lub płycej ekranu). Nie oznacza to jednak, że gierka należy do banalnych, wręcz przeciwnie. Nie jest to może jakiś kosmiczny hardkor, ale chcąc przypuścić atak na „calaka” z pewnością nerwów trochę stracisz.

Na pliku ważącym ponad 1,5 GB i kosztującym 1200 MSP wygospodarowano ździebko miejsca na tryb „The Lab”, multiplayer i edytor poziomów. Ten ostatni umożliwia, co nie jest niespodzianką, tworzenie etapów i dzielenie się nimi ze znajomymi poprzez Xbox Live. Prawdę powiedziawszy nie jarają mnie tego typu atrakcje, więc nie skupiłem się na tym szczególnie i szybciutko przeszedłem do multi. Niestety, przeżyłem srogi zawód. Sądziłem, że skopię kilka zagranicznych tyłków pokazując tym samym, że Polak nie tylko kiełbasę robić potrafi. Tymczasem deweloperzy do trybu wieloosobowego wrzucili jedynie „kanapową” jego wersję, której, tak na marginesie, nie cierpię. Najzwyczajniej w świecie wyrosłem z takiej odmiany multiplayera - to nie te czasy. Moim skromnym zdaniem każda gra z zaimplementowanym multi powinna dawać możliwość zabawy zarówno lokalnie, jak i po sieci. Tyle w tej kwestii.

Z kolei wspomniane laboratorium jest novum względem pierwowzoru z konsoli Sony. To wariacja na temat głównego trybu kariery. Dostaniesz tu porcję specjalnie przygotowanych miejscówek o bardziej zakręconej i skomplikowanej budowie - przynajmniej takie wrażenie odniosłem. Niby nic takiego, a cieszy, bowiem wydatnie przedłuża zabawę.


Byłem pesymistycznie nastawiony do Joe Danger: Special Edition, jednak gierka już na samym początku mnie oczarowała. Śliczna oprawa w połączeniu z wciągającą rozgrywką powinna zadowolić nawet najbardziej wymagających graczy. Do tego nie jest ważne jakimi umiejętnościami dysponujesz, będziesz bawił się przednio. „Niedzielni gracze”, których nie interesuje masterowanie poszczególnych przejazdów, poczują się jak w siódmym niebie za sprawą prostych zasad oraz urokliwego wykonania. Natomiast hardkorowcy z pewnością docenią pomysłowość twórców przy projektowaniu niektórych fragmentów torów, najeżonych różnej maści przeszkodami. Gwarantuję, że na nudę narzekać nie będziecie.




Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.