Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy zamierzasz kupić Playerunknown's Battlegrounds?

Społeczność





Assassin's Creed: Origins
Autor: Piotr Skubel   
07.11.2017.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria      Lista Osiągnięć     Wywiad

Assassin’s Creed to jedna z najbardziej eksploatowanych marek Ubisoftu. Nic więc dziwnego, że w zeszłym roku odesłano bractwo na zasłużony odpoczynek. Syndicate można było zaliczyć do tych udanych odsłon, ale jednak seria obrała niebezpieczny kierunek, coraz bardziej oddalając się od pierwotnych założeń. Nadszedł zatem czas na przemodelowanie rozgrywki. Choć dostępny obszar nigdy nie był większy, to oferuje doznania znacznie bliższe korzeniom - mimo że od pierwszej części zmieniło się tak naprawdę wszystko.

Recenzja Assassin's Creed Origins

Origins jest bowiem „erpegiem” akcji. Mamy tu w pełni otwarty świat, mnóstwo zadań do zaliczenia, całkiem sporo ekwipunku do wypróbowania, pokaźne drzewko umiejętności oraz oczywiście poziomy doświadczenia. Z kolei sama walka bardziej przypomina ostatniego Wiedźmina, niż poprzednie odsłony cyklu. Koniec z sekwencjami, które mogliśmy zaliczyć w dwa wieczory i całkowicie zignorować zawartość poboczną. Tym razem nie pociągniemy wątku głównego bez rozwijania bohatera, przynajmniej nie na normalnym poziomie trudności. A no tak, zapomniałbym wspomnieć – autorzy po raz pierwszy dają graczom wybór na tym polu.

Wbrew pozorom sporo dobrego znajdą tu nadal skrytobójcy. Eliminacja przeciwników cichaczem jest znacznie mniej automatyczna niż dotychczas i przez to dużo bardziej satysfakcjonująca. Nie każdy typ wrogów jest też podatny na „jednoprzyciskowe” zabójstwo, a już na pewno nie na początku rozgrywki. Podobnie sprawa wygląda z łukiem – trudno powalić oponenta pojedynczym headshotem. Trzeba kombinować, ale nawet otwarta walka potrafi być fajnym uzupełnieniem dla bezszelestnego początku danej misji.

Nie mniej istotne zmiany dotknęły czas i miejsce akcji. Po raz pierwszy na tapetę wzięto starożytność, a Egipt z ostatniego stulecia przed Chrystusem to absolutny hit w moim prywatnym rankingu. Wcielamy się w postać Bayeka z Siwy, który po objęciu realnych rządów przez Kleopatrę staje na straży całego kraju i jego mieszkańców. Służba służbą, ale tradycyjnie pojawia się prywata i jednym z celów okaże się pomszczenie śmierci syna, by mógł on zaznać spokoju na Polach Jaru. Przy okazji tradycyjnie liźniemy trochę historii oraz równie ważnej w tym wypadku mitologii.

Wierzenia były przecież nieodłącznym elementem codziennego życia Egipcjan. Do zadań, przede wszystkim pobocznych, wpleciono całkiem sporo wątków związanych z bożkami, dzięki czemu nawet powtarzalne cele potrafią nieustannie sprawiać frajdę. Nie da się ukryć, iż przy ogromie questów ciężko było zachować balans i po pewnym czasie niektóre ich rodzaje bawią już jakby nieco mniej. Wtedy nieocenione okazują się ciekawie rozpisane historie, choćby tajemnicze intrygi związane z zatruciem czczonych zwierząt.

Recenzja Assassin's Creed Origins

Niestety, do znacznie częstszych czynności fakultatywnych należy uwalnianie różnych osób z niewoli. Czasem sytuację ratuje fajna miejscówka, ale w zdecydowanej większości wypadków musimy się przedrzeć przez bliźniaczo wyglądające obozy nieprzyjaciela. Mamy też całkiem sporo śledztw, zbierania lub łupienia określonych przedmiotów oraz zwykłej eksploracji. Ponownie na myśl przychodzi dzieło studia RED, gdzie znaki zapytania były istotnym elementem mapy.

Oprócz tradycyjnych misji pojawia się więc plądrowanie, głównie grobowców czy wraków na dnie morza. Z typowych znajdziek praktycznie zrezygnowano, ostały się jedynie łamigłówki związane ze znajdywanymi papirusami, a także tuzin kamiennych kręgów do odwiedzenia. Tym razem marginalne znaczenie przypisano punktom widokowym – poszczególne lokacje i tak odkrywamy podczas ich przemierzania, możemy też się do nich przenieść korzystając z systemu szybkiej podróży. Nie ma orlego wzroku zaznaczającego nasze cele, w zamian zdecydowano się na… tradycyjnego orła, którym robimy rozeznanie w terenie z powietrza.

A jak w tym wszystkim wypadło danie główne? Przedstawiona opowieść trzyma naprawdę wysoki poziom. Mamy tu kilka charyzmatycznych postaci i całkiem świeże podejście do eliminowania poszczególnych złych. Samo zidentyfikowanie odpowiednich osobistości udało się ubrać w fajnie poprowadzone operacje. Nie zabrakło fabularnego zwrotu akcji, przez co liczba „szefów” do ubicia może trochę przytłoczyć. Przy tak obszernej grze ciężko było zaoferować angażującą historię i jednocześnie uniknąć dłużyzn. Mamy tu również kilka elementów z pogranicza jawy i snu, do tej pory wykorzystywanych raczej w serii Far Cry. Z ciekawostek wspomnę jeszcze, że znajdą tu coś dla siebie fani Black Flag.

Recenzja Assassin's Creed Origins

Najwięcej czasu spędzimy na przemierzaniu świata i walce. Bayek jest w stanie dotrzeć praktycznie wszędzie, a wspinać możemy się w końcu nawet w tych mniej oczywistych miejscach. Rozległe tereny dość sprawnie pokonamy z pomocą wierzchowca, przynajmniej docelowo, bo na początku musi wystarczyć poczciwy wielbłąd. Natomiast do władania orężem wystarczą dwa przyciski, jest też obowiązkowy blok, unik czy atak specjalny. Skuteczność zależy zarówno od zręczności, jak i statystyk, więc nie ma co się zbyt szybko porywać na mocarnych przeciwników. A na naszą skromną osobę czyhają m.in. potężni łowcy nagród.

Odwiedzane miejscówki co rusz potrafią zaskoczyć czymś nowym. Lokacji, tworzących spójny świat, jest mnóstwo, a każda oferuje jakąś ciekawą mieścinę czy specyficzne ukształtowanie terenu. Znalazło się miejsce dla pozornie nudnych pustyni czy zbiorników wodnych. Jakichś wielkich metropolii nie uświadczymy, ale na pewno wyróżnia się tu pozostająca pod wpływami greckimi Aleksandria. Wśród przewijających się w grze nacji znajdziemy także Rzymian. Wszystko to składa się na fantastyczną mieszankę kulturową oraz językową.

Do ideału jednak trochę zabrakło. O ile błędów graficznych nie ma zbyt wiele, tak już kolizja obiektów niejednokrotnie zaprzecza prawom fizyki. Osobiście bym to zignorował, ale mogą przez to pojawić się drobne problemy z zaliczeniem niektórych zadań. Na szczęście każdy quest możemy zrestartować, nawet po jego (nie)wykonaniu. Oprócz wspomnianego już przedłużania zabawy nie bardzo podobał mi się rozdział współczesny – raptem jedna klaustrofobiczna miejscówka, do której przeniesiemy się kilka razy. Na plus zaliczyłbym jedynie nieźle napisane dialogi na potrzeby tego elementu.

Najnowszy „Asasyn” już wiosną służył za pokaz możliwości kolejnego wcielenia konsoli Xbox One. Pojawiły się zatem obawy jak produkcja będzie wyglądać na podstawowych maszynkach. Na szczęście twórcy stanęli na wysokości zadania i także właściciele starszych sprzętów nie mają na co narzekać. Grafika bywa co prawda nierówna, ale nigdy jej jakość nie spada poniżej zadowalającego poziomu. Przez większość czasu możemy za to podziwiać jedne z najbardziej urokliwych widoków bieżącej generacji. Oprawa dźwiękowa zawsze była mocna stroną cyklu i nie inaczej jest w tym wypadku.

Recenzja Assassin's Creed Origins

Assassin’s Creed Origins zaskakuje, przeważnie pozytywnie, na wielu polach. Przy dość słabej formie rasowych gier z gatunku RPG zaoferowana rozgrywka może trafić do wielu osób, które do tej pory nie były zainteresowane serią. Jednocześnie fani poprzednich części powinni tu spędzić dziesiątki satysfakcjonujących godzin. Tym razem uczucie niedosytu raczej nikomu nie grozi, a po zamknięciu historii pozostaje jeszcze sporo do zrobienia. Świetna gra broni się sama i choć dodatki chętnie sprawdzę, to tym razem mogę na nie poczekać bez większego pośpiechu.

Dokładnie 10 lat minęło od debiutu pierwszej odsłony Assassin’s Creed. Przez ten czas bohaterowie poszczególnych części zdążyli odwiedzić pół globu, niejednokrotnie kosztem specyficznego klimatu. Jedynka dostępna jest w ramach wstecznej kompatybilności na Xboksie One i aż dziwne, że wydawca nie zdecydował się na dodanie jej jako bonusu do zamówień przedpremierowych. W jakiej formie jest zatem pierwowzór? Wizualnie nadal nie ma tragedii, ale sama rozgrywka już trochę się zestarzała.

Recenzja Assassin's Creed Origins


Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.