Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy zamierzasz kupić Playerunknown's Battlegrounds?

Społeczność





Cuphead
Autor: Urszula Hildman   
15.11.2017.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria      Lista Osiągnięć     Wywiad

Cuphead. Gra, którą można określić mianem niezwykle atrakcyjnego, acz bezlitosnego potwora. Tytuł nie biorący jeńców. Mam wrażenie, że od momentu pierwszych prezentacji Cuphead skradł serca zwłaszcza graczy z doświadczeniem, z nostalgią wzdychających do "starych, dobrych czasów". Niesamowity styl wizualny w połączeniu z wyjątkowo staroszkolnym poziomem trudności... W teorii powinno być to aż nadto, by wsiąknąć bez reszty w ten kolorowy, przepięknie przecież narysowany świat. Jak jest naprawdę? Bardzo dobrze, ale nie idealnie. Dlaczego?

Recenzja Cuphead Xbox One

Fabułę powinno się właściwie omówić na samym końcu, gdyż nie ma ona absolutnie żadnego znaczenia dla rozgrywki - nie jest to oczywiście zarzut, zresztą od dawna jestem zdania, iż nie każdą pozycję powinno na siłę ubierać się w wymuskane fabularne fatałaszki. Cuphead tego nie potrzebuje, szalone poziomy bronią się same, a gdzieś tam w tle mamy historię dwóch braci zadłużonych po porcelanowe uszy w kreskówkowym kasynie. W rezultacie zbyt śmiałego zakładu przegrywają swoje dusze w zakładzie z samym Diabłem, ale nie wszystko stracone - jeśli odbiorą określoną liczbę dusz innym mieszkańcom wyspy, będą mogli odejść wolno. Brzmi sztampowo? Może, ale dobrze zgrywa się z klimatem rozgrywki i doceniam, iż nie próbowano tutaj żadnych bardziej górnolotnych zagrywek.

Lądujemy zatem na wyspie Inkwell zwanej, podzielonej na trzy wyraźne sekcje. Nie od razu mamy dostęp do całości - aby dostać się w nowe miejsca, należy pokonać bossów strzegących konkretnej lokacji. I tym w zasadzie jest Cuphead - dość rozbudowanym, kolorowym boss rushem, czyli wybuchowym zestawem pojedynków z szefami. Owszem, są też i inne rodzaje poziomów, w tym dość klasyczne platformowe 2D z uprzykrzającymi życie przeciwnikami oraz działające trochę na zasadzie ruskich jajeczek mauzolea, gdzie bronimy artefaktu przed nacierającymi ze wszystkich stron duchami. Sól gry to jednak zdecydowanie bossowie.

Pojedynki z szefami są podzielone na etapy, niczym w najlepszych pozycjach spod znaku starych platformówek. Mamy do czynienia albo z paroma mini-bossami z podobnego "gatunku" (przykładowo etap warzywny to cebula, ziemniak i marchewka w dość złowieszczym wydaniu), albo z jednym "Złym" transformującym w kolejne formy po otrzymaniu konkretnej ilości obrażeń. Same potyczki to typowa strzelanina 2D połączona z ekwilibrystyką unikania ataków bądź poziomy lotnicze, gdzie do dyspozycji dostajemy aeroplan z paroma dodatkowymi zdolnościami (moja ulubiona to unik polegający na zmniejszeniu się do rozmiaru pozwalającego prześlizgnąć się między wrogimi pociskami). Dodatkowe umiejętności dokupujemy w sklepiku za monety zebrane w standardowych levelach bądź zdobyte na mapie od przyjaznych nam postaci.

Powiedzieć tutaj należy, iż każda potyczka z bossem to spora porcja bolesnej nieraz nauki. Jednak ani razu, mimo wielokrotnych chwilami porażek, nie miałam wrażenia, że gra mnie oszukuje. Nie czarujmy się, tutaj po prostu nie ma na kogo zwalić winy - sterowanie nie zawodzi, przeciwnicy nie atakują "po taniości", a więc jeśli się nie udaje, wniosek jest jeden. Należy więcej ćwiczyć, uczyć się zachowań wroga, przewidywać jego ruchy. I - o dziwo - mimo wielokrotnych podejść do co poniektórych poziomów irytacja nie jest na tyle duża, aby zniechęcić do kolejnych prób.

Recenzja Cuphead Xbox One

Ostatecznym ratunkiem może też być zaliczenie wyjątkowo skomplikowanego bossa w trybie Easy. W ten sposób nie obejrzymy zakończenia, ponieważ do tego wymagane jest pokonanie całej wesołej gromadki na normalnym poziomie trudności, ale możemy spokojnie popchnąć akcję do przodu, a do problemu wrócić wtedy, gdy poczujemy się na siłach go rozwiązać.

To, co mnie chwilami irytowało w walkach z bossami, to odrobinę przypadkowe przejście z etapu do etapu. Nie zawsze da się dokładnie przewidzieć, kiedy konkretny szef zmieni swoje zachowanie i ataki, co może wyprowadzić z równowagi, a tutaj jeden błąd potrafi zdecydować o zwycięstwie bądź porażce. Jest to jednak widoczne tylko w niektórych potyczkach, i całe szczęście! Żałuję również, iż w grze nie znalazło się więcej poziomów stricte platformowych - te, które są, dają sporo frajdy, gdyż i projekt, i wykonanie, to najwyższa półka.

Dla lubiących rozgrywkę w towarzystwie przewidziano kooperację, co prawda tylko w wersji kanapowej, ale taka decyzja nie powinna dziwić - lagi przy łączeniu się sieciowo byłyby zabójcze przy takiej intensywności rozgrywki. We dwójkę gra się przyjemnie, aczkolwiek na moje oko trudniej - owszem, można się nawzajem ożywiać, ale wymaga to niezłej precyzji i najczęściej kończy się utratą życia drugiej z postaci. Dodatkowo gra, i tak już chaotyczna przy jednym głównym bohaterze, dostaje takiego kopa, iż chwilami ciężko się połapać, co się dzieje na ekranie. Dlatego mnie akurat większą przyjemność sprawiła zabawa w pojedynkę.

Grafika, jaka jest, każdy widzi - mnie zachwyciła bezgranicznie, bo ręcznie rysowane elementy stanowią niezwykle uroczą, spójną całość. Trochę dziwiły mnie z początku jakby wyblakłe nieco kolory, ale po zastanowieniu jest to zrozumiałe - feeria barw na ekranie na pewno nie ułatwiłaby skupienia się na wymagającej przecież rozgrywce. Doskonała, dopracowana animacja sprawia, że Cuphead to niesamowita przyjemność wizualna. Całości dopełnia idealnie dobrana ścieżka muzyczna, pisana w hołdzie dla animacji z lat 30-stych ubiegłego wieku. W rezultacie dostajemy graficzno-dźwiękowe cudeńko.

Recenzja Cuphead Xbox One

Lubię gry, które wymagają ode mnie nauki i cierpliwości. Cuphead właśnie taki jest i dlatego polubiliśmy się ogromnie. Owszem, ma swoje wady - chociażby to, że poziom trudności jest niezmiennie wysoki od początku do końca gry, a ja jednak wolę, jak stopniuje się on wraz z postępami w grze. Myślę zresztą, że niejedną osobę może to odstraszyć, ale szkoda byłoby się zniechęcać zaraz na początku. Uwierzcie, że Cuphead oferuje tyle fajnych momentów, iż warto zagryźć zęby, nawet jeśli przybędzie wam od tego parę siwych włosów. Próbować zawsze warto, a poczucie satysfakcji z ostatecznej wygranej jest tutaj bezcenne.

Recenzja Cuphead Xbox One


Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.