Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy zamierzasz kupić Playerunknown's Battlegrounds?

Społeczność





Halo Wars 2
Autor: Marcin Pawłowski   
03.03.2017.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria      Lista Osiągnięć     Wywiad

Niemal równo osiem lat temu na Xboksie 360 dostaliśmy Halo Wars od specjalistów od gier strategicznych z Ensemble Studios. Ich zadaniem było zaproponowanie graczom nieco innego spojrzenia na cieszące się olbrzymim zainteresowaniem uniwersum o perypetiach Master Chiefa. Mimo że kilka miesięcy przed premierą zapowiedziano zamknięcie studia, to deweloperzy wypełnili swoją powinność. Gra może nie podbiła list sprzedaży oszałamiającymi wynikami, ale znalazła grono fanów, którzy liczyli, że kiedyś otrzymają kontynuację. Wreszcie się doczekali!



Ponownie tytuł opowiada w kampanii o losach załogi statku Spirit of Fire. Po 28 latach snu w komorach i dryfowania w przestrzeni kosmicznej bez wiedzy o wyniku wojny, James Cutter wraz ze swoimi żołnierzami niespodziewanie dociera do Arki, czyli miejsca, gdzie powstawały pierścienie Halo. Szybko okazuje się, że nie są tutaj sami. Swoją bazę urządził w tym miejscu nieznany nam dotąd bezlitosny przedstawiciel Brutów - Atriox. Stoi on na czele wielkiej armii, która złożona jest z najemników i zbuntowanych członków dawnego Przymierza. Jak nietrudno się domyślić, naszym zadaniem będzie pokrzyżowanie jego planów.

Co od razu cieszy, to w pewnym sensie powiązanie wydarzeń z główną serią. Nadal jest to samodzielna historia, z własnymi postaciami i wątkami, ale rozgrywa się już bliżej podstawowego Halo - konkretniej rok po Halo 5: Guardians. Podobnie jak w pierwowzorze, najbardziej smakowity kąsek stanowią widowiskowe animacje od firmy Blur. Są dłuższe niż poprzednio, ale niestety ich rozłożenie pomiędzy misjami pozostawia wiele do życzenia - po efektownym wstępie mamy długą przerwę, podczas której możemy liczyć jedynie na wprowadzenia na ekranach ładowania oraz wypowiedzi postaci w trakcie rozgrywki.

Nieco rozczarowująca jest również sama fabuła. Drugi raz z rzędu 343 Industries powoli rozkręca swoją opowieść, by nagle i bez uprzedzenia ją urwać. Zapowiadany w materiałach marketingowych wielki pojedynek Cutter kontra Atriox jest co najwyżej korespondencyjny. Miło, że znowu mamy w serii jakiegoś złoczyńcę z krwi i kości, ale prawdziwe starcie z nim dopiero przed nami. Świetnie za to przybliżono trójkę Spartan z Red Team, którzy w rzeczywistości są głównymi bohaterami Halo Wars 2, wspólnie z nowym AI Spirit of Fire. Ogólnie rzecz biorąc, martwi mnie takie rozdrabnianie się osób pilnujących scenariusza całej serii i liczba otwartych wątków. Z jednej strony jestem ciekawy, jak z tego wybrną, a z drugiej boję się o efekt końcowy, jeśli spróbują wszystko ze sobą posklejać.


Pod względem rozgrywki „dwójka” perfekcyjnie nawiązuje do pierwszej odsłony. Dostajemy przyjemną, bardzo dobrze przystosowaną do grania na kontrolerze strategię czasu rzeczywistego. Jest kilka sposobów oznaczania ładnie animowanych jednostek i kontrolowania ich poczynaniami, szybkie przeskakiwanie pomiędzy kluczowymi miejscami na mapie czy też nieskomplikowane rozwijanie technologii. Dostępne samouczki wszystko ładnie tłumaczą. Tak naprawdę brakuje mi jedynie możliwości zablokowania jednostek w konkretnym miejscu lub wyznaczenia ich do pilnowania określonego terenu, chociaż w jakimś stopniu zastępują to tzw. garnizony.

Postarano się urozmaicić cele misji, oferując tradycyjne budowanie i wojowanie, konieczność obrony terenu, rozgrywkę w stylu tower defense lub przejmowanie punktów na mapie. Nic odkrywczego czy rewolucyjnego, ale na tyle zróżnicowano zabawę, by nie wkradła się monotonia. Szkoda jedynie, że nie przygotowano z jednej lub dwóch misji po drugiej stronie barykady. Zaliczenie kampanii, dostępnej dla samotników oraz w dwuosobowej kooperacji, na wyższych poziomach trudności zajmuje około dziesięć godzin. Potem można spokojnie przejść do rozgrywki wieloosobowej, gdzie jest w czym wybierać.

Mianowicie otrzymujemy siedmiu liderów, czterech z UNSC i trzech po stronie Wygnanych. W Halo Wars 2 różnią się między sobą posiadaną jednostką specjalną oraz mocami, które mogą być pasywne (np. tańsze budowanie, ulepszanie) lub przydatne w trakcie walki - mowa choćby o podleczeniu armii albo zsyłaniu bomb czy laserów z nieba (strasznie nadużywane przez AI, a tym samym irytujące na Heroicznym/Legendarnym poziomie w kampanii). Jest naturalnie zwykły Deathmatch, gdzie bijemy się do momentu całkowitego wyniszczenia przeciwnika. Uzupełniają go dwa dodatkowe tryby, w których o zwycięstwie decyduje realizowanie celów - zdobywanie baz lub punktów na mapie. Maksymalnie zmierzymy się w starciach 3 na 3.


Zaskakująco pozytywne wrażenia wzbudza umieszczony w osobnym menu Blitz, czyli chętnie reklamowana przez Microsoft mieszanka tradycyjnego RTSa z karcianką. Tutaj o sukcesie przesądza odpowiednio zbudowana talia i prawidłowe korzystanie z niej w trakcie potyczki. Zadaniem grających jest utrzymanie kontroli nad co najmniej dwoma oznaczonymi polami na mapie, co pozwala gromadzić punkty. Mimo że jest bardzo dynamicznie, to nadal niezwykle istotną rolę odgrywa przemyślana strategia oraz kontrowanie poczynań rywala lub rywali. Naprawdę warto dać Blitz szansę, bo to coś świeżego i ciekawe zaprojektowanego. Dlatego dziwi decyzja deweloperów o uwzględnieniu tutaj tylko jednej mapy. Oznacza to, że po kilku czy kilkunastu meczach zaczyna się wkradać schematyczność działania. Oby szybko pojawiło się coś nowego.

Mimo przeprowadzenia przedpremierowo dwóch publicznych testów, nie udało się twórcom wyeliminować w pełni sieciowych problemów. Zdarzają się rozłączenia, błędy synchronizacji albo permanentny ekran ładowania, ale w moim przypadku nie pojawiały się one z dużą częstotliwością. Potrafią jednak zapaść w pamięci na dłużej, gdy wystąpią niespodziewanie w trakcie meczu, który trwa od kilkudziesięciu minut. Ciężko być również usatysfakcjonowanym z matchmakingu, który niekoniecznie dobiera graczy na zbliżonym poziomie. Odczuwalne jest to zwłaszcza w Blitzu, ponieważ osoby z wyższą rangą miały okazję otworzyć więcej paczek, a co za tym idzie dysponują lepszymi kartami.

Przyczepię się jeszcze do systemu dziennych/tygodniowych wyzwań, który mógłby być bardziej zróżnicowany i uwzględniać pojedynki z AI na konkretnych ustawieniach albo nawet misje z kampanii z czaszkami. Nie rozumiem też całkowitego braku punktów doświadczenia za Blitz Firefight, gdzie rywalizujemy z coraz trudniejszymi falami AI. Natomiast głośno i wyraźnie docenić należy odpowiednie wyważenie rozgrywki oraz liderów. Rozegrałem grubo ponad 100 potyczek w różnych trybach i trudno wskazać mi tanią taktykę, zapewniającą łatwe zwycięstwo. Przy dobrej reakcji i planowaniu można często odwrócić losy meczu.


Jako fan pierwszej części obawiałem się trochę o Halo Wars 2. Nowe studio deweloperskie, długa przerwa pomiędzy odsłonami i niespodziewane wskrzeszenie marki nieszczególnie napawały optymizmem. Na szczęście zachowano przystępność oryginału i ponownie oddano w ręce graczy przyjemną, konsolową strategię. Ten gatunek umarł dawno temu, więc tym bardziej brawa dla Microsoftu za decyzję o wydaniu pieniędzy na niszowy projekt. „Dwójka” nie robi niczego na nowo - po prostu w dobrym stylu wraca do tego, co już było. Kampania trochę zawodzi, ale nadal ciekawie wykorzystuje uniwersum i fajnie przygotowuje pod tryby wieloosobowe, które spokojnie wystarczą na wiele godzin. Creative Assembly oraz 343 Industries stworzyli sobie świetną bazę. Miejmy nadzieję, że tym razem uda się ją rozbudować i nie była to znowu jednorazowa akcja.



Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.