Wyszukiwarka
Reklama
Panel użytkownika
Ankieta
Czy zamierzasz kupić Playerunknown's Battlegrounds?

Społeczność





Need for Speed Payback
Autor: Mariusz Kruk   
24.11.2017.


                                                               Recenzja     Zapowiedź     Poradnik     Galeria      Lista Osiągnięć     Wywiad

Produkowanie kolejnych odsłon serii Need for Speed jest pewne jak amen w pacierzu – fani zawsze mogli spodziewać się kontynuacji w mniej lub bardziej odległej przyszłości. Niestety na przestrzeni lat seria straciła swój blask, a jakość ostatnich odsłon zaliczyła tendencję zniżkową. Co teraz wypadnie? Orzeł czy reszka? Zakłady są jak najbardziej na czasie, zwłaszcza że tym razem twórcy gry przenoszą nas w realia fikcyjnego Fortune City - miasta mocno inspirowanego Las Vegas, zwanego mekką hazardu.

Recenzja Need for Speed Payback

Szybkie samochody, nielegalne wyścigi, zakłady za wirtualną gotówkę i wątek fabularny pełen intryg. Tak, po ostatnim, przegadanym Need for Speedzie, komuś znów zamarzyło się stworzenie porywającej historii, która niestety jest tak naszpikowana przetartymi kliszami, że mniej więcej po 2-3 godzinach zaczyna być ciężkostrawnie. Fabuła i dialogi towarzyszące graczowi na każdym kroku są mniej więcej na poziomie wczesnego gimnazjum – w trakcie zabawy wielokrotnie oblałem się rumieńcem zażenowania i koniec końców przestałem przykładać wagę do tego elementu Need for Speed Payback.

Po raz pierwszy zdecydowano się na stworzenie pełnej polskiej lokalizacji językowej, a co za tym idzie zatrudniono do dubbingu rodzime głosy. Wybrani celebryci poradzili sobie z materiałem co najwyżej poprawnie, ale duży plus za takie działanie ze strony elektroników. Zawsze należy doceniać tego typu inicjatywy.

Skoro temat narracji dość szybko zszedł na margines, mogłem skupić się na rozgrywce. Weterani serii wiedzą czego się spodziewać - typowo zręcznościowy model jazdy, wchodzenie w ostre zakręty z prędkością powyżej 200 km/h, śmiganie od checkpointa do checkpointa i okazjonalne pościgi policyjne. Momentami miałem wrażenie, że gra „pomagała” mi trzymać się właściwego toru jazdy.

W Payback istnieje kilka typów wyścigów – od najzwyklejszych, przez offroadowe, po driftowanie, dragi i, jako wisienka na torcie, pościgi. Do każdego z nich używany jest inny samochód, zatem będzie okazja przetestować szerszą paletę pojazdów. Osobiście najwięcej frajdy sprawił mi drift i drag race, choć nie obyło się bez zgrzytów. W dragach szczególnie istotne jest zmienianie biegów w odpowiednim momencie, nie mówiąc już o dobrym starcie – jako punkt odniesienia służy tutaj wypełniający się pasek. Zieleń to kolor zwycięstwa, więc trzeba tak operować gazem, by zmieścić się we wskazanym zakresie.

Recenzja Need for Speed Payback

Problem polega na tym, że gra notorycznie lubi "wygaszać" HUD i na ekranie po prostu go nie widać. Utrudniało to wyścigi dragowe, a podczas zwykłych, w których niezwykle ważne jest śledzenie kolejnych checkpointów, czasami wymuszało na mnie restart wyścigu – po większej stłuczce HUD (a co za tym idzie oznaczenie checkpointów) znika na kilka sekund. Tego typu dezorientacja potrafi przesądzić o przegranej.

Same pościgi, w porównaniu do starszego Need for Speed Rivals, wypadają blado – nie ma tutaj tych emocji, zabawy power-upami, zażartości. Ot, policyjne wozy, fala za falą, próbują mnie zatrzymać, jedziemy dalej, robimy kolejną misję i tak aż do końca gry. A koniec przychodzi szybko. Payback jest do łyknięcia w trzy krótkie wieczory. Wieczory podczas których czuć, że coś tu nie zagrało.

Swego rodzaju ciekawostką są wcześniej wspomniane zakłady. Gracz ma możliwość postawienia części wygranej, którą to da się pomnożyć wykonując jakieś zadanie poboczne. Od driftu przez określoną liczbę metrów, po jazdę pod prąd przez przykładowo minutę. Pozwala to na urozmaicenie sobie rozgrywki i zdobycie nowych środków na poprawienie osiągów posiadanych w garażu aut.

I tutaj przyszykowano graczom rewolucję – w grze nie można kupić części jako takich. Po wygranych wyścigach wybiera się jedną z trzech kart służących do tuningowania samochodu. W sklepie z częściami również można zakupić karty, a ich asortyment zmienia się co kilkanaście minut. Początkowo myślałem, że będzie to akcja typu "kup pan 10 lootboxów za 19,99zł", ale na szczęście nikt nie zamierza przeprowadzać zamachu na nasze portfele.

Karty kupuje się za walutę zdobywaną za wyścigi. Owszem, są lootboxy, ale nie trzeba za nie płacić – swoje ponad 30 skrzynek otrzymałem za zwykłą rozgrywkę. Bardzo fair zabieg, a jak ktoś chce pójść na skróty, cóż, ma taką możliwość... Nie ma tu więc dużego pola do popisu jeśli chodzi o wymianę części, jest lekki element losowości, jednak  moim zdaniem sprawdza się to dobrze. Gra jest arcade’ówką, więc uproszczenie tuningu jak najbardziej wpisuje się w całość.

Recenzja Need for Speed Payback

Prócz zabawy w ściganie, przygotowano masę znajdziek – na zebranie czeka aż 100 żetonów, jest 30 bilbordów do zniszczenia, są rozmaite zadania, takie jak strefy prędkości (należy utrzymać odpowiednią prędkość na danym odcinku), fotoradary, sekcje driftowe, skoki... Wysiłki gracza oceniane są w skali trzygwiazdkowej, zatem po zakończeniu wątku fabularnego można pobawić się w otwartym świecie, który jest całkiem ciekawą piaskownicą.

Dostępną mapę można skwitować krótkim "duża". Kręcą się też po niej różni kierowcy, czekający tylko na wyzwanie. Wykonanie tych aktywności to z pewnością kilkanaście dodatkowych godzin gry. Godzin, o które twórcy zdaje się chcieli powalczyć pod koniec wątku fabularnego – wówczas wkrada się lekki grind, bo nagle osiągi pojazdów należących do wirtualnych rywali zaliczają spory skok w górę.

Niewiele dobrego mogę powiedzieć o oprawie audiowizualnej. Grałem na standardowym, premierowym Xboksie One, więc nie mam odniesienia do wersji na niedawno wydanego "Xa" – widać jednak, że konsoli brakuje mocy. Animacja ledwo dociągająca do 30 klatek (na ogół 15-20), ząbki, długo doczytujące się tekstury, modele pojawiające się w ostatniej chwili... Bywały momenty, kiedy myślałem, że ktoś zapuścił mi jakiegoś starocia na kompatybilności wstecznej. Need for Speed Payback jest po prostu brzydki.

Może chociaż dobrze brzmi? Pod tym względem jest całkiem nieźle, ale tylko w przypadku efektów dźwiękowych. Soundtrack jest wyjątkowo niestrawny i po pierwszych kilku godzinach musiałem go wyłączyć. Do tego żenujące wstawki z niejaką "opiekunką", będącą głosem Fortune City dla śmiałków walczących o wyzwolenie miasta przez ściganie się z punktu A do punktu B...

Recenzja Need for Speed Payback

Need for Speed Payback nie jest bardzo złą grą. Moim zdaniem jest średniakiem, który zaspokoi w pewnym stopniu apetyt fanów czterech kółek w ujęciu zręcznościowym. Nie może jednak stawać w szranki z genialną Forzą Horizon. Jeśli jesteś fanem serii NFS, daj szansę, zwłaszcza, że kawałek gry jest dostępny w ramach usługi EA Access. Reszcie radzę poczekać aż trafi do niej jako pełna wersja. Pomimo bycia fanem, przez kilkanaście godzin grania na mojej twarzy dominował grymas niesmaku, od czasu do czasu przebijany rumieńcem zażenowania – końcówka była bardzo męcząca.

Recenzja Need for Speed Payback
Grę do recenzji dostarczyła firma Electronic Arts Polska.


Komentarze

Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie.
Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.