|
Viva Pinata: Party Animals |
|
Autor: majonez
|
|
03.10.2007. |
Właściciele konsol Microsoftu nigdy nie byli zbytnio rozpieszczani, jeżeli chodzi o tak zwane party games. Taki stan rzeczy prawdopodobnie miałby miejsce nadal, ale na szczęście ludzie z Rare rok temu wypuścili na rynek grę Viva Pinata. Tytuł dosyć oryginalny, nietypowy i za razem przeznaczony głównie dla najmłodszych odbiorców. Sukces tej „hodowlanki” z futrzakami w roli głównej spowodował, że wydawca postanowił pociągnąć temat dalej i zajął się tworzeniem typowej party game, wykorzystując wyjątkowy klimat i milusińskie znane już postacie z Viva Pinata.
Po ściągnięciu demka Viva Pinata Party Animals mamy okazję przetestować kilka dostępnych minigierek. Dwie z nich to typowe ścigałki, coś na wzór Mario Cart czy Lunny Tunes Space Race z DC-ka. W trakcie wyścigu zbieramy różne bonusy znajdujące się na trasie, które po odpaleniu robią za „przeszkadzajkę” dla rywali, bądź też służą jako dopalacz dla naszej postaci. Motyw znany i lubiany od lat. Zapewne sprawdzi się i tutaj, bo póki co znaczących błędów nie dopatrzyłem się w tym temacie. Czasami kamera może lekko zwariować, ale nie przeszkadza to zbytnio. Kwestia przyzwyczajenia.
Kolejną minigierką jest Super Star Smash. Polega ona na tym, że wygrywa ten gracz, który jako pierwszy rozwali gwiazdę wypełnioną cukierkami. Teoretycznie wydaje się, że gra jest prosta niczym pała zomowca albo lufa czołgu Rudy 102 – nic bardziej mylnego. Po pierwszym strzale nasz cel swobodnie się huśta na zawieszonej linie, przez co trudniej go trafić za kolejnym razem. Można też przytrzymać dłużej przycisk odpowiedzialny za uderzenie, co spowoduje użycie większej siły przez naszego zwierzaka. Oprócz tego możemy wziąć udział w konkurencji zjadania jabłek na czas, czy też w napędzaniu papierowych łódek kolejnymi… beknięciami. Równie „ekstremalną” grą jest coś na wzór rosyjskiej ruletki, gdzie przerzucana jest bomba między graczami. Zabawa przednia, ubaw po pachy – party game jak w pysk strzelił. Reszty nie będę streszczał, przetestujcie je sami.
Oprawa A/V nie zmieniła się zbytnio. Lekkie modyfikacje dotyczą utworów muzycznych, ale mimo to fani pierwszej części Viva Pinata bez problemów rozpoznają znane już tracki. Animacja jest bez zarzutu i jako całość wygląda ślicznie. Ruchy Pinat, ich gesty, mimika – robota pierwsza klasa – są jakby żywcem przeniesione z poprzednika. Grafika ma się podobnie. Wszystko bajkowe i kolorowe, na solidnym poziomie. Trasy wyścigów są ciekawie wykonane, zarówno pod kątem designu jak i detali graficznych.
Testowane demko ma opcję gry dla czterech graczy na jednej konsoli, co wydaje się niezbędne w takim wypadku. Pełna wersja zaś zostanie wzbogacona o tryb, dzięki któremu będzie można grać przez Xbox Live. Oprócz tego chętni sprawdzą aż w 50 minigierek, przez co gra nie powinna się szybko znudzić. Viva Pinata Party Animals zostanie spolszczona, a jej premiera będzie miała miejsce w okolica Bożego Narodzenia. Szykuje się świetny prezent dla młodszych graczy. Starzy wyjadacze, którzy chętnie odpoczęliby od Halo 3 czy Bioshocka również mogą liczyć na świetną zabawę z solidną porcją humoru.
Aby dodać komentarz zaloguj się. Jeśli nie masz konta, załóż je sobie. Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
|
|
|